Notowania

francja
17.10.2013 21:02

Protest w paryskich liceach przeciwko wydaleniu z Francji cudzoziemki

Policja posunęła się za daleko, zatrzymując nastolatkę Leonardę Dibrani przy kolegach z klasy i upokarzając ją publicznie.

Podziel się
Dodaj komentarz
(CHAUVEAU NICOLAS/SIPA/East News)

Paryscy licealiści zablokowali kilka placówek, by zaprotestować przeciwko wydaleniu z Francji Romki, której ojciec urodził się w Kosowie. 15-latka wraz z rodziną została odesłana do Kosowa po przegraniu batalii o uzyskanie azylu nad Sekwaną.

Sprawa, w którą zaangażował się sam premier Jean-Marc Ayrault, wywołała oburzenie wśród imigrantów, ale i części Francuzów, którzy uważają, że policja posunęła się za daleko, zatrzymując nastolatkę Leonardę Dibrani przy kolegach z klasy i upokarzając ją publicznie.

Okupacja objęła cztery paryskie licea. W dwóch innych placówkach przy wejściu przeprowadzano kontrole.

_ To niedopuszczalne, aby za rządów lewicy trzeba było pokazywać dokumenty, żeby wejść do szkoły. Wszyscy mają prawo do edukacji _ - powiedział agencji AFP przez telefon rzecznik związanego z rządzącą we Francji Partią Socjalistyczną związku licealistów FIDL Steven Nassiri, który protestował przed liceum im. Karola Wielkiego.

Nauczyciele dziewczyny są _ zszokowani metodami, które stosuje się przy odsyłaniu dzieci romskich niemówiących w rodzimym języku, do kraju pochodzenia, którego nie znają _.

Sprawa rodziny Dibranich rozpoczęła się w chwili, gdy francuskie MSW odrzuciło ich wniosek o azyl, co wiązało się automatycznie z opuszczeniem terytorium Francji.

Według resortu rodzina wielokrotnie odmawiała wyjazdu z Francji, toteż policja zatrzymała ojca Leonardy i 8 października wydaliła go do Kosowa. Nazajutrz zatrzymała matkę i pięcioro jej rodzeństwa, oprócz samej 15-latki, która była wtedy z klasą na szkolnej wycieczce. Dziewczynka została zatrzymana tego samego dnia przez policję w autobusie na oczach kolegów.

Tymczasem w czwartek ojciec dziewczyny, 47-letni Reshat Dibrani przyznał w rozmowie z agencją AFP, że skłamał w sprawie kosowskich korzeni rodziny w nadziei na zwiększenie szans otrzymania azylu we Francji. Sprecyzował, że jest jedynym członkiem rodziny urodzonym w Kosowie, dawnej prowincji Serbii, która ogłosiła niepodległość od Belgradu w 2008 roku. Z Kosowa wyjechał wraz z rodziną w wieku dziewięciu lat i udał się do Włoch, a następnie w 2008 roku do Francji. Natomiast jego żona jest urodzona we Włoszech; w tym kraju urodziło się również pięcioro z sześciorga ich dzieci, w tym Leonarda. Tylko najmłodsza córka, która ma teraz 17 miesięcy, przyszła na świat we Francji.

W środę premier Ayrault powiedział w Zgromadzeniu Narodowym, że _ jeśli w sprawie Dibranich popełniono błąd, to nakaz opuszczenia terytorium Francji zostanie anulowany _. _ Rodzina ta powróci do Francji, a ich sytuacja został ponownie rozpatrzona zgodnie z naszym prawem, naszymi praktykami i wartościami _ - zaznaczył.

Jak sprecyzował, w sprawie okoliczności przesłuchania 15-latki zostało wszczęte postępowanie administracyjne, którego wyniki powinny być znane niebawem.

_ Mój dom jest we Francji - powiedziała Leonarda agencji AP w wywiadzie przeprowadzonym w Kosowie. - Tutaj nie znam nikogo, nie znam miejscowego języka. Chcę tylko wrócić do Francji i zapomnieć o wszystkim, co się stało _. BBC podaje, że w rozmowie z jedną z francuskich rozgłośni wyznała, że w Kosowie odmówiono jej możliwości nauki, dlatego chce wrócić do Francji i skończyć szkołę.

Obecnie cała rodzina Dibranich przebywa w Kosovskiej Mitrovicy na północy Kosowa.

Agencje podkreślają, że sprawa Dibranich jest niezręczna dla rządu socjalisty Francois Hollande'a, który chciał się zdystansować od swego konserwatywnego poprzednika Nicolasa Sarkozy'ego, znanego z restrykcyjnych przepisów imigracyjnych. Krytycy oskarżają Hollande'a, że idzie w ślad za Sarkozym w polityce wobec Romów. We wrześniu minister spraw wewnętrznych Manuel Valls oświadczył, że styl życia Romów jest niezgodny ze stylem życia Francuzów. Jego wypowiedź była szeroko krytykowana zarówno przez działaczy broniących praw człowieka, jak i członków jego własnej partii.

Francuscy konserwatyści uważają, że wydalając romską rodzinę z kraju policja wypełniała literę prawa.

Czytaj więcej w Money.pl
Minister wzywa do wysiedlania Romów -_ Trzeba powiedzieć prawdę Francuzom: tryb życia Romów bardzo różni się od naszego, stoi w sprzeczności z francuskim _ - oznajmił Valls.
Zarobki spadły im o 13 proc. Wyszli na ulice Dziesiątki tysięcy pracowników sektora publicznego wyszły na ulice Paryża.
Aresztowano byłego ministra obrony Gruzji Były minister obrony Gruzji Dawid Kezeraszwili, poszukiwany przez władze swego kraju za korupcję, został aresztowany we Francji - poinformował we wtorek minister spraw wewnętrznych Gruzji Irakli Garibaszwili.
Tagi: francja, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, prawo, wiadmości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz