Notowania

chiny
28.11.2013 18:45

Chińskie władze bliżej swoich obywateli ?

Władze ogłosiły plan reformy obowiązującego od ponad 60 lat systemu przyjmowania skarg i zażaleń.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Polaris Images/East News)

Ogłoszono plan reformy obowiązującego od ponad 60 lat systemu przyjmowania skarg i zażaleń od niezadowolonych obywateli, za sprawą którego miliony petentów koczują każdego roku w Pekinie i stolicach poszczególnych prowincji.

Rząd będzie kierował część spraw, którymi dotąd zajmowały się biura ds. petycji, do sądów. Utworzona została również internetowa platforma do przyjmowania zażaleń, a lokalne rządy nie będą już oceniane na podstawie ilości skarg składanych na nie przez obywateli - poinformowano na konferencji prasowej, podczas której kilkanaście osób protestowało przeciwko nieskuteczności systemu petycji.

Obecny system, którego korzenie sięgają Chin cesarskich, obliguje władze do rozpatrywania zażaleń składanych osobiście przez obywateli, jeśli czują się oni pokrzywdzeni przez urzędników. Zajmują się tym specjalne biura przyjmowania petycji na poszczególnych szczeblach hierarchii administracyjnej. Jeżeli wizyta w lokalnym biurze nie przyniesie skutku, obywatel może szukać sprawiedliwości w biurach wyższego szczebla, aż do Państwowego Biura ds. Petycji w Pekinie jako najwyższej instancji.

W praktyce prowadzi to do sytuacji, w której co roku dziesiątki milionów osób przybywają do Pekinu i innych dużych ośrodków administracyjnych, by składać skargi na niesprawiedliwość lub brak kompetencji lokalnych urzędników. Nazywa się ich w Chinach _ shangfang _ - petentami. Ich sprawy przeważnie dotyczą wywłaszczania ziemi, przymusowych wyburzeń budynków mieszkalnych, sporów z pracodawcami i opieszałości władz w poszukiwaniu sprawców przestępstw.

Po przybyciu do dużego miasta tacy ludzie są często siłą zatrzymywani przez bandytów działających na zlecenie nadużywających władzy prowincjonalnych urzędników, którym zależy na ukryciu niezadowolenia obywateli przed przełożonymi wyższego szczebla. By nie dopuścić do złożenia skargi, petentów siłą zamyka się w obskurnych mieszkaniach znanych jako _ czarne areszty _. Chociaż najwięcej _ czarnych aresztów _ znajduje się w stolicy, podobne miejsca istnieją w całym kraju. Według petentów za _ czarne areszty _ mogą służyć nieczynne hotele, urzędy, szkoły, a nawet - jak było przynajmniej w jednym wypadku - biuro Czerwonego Krzyża.

Wśród petentów są osoby, które przez kilkanaście lat bezskutecznie poszukują sprawiedliwości w biurach ds. petycji różnego szczebla. Zdarza się, że nagromadzona z czasem frustracja pcha ich do popełniania dramatycznych czynów w celu zwrócenia na siebie uwagi. W sierpniu w Pekinie grupa 21 petentów z prowincji Heilongjiang na północnym-wschodzie kraju usiłowała popełnić zbiorowe samobójstwo, gdy ich skarga na lokalny urząd kolejowy nie została wysłuchana.

Jednym z najgłośniejszych incydentów związanych z systemem shangfang była detonacja ładunku wybuchowego przez mężczyznę poruszającego się na wózku inwalidzkim na lotnisku międzynarodowym w Pekinie w lipcu br. Sprawca wybuchu, niepełnosprawny Ji Zhongxing, chciał w ten sposób zaprotestować przeciwko niesprawiedliwości, jakiej doznał od lokalnych urzędników w mieście Dongguan (prowincja Guangdong). W wyniku eksplozji stracił rękę i trafił do więzienia, ale sprawa jego domniemanego pobicia przez straż miejską w 2005 roku została ponownie otwarta.

Ji nie był pierwszym petentem, którego skargi zostały wysłuchane dopiero po desperackim czynie. W niektórych przypadkach wystarczała jednak groźba. Jeden z mostów w Kantonie, stolicy prowincji Guangdong, bywa przez mieszkańców nazywany _ mostem samobójców _, ponieważ kilka lat temu niezadowoleni obywatele regularnie wspinali się na niego, grożąc odebraniem sobie życia. Chociaż niektórzy z nich rzeczywiście skakali, większość ostatecznie rezygnowała.

Na moście wstrzymywano ruch, a na miejsce oprócz policji i straży pożarnej przybywali również dziennikarze, którym niedoszli samobójcy opowiadali o krzywdach, jakich doznali w lokalnych urzędach. Według niektórych mieszkańców takie zachowanie mobilizowało opieszałych urzędników do działania skuteczniej niż skargi składane w jakichkolwiek urzędach. Władze próbowały różnych sposobów, by zapobiec groźbom samobójstw, ale pożądane rezultaty przyniosło dopiero wysmarowanie całego mostu masłem, dzięki czemu nikt nie był już w stanie się na niego wspiąć - informowały w 2009 roku lokalne media.

Czytaj więcej w Money.pl
Drastycznie obniżą limit sprzedaży aut Borykająca się z zanieczyszczeniem powietrza metropolia, obetnie limit sprzedaży nowych samochodów osobowych o prawie 40 proc.
Razem połknęli pestycydy. To był protest? Co najmniej 10 osób próbowało razem popełnić samobójstwo na jednej z ulic w Pekinie.
W tym mieście lepiej teraz nie oddychać W pierwszej połowie tego roku powietrzem mieszczącym się w standardach bezpieczeństwa można było oddychać w Pekinie średnio przez trzy dni w tygodniu.
Tagi: chiny, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, prawo, wiadmości
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz