Notowania

Human Rights Watch wzywa Chiny do przestrzegania praw człowieka

-Skala i prędkość, z jakimi populacja wiejska zmieniana jest poprzez masową politykę przesiedleń, jest bezprecedensowa - oceniła Sophie Richardson z HRW.

Podziel się
Dodaj komentarz
(chinesegary/CC/Flickr)

Broniąca praw człowieka organizacja Human Rights Watch (HRW) wezwała władze Chin, aby skończyły z _ przymusowymi masowymi przesiedleniami _ etnicznych Tybetańczyków. W ciągu ostatnich siedmiu lat objęto nimi ponad dwa miliony ludzi.

HRW napisała w raporcie, że chińskie władze pozostawiają przesiedleńców bez wystarczających środków do życia, w złych warunkach mieszkaniowych i bez pomocy w znalezieniu pracy.

_ - Skala i prędkość, z jakimi populacja wiejska w Tybecie zmieniana jest poprzez masową politykę przesiedleń, jest bezprecedensowa w czasach po Mao Zadongu _ - oceniła Sophie Richardson z HRW.

_ - Tybetańczycy nie mają nic do powiedzenia, jeśli chodzi o kształtowanie polityki, która radykalnie zmienia ich sposób życia, oraz - w już i tak represyjnym klimacie - nie mają możliwości jej kwestionowania _ - podkreśliła.

Według raportu HRW ponad dwa miliony Tybetańczyków zostało przesiedlonych w Tybecie od roku 2006, podobnie jak setki tysięcy wędrownych pasterzy we wschodniej części Wyżyny Tybetańskiej w północno-zachodnich Chinach.

Celem tego programu - jak dodano w raporcie - była częściowo pomoc gospodarcza, lecz również walka z nastrojami separatystycznymi. Rządowy _ program ma na celu wzmocnienie kontroli politycznej nad wiejską populacją Tybetu _.

Tybetańczycy oskarżają władze w Pekinie o niszczenie ich kultury i wiary. Władze odpierają te zarzuty i twierdzą, że chińskie rządy w Tybecie, datujące się od 1950 roku, położyły tam kres poddaństwu i umożliwiły rozwój tego regionu.

Od lutego 2009 roku w Tybecie oraz sąsiednich prowincjach podpaliło się co najmniej 117 osób, głównie mnichów. Ok. 90 z nich zmarło. W ten sposób chcieli zaprotestować przeciwko chińskiej polityce wobec ich społeczności.

Czytaj więcej w Money.pl
To Dalajlama namawia do podpaleń? Policja w chińskiej prowincji Syczuan zatrzymała tybetańskiego mnicha i jego krewnego, oskarżając ich o podżeganie rodaków do samopodpaleń na polecenie samego dalajlamy.
Nie podadzą nazwiska? Nie będzie internetu Władze chińskie twierdzą, że jest to element kampanii walki z rozsiewaniem plotek. Dzisiaj poinformowano o sfinalizowaniu programu.
Pięć lat więzienia dla mnicha. Za książkę Tybetański mnich i pisarz Gartse Jigme został zatrzymany 1 stycznia, a skazany 14 maja przez sąd w zachodniej prowincji Qinghai (Cinghaj).
Tagi: prawa człowieka w chinach, human rights watch, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, prawo, wiadmości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz