Notowania

Przejdź na
klub
04.03.2013 10:59

Proces ws. śmierci przed nocnym klubem w Białymstoku

Z powodu problemów zdrowotnych jednego z ośmiu oskarżonych, Sądowi Okręgowemu w Białymstoku nie udaje się rozpocząć procesu związanego ze śmiercią 24-letniego mężczyzny.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Mikdam/Dreamstime)

Z powodu problemów zdrowotnych jednego z ośmiu oskarżonych, Sądowi Okręgowemu w Białymstoku nie udaje się rozpocząć procesu związanego ze śmiercią 24-letniego mężczyzny i pobiciem jego brata przed jednym z nocnych klubów.

Zdarzenie miało miejsce w kwietniu 2012 roku przy ul. Lipowej w centrum Białegostoku. Uderzony w twarz mężczyzna upadł, uderzając głową o kamienne płyty. Zmarł w szpitalu.

W poniedziałek po raz drugi nie udało się procesu w tej sprawie rozpocząć. Jeden z ośmiu oskarżonych, którymi są mężczyźni zatrudnieni w lokalu w charakterze służby porządkowej, nie stawił się, a jego obrońca przedłożył zwolnienie lekarskie.

Sąd zdecydował o powołaniu biegłego, który ma zweryfikować zasadność tego zwolnienia a także ocenić, czy przy dolegliwościach, na które oskarżony uskarża się (ma chodzić o problemy z kręgosłupem) rzeczywiście nie może brać on udziału w procesie.

Na ławie oskarżonych zasiada osiem osób, ale najpoważniejszy zarzut, ciężkiego uszkodzenia ciała skutkującego śmiercią, postawiono jednej. Chodzi o mężczyznę, który uderzył pięścią w twarz 24-latka. To po tym ciosie chłopak upadł, uderzając głową w kamienne płyty chodnikowe. Obrażenia były na tyle poważne, że zakończyły się śmiercią.

Pięć kolejnych osób zostało oskarżonych o pobicie, jeszcze w lokalu, brata 24-latka. Postawiono im także zarzut nieudzielenia pomocy nieprzytomnemu chłopakowi (temu, który potem zmarł w szpitalu), który był w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. Dwie następne osoby zostały oskarżone o nieudzielenie mu pomocy.

Całe zdarzenie zaczęło się od awantury w lokalu, która następnie przeniosła się na ulicę. Na początku śledztwa kilka osób było aresztowanych, teraz odpowiadają przed sądem z wolnej stopy. Prokuratura powoływała w sprawie biegłych, którzy zajmowali się odzyskiwaniem danych z monitoringu w lokalu. Tam widać przebieg zdarzeń, które doprowadziły do śmierci przed nocnym lokalem.

Czytaj więcej w Money.pl
Dostał 12 lat więzienia za zabójstwo taksówkarza Mimo że P. był sądzony jak dorosły, nie groził mu najwyższy wymiar kary przewidziany za zabójstwo, czyli dożywocie.
Oto powód katastrofy pod Szczekocinami W katastrofie zginęło 16 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych.
Oszukiwał "na wnuczka". Ma 217 zarzutów Mężczyzna swoje ofiary wyszukiwał w książce telefonicznej. bilingi połączeń telefonicznych będą dowodem w sprawie.
Tagi: klub, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, prawo, wiadmości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz