Za niespłacony kredyt odpowiesz całym majątkiem

fot: Toshimself/Dreamstime.com
O ile Polacy miewają problemy ze spłatą kart kredytowych lub zwykłych pożyczek, to raty kredytów hipotecznych spłacamy sumiennie.
Co jednak, gdy popadniemy w tarapaty? Czy nierzetelny dłużnik pozbawiony jest wszelkich praw i bank lub komornik mogą zrobić z nim wszystko? Money.pl postanowił odpowiedzieć na te pytania.
Pytania o tyle istotne, że mamy co spłacać. Bankom jesteśmy już winni 267 mld złotych. Przede wszystkim pieniądze te przeznaczone zostały na zakup nieruchomości - ponad 153 mld złotych - podaje NBP.

Źródło: NBP (dane za wrzesień 2008)
Obecnie banki zaostrzyły kryteria przyznawania kredytów hipotecznych, podniosły marże, bardziej wnikliwie przyglądają się zdolności kredytowej potencjalnego klienta. Mocniej kładą nacisk na kredyty złotowe.
Jak Polacy spłacają długi?
95 procent Polaków spłaca rzetelnie swoje zadłużenie. Kredyty hipoteczne należą do zaległości szczególnie sumiennie regulowanych. Tylko 1,1 procent kredytów mieszkaniowych jest uznanych za zagrożone. Mniej solidnie spłacamy debety na kartach kredytowych czy raty kredytów konsumpcyjnych.

Źródło: NBP, KNF (stan na czerwiec 2008)
| Udział należności zagrożonych dla gospodarstw domowych zmniejszył pod koniec sierpnia br. się do poziomu 3,8 procenta - podaje Komisja Nadzoru Finansowego. |
Średnie zadłużenie nierzetelnego kredytobiorcy (czyli osoby zalegającej z płatnościami powyżej 60 dni) wynosi około 5860 złotych. Statystyczny dłużnik ma długi nie tylko wobec banków, ale także kontrahentów, firm dostarczających usługi, itp - czytamy w raporcie InfoMonitora na temat dłużników.
Nierzetelni dłużnicy zalegają w sumie z płatnościami na sumę ponad 7,5 miliarda złotych. Rekordzista, mieszkaniec województwa mazowieckiego, ma długi na ponad 71 mln złotych!
Gdy dłużnik nie spłaca kredytu...
Zaciągając kredyt warto pamiętać o tym, że za długi hipoteczne odpowiadamy całym majątkiem, a nie tylko kredytowanym mieszkaniem. To oznacza, że bank ma prawo do zajęcia całego majątku w sytuacji, gdy zaprzestaliśmy spłaty.
Najpierw bank wysyła ponaglenie wzywające do zapłaty. Z reguły następuje to, gdy nie zapłaciliśmy już drugiej raty z rzędu.
- W piśmie możemy spodziewać się wezwania do uiszczenia rat w terminie od kilku do kilkunastu dni. Jeśli pozostawimy to pismo bez odpowiedzi, należy spodziewać się bardziej drastycznych kroków ze strony banku. Może on wypowiedzieć nam umowę kredytu i doprowadzić do egzekucji długu z udziałem komornika - tłumaczy Agnieszka Golon, prawniczka specjalizująca się w prawie zobowiązań z Kancelarii Krawczyk i Wspólnicy.
W momencie, gdy pojawia się problem ze spłatą zadłużenia najgorszym wyjściem jest unikanie kontaktu z bankiem, zakładanie, że jakoś to będzie. Warto wszcząć rozmowy z bankiem zanim rozpocznie on procedurę rozwiązania umowy kredytowej.
| W umowie oraz regulaminie kredytu określone są warunki i termin postępowania dotyczącego rozwiązania umowy z kredytobiorcą. |
Jest całkiem spora liczba możliwości, które możemy negocjować z bankiem. Ważne jest, by mieć plan wyjścia z trudnej dla nas sytuacji i wykazać się dobrą wolą. W ten sposób nadal nie tracimy wiarygodności dla banku.
- Możemy na przykład wynegocjować, że przez kilka miesięcy będziemy spłacać tylko same odsetki, można przewalutować kredyt lub rozłożyć jego spłatę na jeszcze dłuższy okres. Można też wprowadzić dodatkowe zabezpieczenia dla zaciągniętego kredytu, takie jak poręczenie jego spłaty przez inną osobę, czy ustanowienie hipoteki na innej nieruchomości niż nieruchomość na zakup, której kredyt został nam udzielony - tłumaczy Agnieszka Golon.
Wypowiedzenie umowy kredytu z powodu utraty przez kredytobiorcę zdolności kredytowej lub zagrożenia jego upadłością nie może nastąpić, jeżeli bank zgodził się na realizację przez kredytobiorcę programu naprawczego. Dlatego warto walczyć.
Bank zrywa umowę
Okres wypowiedzenia umowy kredytowej wynosi zazwyczaj 30 dni. Jeśli podmiot jest zagrożony upadłością to zaledwie 7 dni. Gdy po upływie tego okresu kredytobiorca nie zwróci bankowi pełnej kwoty kredytu wraz z należnymi odsetkami, bank - dla którego egzekucja z nieruchomości jest zwykle ostatecznością - najczęściej wystawia bankowy tytuł egzekucyjny. Następnie występuje do sądu w celu nadania mu klauzuli wykonalności.
- Wbrew pozorom nie trwa to długo - podkreśla Agnieszka Golon. Banki nie muszą być stroną czasochłonnych i żmudnych postępowań sądowych o zapłatę. Prawo bankowe pozwala działać im błyskawicznie, w tym bez obowiązku informowania dłużnika o tego typu działaniach.
Przy zawieraniu umowy kredytowej kredytobiorca składa pisemne oświadczenie o poddaniu się egzekucji. - Bank po wypowiedzeniu umowy zwraca się do sądu. Składa wniosek o nadanie klauzuli wykonalności bankowemu tytułowi egzekucyjnemu wystawianemu na podstawie oświadczenia dłużnika o poddaniu się egzekucji. Sąd ma na to 3 dni - konkluduje Agnieszka Golon z Kancelarii Krawczyk i Wspólnicy.
Potem inicjatywę przejmuje komornik, który może zlicytować mieszkanie obciążone hipoteką lub zająć nam pensję.
Komornik wchodzi do akcji
Komornik może na przykład sprzedać kredytowaną nieruchomość. W praktyce jednak zanim dochodzi do licytacji nieruchomości, mija sporo czasu.
- Koszty egzekucji bankowej szacuje się na około 30 procent wartości kredytu. Poza tym odzyskiwanie należności, sprzedaż mieszkania itd. są długotrwałym procesem - mówi Agnieszka Nierodka z Fundacji na Rzecz Kredytu Hipotecznego.
W przypadku licytacji mieszkania lub domu biegły szacuje wartość tej nieruchomości. Na pierwszej licytacji najniższa cena, za którą nieruchomość może zostać sprzedana (cena wywołania), wynosi trzy czwarte sumy oszacowania.
- Jeżeli nikt nie przystąpił do przetargu, komornik na wniosek wierzyciela wyznacza drugą licytację, na której cena wywołania stanowi dwie trzecie tej sumy. Cena ta jest najniższą, za którą można sprzedać nieruchomość w drodze licytacji komorniczej - tłumaczy Agnieszka Golon.
W przypadku bezskuteczności licytacji jest ona ponawiana i dopiero po dwóch nieskutecznych licytacjach bank, jako wierzyciel, ma prawo do przejęcia przedmiotu zabezpieczenia.
Egzekucją komorniczą mogą zostać objęte także pensja, ruchomości, świadczenia emerytalno-rentowe, rachunki bankowe dłużnika.
| Komornik wchodzi na rachunki bankowe |
| Wyjątkiem są tutaj rachunki oszczędnościowe, oszczędnościowo-rozliczeniowe oraz rachunki terminowe lokat oszczędnościowych. Środki pieniężne znajdujące się na powyższych rachunkach, niezależnie od liczby zawartych umów, są wolne od zajęcia do wysokości trzykrotnego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, bez wypłat nagród z zysku, ogłaszanego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego za okres bezpośrednio poprzedzający dzień wystawienia tytułu wykonawczego. |
W przypadku zajęcia wynagrodzenia za pracę komornik dostarcza stosowne zawiadomienie do pracodawcy, który zobowiązany jest do przelewania co miesiąc części pensji na konto komornika.
- Zajęta może zostać połowa wynagrodzenia. Wolna od potrąceń jest minimalna pensja, czyli kwota w wysokości 1126 złotych brutto - mówi Golon.
Zmiana pracodawcy nic nam nie da, gdyż szef jest zobowiązany do wpisania odpowiedniej informacji o egzekucji komorniczej w świadectwie pracy.
Poręczyciel i jego prawa
W przypadku, gdy nie spłacamy pożyczki, którą poręczył żyrant, bank ma prawo dochodzić swoje należności od niego. Poręczyciel powinien natomiast zawiadomić dłużnika o dokonanej przez siebie zapłacie długu. Po zapłaceniu zaległości poręczyciel może wystąpić z roszczeniem do dłużnika o zwrot tej kwoty nawet na drodze sądowej.
Małżonkowie a kredyt
Udzielając kredytu żonie i mężowi, bank może wyegzekwować niepłacone raty z majątku wspólnego oraz z majątków osobistych obojga małżonków.
Jeżeli małżonkowie nie zawarli intercyzy i łączy ich wspólność ustawowa, to bank najczęściej nie udzieli kredytu tylko jednemu z nich. Gdyby jednak jeden z małżonków zawarł taką umowę z bankiem, to drugi małżonek powinien ją potwierdzić.
| W 2006 roku było 1,5 tys. licytacji nieruchomości. |
Bez takiego potwierdzenia umowa nie będzie ważna. Nie można jednak przymusić małżonka, aby potwierdził wcześniej zawartą umowę. Zaciągnięcie kredytu przez jednego z małżonków i obciążenie wspólnej nieruchomości hipoteką zabezpieczającą ten kredyt przekracza tzw. zwykły zarząd majątkiem.
Bank w tej sytuacji musi wystawić tytuł wykonawczy tylko przeciwko małżonkowi który zaciągnął kredyt. Egzekucja będzie wówczas prowadzona wyłącznie z jego majątku osobistego.
ZOBACZ TAKŻE:
- Poręczenia kredytów
- Egzekucja zobowiązań od żyranta kredytu
- Uważaj na długi współmałżonka, bo za nie zapłacisz!
- Niebezpieczna wspólność majątkowa
- Spłata kredytu a informacja w BIK-u
- Banki sprawdzają klientów w BIK-u
- Co w przypadku śmierci kredytobiorcy?


dlaczego piszą wszędzie że kwota wolna od egzekucji komorniczej jest 1126 zł brutto a i tak komornik zabiera swoje
co mam zrobić gdy nie mam za co zaplacić raty ? 4 zaplaciłem ale niestety mam mały kryzys w budżecie domowym>
ale pie....lenie !!!! Max. 6% jest nie spłacane więc banki nie muszą się bać !!! Normalny kredytobiorca spłaca raczej z maksimum miesięcznym opóźnieniem za co ma zawsze odsetki. Czyli społeczeństwo spłaca kredyty a na cwaniaków z którymi banki sobie nie radzą nie ma rady bo banki to ludzie, a ludzie to kumple,a kumple to wałki.(bez udziału pracowników banków nic nie wyjdzie)Prawdziwych naciągaczy banki nawet nie próbują namierzyć bo są za cwani-a to są olbrzymie pieniadze ale za zwykłych ludzi tak.
Ja tu widzę niebezpieczeństwo że za pomocą banków można niszczyć konkurencję skoro komornik zabiera wszystko a nie dług.
CO do samych banków to zgadza sie było wiele przypadków i afer związanych z komornikami.
Wystarczy ,że ktoś z banku daje cynka znajomemu ,że ktoś ma problem ze spłatą wtedy taka osoba może sobie kupić mieszkanie z licytacji od znajomego komornika za pół darmo. Na tym działają całe mafie . Można za bescen z aukcji komorniczej kupić cały majątek, firme itd.
Niestety jak brać kredyt to tylko w porządnym banku.
banki zeruja na ludziach tych ktorzy sie ratuja na tych kredytach a jak bankowcy staraja sie wcisnac taki kredyt apozniej strasza komornikiem chca dorownac w zdobywaniu pieniedzy tak jak nasz rzad niech sie ktos zastanowi
Macie racje ta oferta Dom Development jest w sumie najkorzystniejsza.Deweloper proponuje pełną dostępność walutowych kredytów hipotecznych w euro na 100% wartości nieruchomości,a to jest bardzo duzo dla kogoś kto chce kupić swoje M.
Z tego co wiem, wlasnie o kredyt jest ciezko, zawsze bylo, a ostatnio jest jeszcze gorzej-> zapewne skutek kryzysu... tez mysle o wlasnym mieszkaniu, ale poki co nie znalazlem ofert dla siebie...
Ja stoje przed takim dylematem ,co zrobic dalej ciagnac to wszystko i wynajmowac mieszkanie czy wreszcie sie usamodzielnic tak naprawde. W sumie mam juz dosyc płacenia takiej kasy za wynajem.Ale z tego co słyszałem to relacje z bankiem troszke sie pogorszyły ???
Hmm czytam ten artykuł i mam lekko mieszane uczucia. Sam mam kredyt mieszkaniowy (i tylko ten jeden!!!) płace go sumiennie, brałem go w pełni świadomie i jestem z niego zadowolony. Kredyt brałem w CHF z 30 % wkładem własnym (czyli pewnie przy obecnych obostrzeniach też bym go dostał.)
Z drugiej strony lepszym rozwiązaniem wydaje mi się prawo które jako zabezpieczenie kredytu mieszkaniowego przyjmuje po prostu kredytowaną nieruchomość. Z tego co wiem takie rozwiązanie jest stosowane np w USA.
Sam mam kilka nieruchomości i mogę wyobrazić sobie sytuację, gdy np w wyniku sporej zapaści na rynku nieruchomości ich wartość rynkowa znacznie spadnie. Zakładając dużą nieuczciwość ze strony banku, który może wykorzystać jedną z luk umów kredytu walutowego, mianowicie nieuregulowaną w żaden sposób wysokość spreadu. Wystarczy zwiększyć bardzo drastycznie spread by uniemożliwić rzetelną spłatę należności za kredyt. W takiej sytuacji bank może przejąć cały mój majątek w kilka tygodni mimo iż wcale nie zmieni się moje podejście do spłaty ani moje realne dochody.
Oczywiście jest to historia naciągana i bardzo mało prawdopodobna, ale możliwa. Bo co może zrobić kredytobiorca gdyby nagle jego bank zaczął przy spłacie kredytu liczyć powiedzmy 6 PLN za 1 CHF?
Uczciwsze i bezpieczniejsze wydaje mi sie ustalenie przy podpisywaniu umowy kredytowej co jest jej zabezpieczeniem i potraktowanie tego zabezpieczenia jako jedynego do jakiego bank ma prawo. Czyli w momencie wypowiedzenia umowy oddajemy bankowi nieruchomość będącą zabezpieczeniem i sprawa kredytu jest uregulowana.
Tak duża ilośc rad jak unknąć spłaty długów jest zastraszająco tragiczna , czyli Ci którzy uważają ,że jesteśmy społeczeństwm nieuczciwym mają rację.
To znaczy ,że gdzie się nie obrócę to mam obok siebie złodzieja , oszusta a conajmniej kretyna.
moj brat jest nielegalnie w usa ma karty kredytowe na swoj social seciurity (zdobyl go przez wize j-1) czy bedzie mogl wyjechac z usa jak ich niesplaci?
Tak mial jeden gosciu co jezdzil do stanow co roku zarobi na wizie turystycznej i po 6 roku z rzedu mial sie nawet zareczyc z panna tam na miejscu zwineli go na granicy i mial wlasnie do wyboru rok wiezienia, powrot i jeszcze cos czego nie pamietam - w kazdym razie kupil bilet powrotny.
Nie oplaca sie zostawiac dlugow i to obojetnie od kogo sie wzielo - to zawsze wraca! i to trzykrotnie wzmozone;)
Proponuje wyspy Hula - Gula.
A swoją drogą tylko nieuczciwy zadaje takie pytanie. Nie należało sie zadłużać , teraz trzeba to poprostu spłacić zaciskając zęby.
Teraz widać jak to w tym dobrobycie nasi rodacy żyli - na kredyt a wciskali wszystkim kit jak to dobrze zrobili ,że wyjechali , a tu zostali sami gamonie. Teraz bedą uciekąc zostawiając tam długi w nadzieji,że unikną spłaty. A tu niestety te długi przyjdą za nimi , a z krajów UNI bardzo szybko.
"Zmiana pracodawcy nic nam nie da, gdyż szef jest zobowiązany do wpisania odpowiedniej informacji o egzekucji komorniczej w świadectwie pracy. "
Ale możemy porzucić obecną pracę i zacząć na własny rachunek z tym co mamy.
Albo zacząć pracę w szarej strefie.
W ten sposób olejemy komornika, posrańca sędziego, prezesa banku, policjanta i całe zasrane prawo z społeczeństwem włącznie.
Sam jestes posraniec, życzę komornikom powodzenia w poszukiwaniu Ciebie (w razie potrzeby).
Kto nie spłaca zaciągniętych długów jest zwyczajnym przestępcą.
Zanim się pożyczy trzeba się zastanowić czy bedzie się mogło oddać , a nie ubliżać ludziom którzy stoją w zgodzie z prawem.
Oczywiście ograniczyłabym prawa banków , ale nie dlatego aby chronić nie splącajacych długów tylko po to aby banki się zastanowiły zanim dadzą kredyt , łatwość egzekucji powoduje ,że często kredyty dostają ludzie , którzy nie pownni ich dostać . Kredyty nie są dla biednych . Niektórzy naogladali się głupich reklam w stylu,, pieniądze są dla ludzi,, i polecieli do banku po kredyt , a teraz maja pretensje do komornika , a on wykonuje swoja pracę i to jego obopwiązek odzyskać długi.
To społeczeństwo trzeba edukować w tym zakresie ,ą szczególnie takich jak agregatew
Aczkolwiek banki mają w tym swoją winę. Po żadnym pozorem nie powinni dawać nikomu kredytu jeśli go na niego nie stać. Potem dla karnych kilkuset złotych zysku dla banku zwykły człowiek traci dobytek i zdrowie.
Byłem raz w banku,więcej mnie nie oskubią. Stworzyli Balcerowicza, który położył mnie i tysiące zakładów pracy.A za mój pełny wkład na M-4 balcer "oddał" mi na skrzynkę wódki. Na sznur mi już brakło.
Po przeczytaniu postów poniżej mam tylko jedną myśl w głowie.
Jak bierzesz kredyt to najpierw dobrze się zastanów, potem poświęć trochę czasu na znalezienie Banku w którym warunki będą odpowiednie, zastanów się czy stać cię żeby się zapożyczyć, postaraj się wynegocjować umowę która będzie korzystna dla ciebie, jeszcze raz sprawdź czy cię stać i ewentualnie podpisz umowe z pełną świadomością twoich obowiązków i zagrożeń.
Jeśli tego nie masz zamiaru zrobić to lepiej zostań w domu a instytucje finansowe omijaj szerokim łukiem. :)
Gdyby wszyscy mysleli tak jak TY, to teraz śledzilibyśmy w jednym z dwóch kanałów TV obrady XVI Zjazdu PZPR.
Ten system ma jedną makabryczną lukę: otóż nie gwarantuje "dłużnikowi" prawa do obrony podczas procesu egzekucji. Sądy wydają wyroki wyłącznie na podstawie informacji pochodzących od banków, a zainteresowana osoba nie jest informowana o tym, że toczy się przeciwko niej jakieś postępowanie.
Czyli teoretycznie bank może w skutek złej woli lub pomyłki wszcząć postępowanie egzekucyjne przeciwko Bogu ducha winnemu, rzetelnemu kredytobiorcy, a ten dowie się o tym dopiero od komornika, czyli w chwili, kiedy wyrok już się uprawomocni i nie będzie już szansy na wyjaśnienia i odwołania.
Jak listonosz Cię nie zastanie, zostawi awizo.
Przesyłki możesz nie odebrać z przyczyn od siebie niezależnych: możesz być na wakacjach, w szpitalu. Mogłeś się niedawno przeprowadzić, a korespondencja kierowana na stary adres dociera do Ciebie z opóźnieniem lub wcale. Wreszcie sąd mógł, choćby przez pomyłkę sekretarki, wysłać powiadomienie na jakiś inny adres.
Kiedy przyjdziesz na pocztę z przeterminowanym awizem (czyli po 7-14 dniach), dowiesz się tam który sąd był nadawcą. Kiedy pójdziesz do sądu, na podstawie samego nazwiska nie dowiesz się niczego - potrzebny jest numer sprawy, którego oczywiście nie znasz.
I tu klamka zapada - to awizo (jeśli w ogóle do Ciebie dotrze) jest Twoją jedyną szansą.
Jest oczywiste, że nie może być mowy, o obarczaniu sądów obowiązkiem uganiania się po świecie za rozmaitymi cwaniaczkami, którzy od lat nie płacą jakichkolwiek rachunków. Wyroki wydawane są zaocznie - to dobrze, w ten sposób chroni się interesy wierzycieli. Rzecz w tym, że bez namierzenia takiego delikwenta nie da się przeprowadzić egzekucji.
Komornik przyjdzie do Ciebie z prawomocnym wyrokiem, a wtedy nie masz już szansy się bronić i jest to moim zdaniem skandaliczne. Mogłoby być przecież tak, że komornik wstępnie zabezpiecza mienie, nieruchomości, blokuje konto lub wypłatę poborów i jeśli dłużnik (lub rzekomy dłużnik), w ciągu powiedzmy miesiąca, się nie odwoła, to kontynuuje się egzekucję, ale jeśli to zrobi, tą sprawa wraca do sądu i jest ponownie rozpatrywana, tym razem z jego udziałem.
Nie zrobił nic, nie kiwnął palcem , nie zdobył zadnego prawem wymaganego dokumentu a wyrokiem Sadu zarobił 1,*% od wartości transakcji. Przy czym ten haracz wziął od kupujacego i sp[rzedającego. Pytałem Sąd za co...? W odpowiedzi usłu\yszałem , że jeśli podpisałem podsunięty mi przez udającą biedną studentkę, siostrę posrednika papier, to muszę wywiazać się z umowy i bulić 14 tys zł. Za to że oglądałem mieszkanie, które mi się nie podobało a które potem nabyłem tylko i wyłącznie w wyniku inicjatywy sprzedającego, który zaoferował zamianę mieszkań z dopłatą.... Bandyckie prawo ustawione pod światek obracojacych nieruchomościami, pośredników z ppd ciemnej gwiazdy i banków, które tak ustawiły sobie scieżki postępowania, że zeczywiscie można zlicytować każdego w wyniku ewidentnego błędu lub szchrajstwa. Pozostaje wtedy ubieganie się o wstrzymanie egzekucji komorniczej ale z reguły jest już po kliencie, który wychodzi z tego nie tylko ze szszarpanymi nerwami ale nie wiedząc o tym i trafia na listę e-dłużników....
A na przyszłość masz nauczkę, żeby bardziej szanować swój podpis i czytac dokument przed podpisem !
Jeśli uważasz że BTE to zła forma walki z dłużnikami to nie podpisuj żadnej umowy z jakimkolwiek Bankiem w Polsce. W umowie jest zapis że dobrowolnie się podajesz egzekucji. Jeśli nawiązujesz współpracę z Bankiem to on staje się dla ciebie usługodawcą i jak każdy usługodawca może zawiesić lub rozwiązać współpracę w chwili kiedy mu zalegasz.
Pytanie brzmi czy jak zapomnisz zapłacić za telefon to się dziwisz że nie ma sygnału w słuchawce ??
Moim zdaniem taki tytuł powinien być stosowany w wielu innych wypadkach np pomiędzy firmami itd. To znacznie ułatwiło by prace wielu instytucjom.
jestem przekonany że, gdyby wiekszośc klientów banków .. solidarnie prztrzymało i nie brało jakiś czas kredytów .. obwatowanych tak absurdalnymi w większości przypadków zapisami .. to szybko taka praktyka bankom przestała by sie opłacac i szybko takie zapisy wyeliminowano by z umów .. moze z wyjątkiem umów/kredytów tzw wysokiego ryzyka
sami drody klienci bankowi .. podkładacie się jako karma dla banków .. a nie zawsze musi tak byc i nie zawsze macie tzw mus brania kredytów .. warto czasami sie powstrzymac . i nie brac kredytów .. oraz otwarcie mówić bankom dlaczego,
Z tego, co napisałeś, wynika, że jakby ludzie chleba w sklepach nie kupowali to jego cena by spadła. Zawsze można przecież żyć kartoflami. Czy ty aby nie masz interesu w bankowych zyskach?
strasznie denerwuje (wk***ia) mnie to, że banki tak naprawde nie idą klientowi na ręke, byle tylko zachapać ile sie da. miałem sytuacje w ge money ( gdzie mam kredyt w CHf) i doradzono mi ubezpieczenie na wypadek utraty pracy *( chyba nawet to było wymagane). kredyt miał być na 370 tysięcy jednak prawie polowe wpłaciłem w gotówce bo akurat wpadło. oczywiscie bank wzial ode mnie koszty na cały kredyt i nawet jak nie wziałem całego to w zyciu by mi nie zwrócił kasy za naliczone prowizje( ot tak sam od siebie by zadowolić klienta i pokazac... eh wiecie o co mi chodzi), musiałem pisać pisma, tracic czas bo zwrot był powiedzmy znaczący, no po prostu nikt by mi nie zwrócił kasy, trzeba samemu wszystko wyszarpywać ze szponów takich instytucji.
DLUGI sie splaca!Nie bedzie problemow.JA mam oszczednosci w banku i nie chcialbym aby jakic cwanaiczek okradal bank w ten czy ij-nny sposob!
Banki pod każdy udzielony Klientowi kredyt MUSZĄ zrefinansować się z innego źródła (pieniądze deponentów, pożyczka z rynku międzybankowego, kapitał własny opłacony w pieniądzu itd).
Natomiast kwestią udzielania 140 zł za każde 100 zł deponentów dotyczy zupełnie innej kwestii - zawierania przez Bank transakcji w kwotach przekraczających możliwości ich pokrycia przez Bank na wypadek, gdyby kredytobiorcy masowo przestali spłacać.
I o to obecnie jest cała awantura na Świecie (bo pożyczali pieniądze byle komu i za nic nie warte zabezpieczenia)
Dzisiaj jednak to banki przy pomocy
państwowych instytucji okradają mieszkańców naszego pięknego
kraju poprzez politykę "wypłukiwania złota z powietrza",
czyli pożyczania pieniędzy, których nigdy nie miały.
I to jest sedno sprawy. Mądre słowa.
Ograbią cię ze wszystkiego, doliczą koszty manipulacyjne 30% kredytu i gigantyczne odsetki. Jedynym wyjściem jest opuszczenie tego k********** kraju albo totalne wycofanie się w szarą strefę. Wtedy mogą ci zająć co najwyżej to, czego nie schowałeś do skarpety.
To jest grabież i mordowanie ludzi w świetle prawa.
Myśllisz , że za granicą rozdają nieoprocentowane pożyczki?
poza tym są też stopy procentowe :) - 1 a 6 -jest troche rozrzut
Aha - dodam na koniec - do systemu bankowego nie mam żadnej sympatii. To jest heroina naszych czasów - wyraźnie szkodzi, a że jesteśmy od niej uzależnieni to trudzimy się na wytłumaczenie czemu jest nam potrzebna ... :(
To prawda ma swoją cenę, ale jest niezbędny.
Pozdrawiam
Niezły poradnik dla niektórych na dzisiejsze czasy. ;-)))