Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
giełda
10.08.2014 07:00

Wezwanie do zapłaty za ściąganie torrentów? Sprawdź, co zrobić gdy dostaniesz pismo

Nawet pół miliona Polaków może dostać pozew do sądu za ściąganie nielegalnych kopii z internetu.

Podziel się
Dodaj komentarz
(istockphoto)

550 zł odszkodowania dla artystów za rozpowszechnianie filmów w internecie. Jeśli nie - postępowanie sądowe. Taki scenariusz może czekać nawet pół miliona osób, które ściągały z internetu filmy _ Obława, Drogówka, Last minute, Być jak Kazimierz Deyna i Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski Padł _. - _ Prowadzimy już cztery postępowania w tej sprawie _ - mówi Money.pl Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Wszczęte postępowania to wynik działalności kancelarii Anny Łuczak. W imieniu producentów wysyła wezwania do zapłacenia odszkodowania tym, których podejrzewa o nielegalne rozpowszechnianie filmów w internecie. Zazwyczaj chodzi o 550 zł, jednak w sieci krążą skany pism, w których wyraźnie widać, że niektóre osoby są wzywane do zapłacenia 750 zł. To pieniądze, które mają być zadośćuczynieniem dla polskich twórców. - _ Ktoś udostępnia i dysponuje filmem bez zgody właścicieli praw do filmu _ - mówi Money.pl Dariusz Pietrykowski, producent filmu _ Drogówka _. Zwrócił się do Kancelarii Anny Łuczak - podobnie jak kilku innych producentów - o pomoc, ale do tej pory nie dostał ani grosza.

Jeżeli osoba, która otrzymała pismo, nie zapłaci proponowanej sumy, kancelaria straszy skierowaniem sprawy na drogę sądową. Oznacza to wszczęcie sprawy cywilnej - karna jest już w toku.

Skąd jednak kancelaria Anny Łuczak ma adresy, pod które wysyła wezwania do zapłaty? Mecenasi z kancelarii nie chcieli nam tego powiedzieć, ale wytłumaczyła to nam to adwokat Anna Rurarz. Udziela porad prawnych niektórym osobom, które dostały wezwanie.

- _ Kancelaria już wysłała do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wobec abonentów łączy internetowych. Zrobiła to po to, aby uzyskać ich dane osobowe, gdyż posiadała jedynie adres IP. Prokurator w ramach prowadzonego postępowania uzyskał dane osobowe, które potem kancelaria spisała z akt spraw karnych - _tłumaczy procedurę Money.pl adwokat Anna Rurarz.

Nikomu w tej sprawie nie postawiono jednak jeszcze zarzutów. - _ Jesteśmy na etapie uzyskiwania informacji i danych na temat adresów IP. Jest ich około 500 tysięcy. Zwalniamy operatorów telekomunikacyjnych z tajemnicy i uzyskujemy dane osób na podstawie tych numerów. Musimy też najpierw ustalić, czy filmy były rozpowszechniane, ponieważ samo posiadanie pirackiej kopii oraz samo ściągnięcie takich plików z internetu nie jest przestępstwem. Jest nim jedynie rozpowszechnianie utworów _ - tłumaczy w rozmowie z Money.pl prokurator Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. - _ Problem sprowadza się jednak do tego, że używając niektórych programów lub technologii, służących do ściągania plików przez internet, jednocześnie te utwory się rozpowszechnia, na przykład używając sieci p2p, czyli między innymi torrentów. _

Choć powód, dla którego producenci zwrócili się o pomoc do kancelarii jest oczywisty, zastrzeżenia budzą działania adwokatów. Nawet jeśli zapłacisz proponowaną sumę, a prokurator stwierdzi popełnienie przestępstwa, to proces karny i tak się odbędzie. Wtedy grozi już kara grzywny, ograniczenia wolności lub jej pozbawienia do lat dwóch. Do Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie wpłynęły już nawet pierwsze skargi na kancelarię Anny Łuczak w tej sprawie. Choć Rada nie odpowiedziała na nasze pytanie, czego dokładnie dotyczą, internauci opisują swoje działania na prawniczych forach. - _ Sprawę tę, to ja zgłaszam jako próbę wyłudzenia (...) i pozyskanie moich danych osobowych w nielegalny sposób _ _ oraz wytaczam sprawę o naruszenie moich danych osobowych _- pisze internautka o nicku Małgorzata.

**

*Dlaczego ta sprawa budzi tyle kontrowersji? *

Poprosiliśmy Kancelarię Anny Łuczak o wyjaśnienie wątpliwości. Choć lista zarzutów wobec działania adwokatów jest bardzo długa, nie chcieli się do żadnego odnieść.

- _ To tajemnica adwokacka _ - mówi reprezentujący kancelarię mecenas Artur Glass-Brudziński.

Tymczasem największe zastrzeżenia budzi sposób, w jaki skonstruowane jest samo pismo. Kancelaria powołuje się w nim na pełnomocnictwo od poszkodowanego, którego jednak w piśmie brakuje, a być powinno. Ma ono umożliwić weryfikację tego, czy kancelaria faktycznie została umocowana do działania w sprawie oraz czy ma prawo do zbierania wpłat od sprawców naruszenia. W praktyce oznacza to, że adresat pisma nie ma możliwości zapoznania się z pełnomocnictwem, ponieważ nie jest jeszcze stroną postępowania.

Brakuje też ważnego dopisku, że jeśli adresat nie popełnił czynu, to sprawa go nie dotyczy. Sam proces weryfikowania danych konkretnej osoby opiera się na identyfikacji dzięki numerowi IP. W ten sposób można ustalić abonenta danego łącza internetowego. Czy to wystarczy, aby postawić komuś zarzuty? Według kancelarii, tak. Według adwokat Anny Rurarz, która udziela porad adresatom pism, adres IP nie jest jednak wystarczającą przesłanką do tego, aby jednoznacznie stwierdzić, że to właśnie abonent jest sprawcą czynu. Może być nim osoba trzecia, która korzystała z czyjegoś komputera lub sieci internetowej.

- _ Kancelaria informuje, że wobec adresata pisma toczy się w prokuraturze postępowanie w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa. Kancelaria zapewne przedstawiła organom ścigania adresy IP, pod którymi zaszło podejrzenie popełnienia przestępstwa _- tłumaczy w rozmowie z Money.pl adwokat Anna Rurarz. - _ Osobę będącą abonentem usług internetowych świadczonych pod danym adresem IP można zidentyfikować, jednak nie można z całą pewnością uznać, że właściciel łącza internetowego ten czyn popełnił. To należy udowodnić w toku postępowania karnego. Dlatego też, na tym etapie sprawy, adresat pisma może być świadkiem w sprawie, a nie podejrzanym lub oskarżonym o popełnienie przestępstwa. Kancelaria Anny Łuczak żąda zatem zapłaty od ewentualnych świadków, co według mnie jest działaniem przedwczesnym. _

Na forach prawniczych aż huczy od wpisów. Internautka o pseudonimie Majakajak pyta: - _ Ma jakieś znaczenie fakt, że 1,5 roku temu nie miałem zabezpieczonego hasłem routera i każdy z sąsiadów mógł korzystać z mojego łącza? _Ta kwestia sporna również wzbudza wiele kontrowersji. Adresatem pisma może być osoba całkowicie niewinna, która - w efekcie otrzymania pisma - może czuć się zastraszona.

Internauci nie zauważają też ważnego szczegółu, jakim jest brak podpisu poszkodowanego lub jego pełnomocnika pod dokumentem.

- _ Oznacza to, że zapisy porozumienia nie są wiążące i nie powodują żadnych skutków prawnych po stronie poszkodowanego do momentu podpisania go i odesłania do internauty. Osoba, która taki dokument podpisze niestety nie może mieć pewności, że strona przeciwna to uczyni, gdyż do tego momentu nie jest wiążący nawet zapis zobowiązujący poszkodowanego do podpisania i odesłania treści - _ ostrzega adwokat Anna Rurarz.

**

List otwarty do Naczelnej Rady Adwokackiej

W sprawę po stronie internautów zaangażowały się organizacje pozarządowe: Fundacja Panoptykon, Fundacja Nowoczesna Polska, Centrum Cyfrowe Projekt: Polska, Internet Society Poland i Inicjatywa Copyright Trolling Stop. 23 lipca napisały list otwarty do Naczelnej Rady Adwokackiej, w którym określiły działania kancelarii jako _ copyright trolling _. Według autorów listu to zjawisko, które polega na _ zastraszaniu ludzi poprzez żądanie od nich pieniędzy pod groźbą wszczęcia postępowania, _ _ jest ona bowiem obliczona na skłonienie zastraszonej osoby do zawarcia ugody _ - czytamy w liście. _ Przy odpowiedniej liczbie wystosowanych żądań nawet niewielki odsetek wystarcza do osiągnięcia znacznego zysku. _

Copyright trolling to zjawisko, które polega na egzekwowaniu praw autorskich w celu zarabiania pieniędzy na drodze prawnej, często w sposób masowy. Pojęcie copyright trollingu pojawiło się w połowie lat dwutysięcznych, kiedy w Stanach Zjednoczonych firmy działające na tamtejszym rynku zaczęły egzekwować prawa patentowe w celach zarobkowych od przedsiębiorstw, które handlowały produktami innych firm.
- _ Działania kancelarii mają charakter zastraszania i wymuszenia. Nie są zgodne z duchem prawa. To akcja, która ma na celu to, aby ludzie ze strachu wpłacali pieniądze nawet, jeżeli nie są winni żadnym naruszeniom _ - uważa Jarosław Lipszyc, prezes Fundacji Nowoczesna Polska. - _ Drugą kwestią jest to, jak w Polsce funkcjonuje prawo autorskie i w jaki sposób ściga się i karze zwykłych, niekomercyjnych użytkowników - uczestników życia publicznego - którzy chcą partycypować w kulturze. _

Autorzy listu uznają za niedopuszczalne sugerowanie, że wpłacona kwota pozwoli uniknąć postępowania cywilnego i karnego. Według adwokat Anny Rurarz działania kancelarii nie są jednak nielegalne, chociaż mogą zostać nazwane _ copyright trollingiem _. Naczelna Rada Adwokacka poinformowała nas, że w związku z pojawiającymi się informacjami oraz składanymi skargami zostało już wszczęte postępowanie wyjaśniające w tej sprawie w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie, pod sygnaturą RD 189/14.

- _ Zastraszanie ludzi poprzez żądanie od nich pieniędzy pod groźbą wszczęcia postępowania sądowego w oparciu o rzekome naruszenie przez nich praw autorskich jest nie tylko sprzeczne z obowiązującym prawem, ale także - jeśli działania tego rodzaju podejmuje adwokat - z normami wynikającymi ze Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu _ - tłumaczy Money.pl Izabela Matjasik z Naczelnej Rady Adwokackiej. Po zakończeniu postępowania, NRA zajmie oficjalne stanowisko
w tej sprawie.

**

Choć najlepszym wyjściem jest konsultacja z prawnikiem, który rozpatrzy każdą sprawę indywidualnie, adwokat Anną Rurarz tłumaczy Money.pl, na co szczególnie powinni zwrócić uwagę adresaci pisma, bo każdy powinien przygotować indywidualną linię obrony.

W internecie możesz skonsultować się z prawnikiem za pośrednictwem strony www.e-prawnik.pl. Porada kosztuje 69 zł. Prawnicy wskażą też możliwe rozwiązania sprawy, określą, jak bronić się przed ewentualnymi zarzutami drugiej strony. Na życzenie opracują też wzory odpowiednich pism.
- _ Podpisanie otrzymanego pisma oznacza przyznanie się do popełnienia zarzucanego czynu. W treści pisma znajduje się nawet oświadczenie, w myśl którego sprawca oświadcza, że naruszył majątkowe prawa autorskie przysługujące pokrzywdzonemu. Oczywiście, przyznanie się do winy można odwołać, jednak może to zostać potraktowane jako okoliczność obciążająca podczas procesu sądowego - _ostrzega Anna Rurarz. - _ Za niepodpisywaniem pisma przemawia jeszcze jeden fakt. Otóż w jego treści w par. 1, pkt 3 czytamy: _ Pokrzywdzony zrzeka się roszczeń wobec sprawcy _. Niestety, w oświadczeniu tym zabrakło słowa _ wszelkich _, co oznacza, że mimo zapłaty żądanej kwoty, pokrzywdzony może dochodzić dalszych roszczeń względem adresata pisma. _

Nie ma więc żadnej gwarancji, że prokuratura - po wpłaceniu przez adresata pisma konkretnej kwoty - zrezygnuje z prowadzenia danej sprawy.

Czym więc grozi niepodpisanie ugody?

- _ Sprawa ma tu dwojaki wymiar: karny i cywilny. Osoby te powinny oczekiwać na ewentualne wezwanie ze strony organów ścigania w celu złożenia zeznań. Możliwe, że przy nieprzyznaniu się do winy oraz braku innych dowodów dana sprawa zostanie umorzona _ - mówi adwokat Anna Rurarz. - _ Istnieje także możliwość, że prokurator uzna za stosowne zabezpieczenie nośników danych z komputerów znajdujących się pod adresem przypisanym do danego IP w celu zbadania ich przez biegłego sądowego. _

Biegły wyda więc opinię, w której wskaże, czy plik który mógł być rozpowszechniany, znajduje się lub mógł się znajdować na zabezpieczonych nośnikach.

- _ Jeśli biegły pliku nie odnajdzie, to w mojej opinii, z powodu braku dowodów, prawdopodobieństwo skierowania sprawy do sądu jest niewielkie _ - przekonuje adwokat.

Jednak jeżeli z opinii biegłego będzie wynikać, że nośnik zawierał plik i mogło dojść do jego rozpowszechnienia, użytkownikowi urządzenia mogą zostać przedstawione zarzuty. Stanie się więc podejrzanym, a jeśli sprawa zostanie skierowana do rozpatrzenia przez sąd - oskarżonym o popełnienie przestępstwa.

- _ Jeżeli do tego dojdzie zalecam nie tracić głowy i skontaktować się z adwokatem, gdyż w mojej opinii, przy obraniu odpowiedniej linii obrony, istnieje duże prawdopodobieństwo uzyskania wyroku uniewinniającego w tego typu sprawie karnej _ - tłumaczy adwokat.

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: giełda, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, porady, prawo, najważniejsze, wiadmości
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz