Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Trybunał Konstytucyjny znowu musiał odwołać obrady. Wszystko ze względu na chorobę sędziego

0
Podziel się:

22 lipca Trybunał Konstytucyjny nie oceni zapisu o karaniu grzywną właściciela auta za niewskazanie, kto nim kierował, gdy fotoradar zarejestrował wykroczenie drogowe.

Trybunał Konstytucyjny znowu musiał odwołać obrady. Wszystko ze względu na chorobę sędziego
(Joanna Karnat/Wikimedia (CC BY 3.0))

Sprawa spadła z wokandy z powodu choroby sędziego - dowiedziała się Polska Agencja Prasowa w TK.

To już drugie bezterminowe odwołanie rozprawy w TK z tego właśnie powodu. W zeszłym tygodniu odwołano sprawę z wniosku RPO co do konstytucyjności karania aresztem lub grzywną za wykroczenie polegające na "demonstracyjnym okazywaniu lekceważenia Narodowi Polskiemu i Rzeczypospolitej Polskiej".

Regulację o karaniu za niewskazanie, kto kierował autem, w przypadku zarejestrowania przekroczenia prędkości przez fotoradar, zaskarżył prokurator generalny. - Żadna służba nie ma prawa domagać się od kogokolwiek udowodnienia własnej niewinności odnośnie jakiegokolwiek wykroczenia. Tym bardziej żadna służba nie ma prawa domagać się od kogokolwiek dostarczania dowodów własnej winy - podkreślono we wniosku do TK.

Według Kodeksu wykroczeń karze grzywny podlega właściciel pojazdu, który "wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie".

Ma to być kolejna odsłona rozpatrywania tej regulacji przez pełny skład TK. W marcu 2014 r. - po rozpatrzeniu pytania lubelskiego sądu - Trybunał uznał (przy trzech zdaniach odrębnych), że przepis ten jest zgodny z konstytucją. Tamto orzeczenie nie zamknęło jednak sprawy. Do TK bowiem - oprócz rozpatrzonego pytania sądu - wpłynął także wniosek prokuratora generalnego, który wskazał możliwość naruszenia innych zapisów konstytucji, na które lubelski sąd nie powołał się w swoim pytaniu.

W 2014 r. TK rozpatrywał, czy przepis może naruszać wymóg zachowania przez ustawodawcę proporcjonalności i adekwatności sankcji za czyn. Sąd wskazywał m.in., że w polskich przepisach karnych obowiązek denuncjacji dotyczy tylko najpoważniejszych przestępstw i nie powinien odnosić się do wykroczeń. TK uznał wtedy, że "przepis przyczynił się do poprawy bezpieczeństwa na drogach i nie jest on nadmiernie restrykcyjny, przewiduje zagrożenie wyłącznie karą grzywny".

Z kolei PG powołał się na możliwość naruszenia konstytucyjnej zasady głoszącej, iż "każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu". Podkreślono, że dowód w postaci fotografii wykonanej przez fotoradar może okazać się wystarczający jedynie w sytuacji, gdy fotografia ta umożliwia identyfikację sprawcy wykroczenia.

- Jeżeli fotografia, sama w sobie, na taką identyfikację nie pozwala, a potwierdza jedynie fakt, iż niezidentyfikowany kierowca przekroczył dozwoloną prędkość lub nie zastosował się do sygnałów świetlnych na skrzyżowaniu, zasada domniemania niewinności stoi na przeszkodzie przypisaniu komukolwiek winy za dane wykroczenie - napisał PG. Jak dodał, "w szczególności winy takiej nie można przypisać właścicielowi lub posiadaczowi sfotografowanego pojazdu".

Sejm wniósł o uznanie zgodności przepisów z konstytucją. - PG ignoruje to, że w polskim prawie nie istnieje żaden przepis, który upoważniałby służby do wymuszania przyjęcia mandatu karnego - zaznaczono w stanowisku Sejmu. Dodano, że istnieje możliwość odmowy przyjęcia mandatu, co "przekazuje sprawę do rozpoznania przez niezależny organ, jakim jest sąd".

wiadomości
prawo
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)