Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Kolejni podejrzani o wyłudzenie milionów z BGK

0
Podziel się:

Dwaj udziałowcy PKS Investment, dołączyli do jej prezesa.

Kolejni podejrzani o wyłudzenie milionów z BGK
(Tritooth/Dreamstime)

Dwaj udziałowcy firmy deweloperskiej PKS Investment w Zakopanem są kolejnymi podejrzanymi w śledztwie dotyczącym m.in. działania na szkodę Banku Gospodarstwa Krajowego.

Jak poinformował szef wydziału Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie Damian Mirecki, Krzysztof K. i Mirosław M. mają zarzut współsprawstwa w działaniu na szkodę banku w wysokości prawie 7 mln zł.

Taki sam zarzut postawiono w połowie grudnia szefowi tej firmy deweloperskiej w Zakopanem, Sylwestrowi M. Jemu prokuratura postawiła także zarzut poświadczenia nieprawdy w dokumentach.

Łącznie w sprawie podejrzanych jest już pięć osób. W październiku CBA zatrzymało byłego dyrektora rzeszowskiego oddziału BGK 55-letniego Marka Z. oraz jego zastępczynię 57-letnią Bożenę L. Rzeszowska prokuratura zarzuciła im działanie na szkodę banku w wysokości prawie 7 mln zł.

Wobec Krzysztofa K. i Mirosława M. zastosowano poręczenia majątkowe w wysokości po 100 tys. zł.

Do działania na szkodę banku doszło gdy Sylwester M. zaciągnął kredyt na budowę lokali użytkowych, handlowych i mieszkalnych w Zakopanem. Gdy stracił płynność finansową, przestał spłacać raty kredytu. Wówczas zawarł z bankiem reprezentowanym przez Marka Z. ugodę, na podstawie której pieniądze ze sprzedaży lokali miały trafić na konto banku, a w zamian bank miał wyrazić zgodę na zwolnienie ich z hipoteki.

Tymczasem - zdaniem śledczych - mimo, że deweloper nie przelał na konto banku środków ze sprzedaży 12 lokali, to jednak bank zwolnił je z hipoteki. Ceny sprzedanych lokali wyniosły od 500 do 900 tys. zł.

Były dyrektor banku i jego zastępczyni podejrzani są o działanie na szkodę banku w wysokości prawie 7 mln zł. Ponadto dyrektor ma zarzut fałszowania dokumentów i oszustwa. Natomiast jego zastępczyni ma jeszcze zarzuty poświadczenia nieprawdy w dokumentach.

Marek Z. podejrzany jest także o oszustwo. Według prokuratury oferował on osobom, które chciały wpłacić do banku większe sumy pieniędzy bardzo wysokie oprocentowanie lokaty - 15, 16 proc. w zamian, że ich pieniądze trafią na konta innych klientów.

Mirecki zaznaczył, że bank nie świadczył takich usług, a Z. wykorzystał fakt, że mógł działać niejako w imieniu banku.

Początkowo osoby, które zgodziły się na tego typu _ przysługę _ otrzymywały wysokie odsetki od swoich pieniędzy. Później jednak stracili je, bowiem klienci, na których konta zostały złożone te fundusze, nie oddali ich. Marek Z. taką ofertę złożył trzykrotnie. Dwa razy dotyczyło to kwoty miliona zł, a raz - 250 tys. zł.

Wszystkim podejrzanym w tej sprawie grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Marek Z. po zatrzymaniu trafił, decyzją rzeszowskiego sądu, na trzy miesiące do aresztu.

Śledztwo zostało wszczęte po zawiadomieniu banku, który także zwolnił z funkcji dyr. oddziału w Rzeszowie.

kraj
wiadomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)