Notowania

wiadomości
25.10.2013 09:25

Wybory prezydenckie w Gruzji. Kto zostanie następcą Saakaszwilego?

Dotychczasowemu prezydentowi ubiegania się o trzecią kadencję zabrania konstytucja.

Podziel się
Dodaj komentarz
(ec.europa.eu)

Pomazańcy odchodzącego prezydenta i urzędującego premiera zmierzą się za dwa dni w Gruzji w wyborach prezydenckich. Micheil Saakaszwili (na zdj.) o prezydenturę walczyć już nie mógł, Bidzina Iwaniszwili - nie chciał.

Ubiegania się o trzecią kadencję zabrania Saakaszwilemu konstytucja. Iwaniszwili prezydenturą nie był zainteresowany, ponieważ Saakaszwili, nie chcąc rozstawać się z władzą, jeszcze w 2010 r. poprawił konstytucję tak, by najważniejszą osobą w państwie czyniła ona premiera, w której to roli widział samego siebie. Przegrał jednak przed rokiem wybory parlamentarne i premierostwo dostało się jego znienawidzonemu wrogowi, Iwaniszwilemu.

Za dwa dni o symboliczne, ale pozbawione większego znaczenia stanowisko gruzińskiego prezydenta, walczyć będą ich faworyci. Iwaniszwili osobiście zgłosił do wyborów swojego wicepremiera oraz ministra oświaty i nauki, 44-letniego Giorgiego Margwelaszwilego.

Margwelaszwili, doktor nauk filozoficznych i były rektor tbiliskiego Instytutu Spraw Publicznych nie jest nawet politykiem. W wystąpieniach telewizyjnych przed wyborami w 2012 r. popierał utworzoną przez Iwaniszwilego koalicję Gruzińskie Marzenie, a w podzięce otrzymał posady w rządzie. Niemający charyzmy, bazy politycznej, ani politycznych ambicji, a nawet poglądów, jako prezydent będzie przynajmniej na początku jedynie lojalnym wykonawcą poleceń Iwaniszwilego. Właśnie dlatego na swojego faworyta Iwaniszwili wybrał Margwelaszwilego, a nie niezależnego ministra obrony Irakliego Alasanię, nieukrywającego prezydenckich aspiracji.

Margwelaszwili cieszy się w Gruzji opinią człowieka poczciwego, miłego i ugodowego. Uważa się go także za polityka, który nie wzbudzi wrogości Rosji, w której studiuje jego córka.

Poparcie Iwaniszwilego, za którym wciąż opowiada się prawie trzy czwarte Gruzinów, sprawia, że jego protegowany, Margwelaszwili uważany jest za faworyta prezydenckiej elekcji. Sondaże wróżą mu 40-45 proc. głosów. Aby zmobilizować zwolenników, Iwaniszwili grozi, że jeśli Margwelaszwili nie wygra już w pierwszej turze (potrzebna jest do tego ponad połowa głosów), z drugiej się wycofa i Gruzinom zostanie wybór między kandydatem popieranym przez Saakaszwilego a Nino Burdżanadze, uznawaną za faworytkę Rosji.

Kandydatem odchodzącego z urzędu Saakaszwilego i jego, odsuniętego przed rokiem od władzy Zjednoczonego Ruchu Narodowego, jest 41-letni Dawid Bakradze, były przewodniczący parlamentu i minister dyplomacji; polityk, mimo młodego wieku, bardzo doświadczony. Nie został namaszczony przez Saakaszwilego, lecz zwyciężył w organizowanych na amerykański wzór partyjnych prawyborach.

Bakradze będzie walczył nie tylko o prezydenturę, ale także o przetrwanie swej partii, która po prawie dekadzie rządów Saakaszwilego wypadła z łask Gruzinów i została odsunięta od władzy. Bolesna porażka w wyborach prezydenckich grozi narodowcom zepchnięciem na polityczny margines.

Stanie się tak nie tylko, jeśli Bakradze nie wygra wyborów, ale nawet jeśli nie zajmie w nich drugiego miejsca, lecz ustąpi je 48-letniej Nino Burdżanadze. Przed dziesięcioma laty należała ona wraz z Saakaszwilim i nieżyjącym już Zurabem Żwanią do triumwiratu przewodzącego ulicznej rewolucji róż, a przy rozdziale stanowisk w państwie została przewodniczącą parlamentu i pełniła ten urząd aż do 2008 r.

Potem drogi Burdżanadze i Saakaszwilego szybko się rozeszły. Gruzinka zarzucała prezydentowi autokratyzm i polityczne awanturnictwo, Saakaszwili Burdżanadze - wywodzącej się z rodziny komunistycznych dygnitarzy i żony bogacza, który zbił majątek w Rosji - że pełni w Gruzji rolę rosyjskiego konia trojańskiego.

Startując w wyborach, Burdżanadze występuje w roli pierwszego od lat gruzińskiego polityka otwarcie opowiadającego się za sojuszem Gruzji z Rosją. Zapowiada też, że jako prezydent rozprawi się z Saakaszwilim i postawi go przed sądem. Iwaniszwili, który marzy, by ostatecznie pognębić Saakaszwilego, trzyma kciuki za Burdżanadze. Drugie miejsce w wyborach daje bowiem status przywódcy opozycji, trzecie zaś spycha w polityczną otchłań.

Wszystkich chętnych do prezydentury jest aż 23. Wśród pretendentów do fotela znalazł się sędziwy komunista, obiecujący Gruzinom przywrócenie kołchozów, a także prawosławny fanatyk, przekonujący, że właśnie on najlepiej przygotuje ich na dzień Sądu Ostatecznego oraz że wszystkie nieszczęścia Gruzji biorą się z tego, iż szatan zamieszkał w niej pod postacią dawnego przywódcy Eduarda Szewardnadzego. Jak przystało na kraj rozwiniętej demokracji w zachodnim stylu, wśród kandydatów do fotela prezydenckiego nie zabrakło też sławnego na cały kraj dziennikarza telewizyjnego. Wszystkim pretendentom udało się zdobyć po 25 tys. podpisów ludzi, którzy dostrzegli w nich poważnych kandydatów na prezydenta i zgodzili się żyć pod ich rządami.

Czytaj więcej w Money.pl
Czy Tusk zapyta gościa o aresztowania? Głównym tematem rozmowy obu szefów rządu ma być integracja Gruzji z Unią Europejską.
Wybory w Gruzji jednak w innym terminie W Gruzji trwa obecnie proces zmiany modelu władzy z prezydenckiego na parlamentarno-gabinetowy. Przyszły prezydent będzie głową państwa, ale władzę wykonawczą będzie sprawował premier desygnowany przez parlament.
Ile pieniędzy prezydent wydał na botoks? Saakaszwili miał wydawać ze środków państwowych tysiące dolarów na zabiegi odmładzające w USA z użyciem botoksu.
Tagi: wiadomości, wiadmomości, gospodarka, prawo, wiadmości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz