Notowania

sąd
30.06.2014 16:58

Kara więzienia za znieważenie polsko-hinduskiego małżeństwa

Mężczyzna odpowie za publiczne znieważenie, poprzez wypowiedzi zamieszczone w internecie, obywatela Indii i jego żony - Polki.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Sebastian Niedlich/Flickr)

Na pół roku więzienia bez zawieszenia skazał Sąd Rejonowy w Białymstoku mężczyznę oskarżonego o publiczne znieważenie, poprzez wypowiedzi zamieszczone w internecie, obywatela Indii i jego żony - Polki. Wyrok nie jest prawomocny.

Proces dotyczył znieważenia - z powodu przynależności narodowej - rodziny, której w maju ubiegłego roku próbowano podpalić mieszkanie na jednym z białostockich osiedli. Śledztwo dotyczące podpalenia trwa, sprawców dotąd nie ustalono.

Podstawą zarzutów postawionych 38-letniemu Adamowi Cz. był umieszczony w internecie film, w którym w obraźliwy sposób wypowiada się o polsko-hinduskim małżeństwie.

Oskarżono go o publiczne znieważenie obywatela Indii z powodu jego przynależności narodowej. Według prokuratury Cz. nagrał i opublikował na trzech portalach film, w którym nawoływał również do nienawiści na tle różnic narodowościowych.

Drugi zarzut dotyczył publicznego znieważenia żony Hindusa, mieszkanki Białegostoku, również poprzez umieszczony w internecie film, w którym Adam Cz. stwierdził m.in., że kobieta jest _ zdrajczynią białej rasy _.

Film nagrano w czerwcu 2013 roku w Białymstoku, na tle plakatu jednej z gazet, która zorganizowała propagującą tolerancję kampanię pod hasłem _ Białystok jest moim miastem _. Plakat przedstawiał właśnie polsko-hinduskie małżeństwo.

Dochodzenie w tej sprawie wszczęto na podstawie zawiadomienia złożonego przez pokrzywdzoną Polkę, ale równolegle do prokuratury trafiły także zawiadomienia prezydenta Białegostoku i trojga miejskich radnych.

Ani w śledztwie, ani przed sądem Adam Cz. nie przyznał się. Uważa, że nie obraził nikogo i nie nawoływał do nienawiści na tle rasowym czy narodowościowym.

Uzasadniając wyrok sędzia Barbara Paszkowska mówiła jednak, że wypowiedzi oskarżonego nie były przejawem wolności słowa, a miały znamiona nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym i rasowym.

Sędzia zaznaczyła, że co prawda nie zawierała ona takich elementów, jak wzywanie do podjęcia jakichś ataków, aktów agresji i nie było tam trybu rozkazującego, ale - jak oceniła - użyte sformułowania można uznać za podburzanie czy nawoływanie do nienawiści na tle rasowym i narodowościowym.

Chodziło np. o słowa dotyczące obywatela Indii, że _ dołożymy wszelkich starań, żeby ten pan wrócił tam, skąd przyjechał _, że _ Białystok nie jest miastem tego pana _, _ tu jest jakiś pan +ciapaty+ _ oraz jego żony - Polki, iż jest _ zdrajczynią białej rasy _.

Paszkowska mówiła, że nie była to realizacja prawa do wolności wypowiedzi, bo przekracza ona granice prawa karnego i wkracza w sferę praw i wolności innych osób. Zwróciła uwagę na orzecznictwo Trybunału Praw Człowieka dotyczące wolności słowa, w którym Trybunał podkreślał, że nie jest ona nieograniczona i nie może naruszać innych praw chronionych Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, np. do poszanowania życia prywatnego.

Sąd nie miał wątpliwości, że wypowiedzi oskarżonego naruszyły prawa polsko-hinduskiego małżeństwa. _ Tam się kończy prawo do wolności wypowiedzi, gdzie wkraczamy w prawa innych osób _ - mówiła sędzia Paszkowska. Przypomniała też zapis Konstytucji RP dotyczące poszanowania i ochrony m.in. godności.

Prokuratura chciała w tej sprawie kary więzienia bez zawieszenia, biorąc pod uwagę że oskarżony był już wcześniej karany za podobne przestępstwa. On sam - uniewinnienia.

Sąd orzekł karę pół roku więzienia bez zawieszenia bo uznał, że wcześniejsze skazanie (w zawieszeniu) za podobne przestępstwo nie przyniosło skutku, a oskarżony nie wyciągnął z tego wniosków. Na poczet kary więzienia zaliczył dwutygodniowy areszt, w którym przebywał on tuż po zatrzymaniu w związku z tą sprawą.

Czytaj więcej w Money.pl
Znieważył obywatela Indii i jego żonę. Kara Proces dotyczy znieważenia rodziny, której w maju ubiegłego roku próbowano podpalić mieszkanie na jednym z białostockich osiedli.
Co Baniak chciał od Falenty? Wiceminister zapewnia, że afera taśmowa go nie dotyczy Oto, co działo się wokół spółki SkładyWęgla.pl.
Koniec głośnej sprawy. Dożywocie dla mordercy Skazany miał poznać swoją przyszłą ofiarę na portalu randkowym. Ciała kobiety nigdy nie odnaleziono.
Sędzia brał łapówki. Idzie do więzienia. Na ile? Janusza K. przyjął w sumie 140 tys. zł. od podsądnych.
Tagi: sąd, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, prawo, wiadmości
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz