Notowania

wiadomości
17.12.2013 13:21

Polityka w Wielkiej Brytanii. Połowa Izby Lordów przychodzi tylko po pieniądze?

Tak uważa Lord Hanningfield, któremu wytknięto, że za przychodzenie na posiedzenia zainkasował prawie 6 tysięcy funtów.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Arpingstone/Public domain)

Co najmniej połowa członków Izby Lordów pojawia się na posiedzeniach w parlamencie na krótko - tylko po to, aby mieć prawo do pobrania 300 funtów przysługujących im za obecność - zdradził członek Izby, któremu tabloid _ Daily Mail _ wytknął podobne praktyki.

_ Daily Mail _ wyliczył, że Lord Hanningfield za pojawienie się 19 razy na obradach Izby Lordów w lipcu bieżącego roku zainkasował w sumie 5,7 tys. funtów. Przy tym 11 z 19 jego wizyt w parlamencie trwało nie dłużej niż 40 minut, a najkrótsza wizyta - zaledwie 21 minut. W tym czasie ani razu nie zabrał głosu w debacie, ani nie uczestniczył w posiedzeniu którejś z komisji.

Nie stanowi to naruszenia żadnej z parlamentarnych zasad, jednak zdaniem _ Daily Mail _ takie zachowanie może wywoływać oburzenie wśród wyborców.

Członkowie Izby Lordów nie otrzymują regularnego wynagrodzenia, ale mogą ubiegać się o wolną od podatku kwotę 300 funtów dziennie za udział w posiedzeniach Izby. Środki te są przeznaczone m.in. na pokrycie kosztów podróży.

Zapytany o swoją parlamentarną działalność w lipcu, Lord Hanningfield bronił się, mówiąc, że _ co najmniej połowa członków Izby _ postępuje tak samo. Odmówił zwrotu pieniędzy pobranych w lipcu, twierdząc, że przeznaczył je na pokrycie wydatków związanych z wykonywaną przez niego pracą oraz na opłatę rachunków i wyżywienie.

Poseł opozycyjnej Partii Pracy John Mann zażądał, by Hanningield wskazał wszystkich pozostałych Lordów pojawiających się na posiedzeniach Izby tylko dla przysługującego za to dodatku. - _ To absolutny skandal _ - ocenił.

Nie jest to pierwszy skandal wokół Lorda Hanningfielda. W 2011 roku odsiedział on 9 tygodni z 9 miesięcy wyroku skazującego za defraudację blisko 14 tys. funtów z funduszu na wydatki związane z pracą parlamentarzysty. Polityk przyznał przed sądem, że niesłusznie domagał się zwrotu kosztów za wynajmowanie pokojów w hotelach oraz koszty podróży. Jeden z rachunków za pokój hotelowy dotyczył czasu, który spędził na pokładzie samolotu lecącego do Indii.

Hanningfield twierdzi, że zrobiono z niego kozła ofiarnego, a _ większości członków Izby Lordów i Izby Gmin _ za podobne przewiny nie wytaczano procesów, lecz pozwolono zwrócić niesłusznie przyznane rekompensaty.

Na skutek tego skandalu stracił stanowisko przewodniczącego rady hrabstwa Essex, które piastował z ramienia Partii Konserwatywnej, i został pozbawiony członkostwa w ugrupowaniu. Od tego czasu zasiada w Izbie Lordów jako bezpartyjny.

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: wiadomości, wiadmomości, gospodarka, prawo, wiadmości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz