Notowania

policja w polsce
15.05.2014 10:42

Wyroki za policyjną prowokację wobec lekarza

Sąd Okręgowy w Białymstoku złagodził dzisiaj kary w procesie dotyczącym bezpodstawnego wykorzystania policyjnej prowokacji wobec białostockiego kardiochirurga Tomasza Hirnlego.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Keith Allison/Flickr)

Trzy kary są w zawieszeniu, wobec czwartej osoby - warunkowe umorzenie.

Chodzi o trzech białostockich policjantów zajmujących się walką z korupcją i lekarza, uważanego za inspiratora całej akcji przeciwko swemu ówczesnemu szefowi.

Po trwającym 2,5 roku procesie, jesienią 2012 roku przed Sądem Rejonowym w Białymstoku zapadły wyroki skazujące.

W przypadku lekarza sąd orzekł karę dwóch lat więzienia bez zawieszenia. Dwóch policjantów skazano na kary po 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata, grzywny i 3-letnie zakazy wykonywania zawodu. Trzeci z oskarżonych policjantów został skazany na grzywnę i roczny zakaz wykonywania zawodu.

Wszyscy skazani złożyli apelacje, a sąd okręgowy ich wyroki złagodził. W przypadku lekarza orzekł półtora roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata, wobec dwóch policjantów - po roku więzienia w zawieszeniu, ale i 3-letnie zakazy wykonywania zawodu, zaś w przypadku policjanta skazanego na grzywnę i roczny zakaz wykonywania zawodu - warunkowo umorzył postępowanie. Wyrok jest prawomocny.

Uzasadnienie wyroku sąd okręgowy utajnił w związku z tym, że dowodami w sprawie były też materiały operacyjne policji.

Proces miał związek z wykorzystaniem przez policję tzw. kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej kardiochirurgowi Tomaszowi Hirnlemu, szefowi kliniki w uniwersyteckim szpitalu klinicznym w Białymstoku.

W czerwcu 2005 r. podstawione osoby, które w akcji odegrały role żony i córki pacjenta wymagającego operacji kardiochirurgicznej, zostawiły w gabinecie lekarza 5 tys. zł w kopercie. Po długim procesie Hirnle został uniewinniony, a sądy orzekły, że - nie mając żadnych wiarygodnych informacji, iż przyjmuje on łapówki - nie można było w sposób legalny przeprowadzić takiej akcji wobec niego. Za niesłuszny areszt lekarz dostał odszkodowanie i zadośćuczynienie.

W procesie dotyczącym prowokacji miał status oskarżyciela posiłkowego. Po czwartkowym wyroku jego pełnomocnik mec. Paweł Chojnowski powiedział dziennikarzom, że sąd odwoławczy przyjął ustalenia sądu pierwszej instancji w zakresie sprawstwa, jak i winy wszystkich oskarżonych.

Powiedział, że dla opinii publicznej kończy się _ pewien serial _, ale w życiu jego mocodawcy był to okres niezwykle ciężki. _ Okres, w którym od początku osoba niewinna została postawiona w stan podejrzenia, oskarżenia, następnie przez szereg lat musiała dowodzić swojej niewinności i wreszcie dzisiaj ta sprawiedliwość nastąpiła _ - dodał pełnomocnik Tomasza Hirnlego.

Dodał, że nie wymiar kary był tu najważniejszy. _ Pan profesor nie jest osobą, która za wszelką cenę dążyłaby do zemsty (...). Myślę, że przez cały ten okres wykazał to, że interesuje go wyłącznie sprawiedliwość i jego dobre imię. Myślę, że dzisiaj, jako że wyrok jest prawomocny, to dobre imię zostało ocalone _ - dodał mec. Chojnowski.

To, że cała sprawa jest intrygą jednego lekarza wobec drugiego, wyszło na jaw dzięki dziennikarskiemu śledztwu. Autor telewizyjnego reportażu zawiadomił Prokuraturę Apelacyjną w Krakowie i to ona oskarżyła lekarza, policjantów i trzy osoby biorące udział w prowokacji. Prokuratura ta uznała bowiem, że w akcji bezpodstawnie wykorzystano instytucję kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej. Oceniła także, że doszło do wprowadzenia w błąd prokuratora okręgowego w Białymstoku, który udzielał zgody na zastosowanie tej prowokacji.

Dwie kobiety, które w akcji odegrały rolę rodziny pacjenta, dobrowolnie poddały się karze więzienia w zawieszeniu na samym początku tego procesu. Proces mężczyzny, który był pacjentem, został z powodu jego stanu zdrowia wyłączony do odrębnego postępowania i trafił do sądu w Warszawie.

Czytaj więcej w Money.pl
Nie będzie kary za prowokację dziennikarską Sąd uznał to za tzw. wypadek mniejszej wagi i - biorąc pod uwagę motywację i cel jego działania - odstąpił od wymierzenia kary. Zasądził jedynie 2 tys. zł świadczenia pieniężnego na cel społeczny.
Piotr Ikonowicz zatrzymany przez policję Były poseł lewicy i dawny lider PPS zostanie doprowadzony przez policję do zakładu karnego. Ikonowicz został skazany w 2008 roku za 6 miesięcy więzienia.
Chciał się wysadzić na lotnisku. Dostał... Chciał się wysadzić na lotnisku, by zwrócić uwagę na swój los: kilka lat temu został brutalnie pobity przez państwowe służby paramilicyjne, przez co stracił czucie w nogach.
Tagi: policja w polsce, policja, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, prawo, wiadmości
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz