Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Bangladesz: szefowa opozycji żąda dymisji rządu

0
Podziel się:

Begum Chaleda Zia domaga się od premier Hasiny Wazed rozpisania nowych wyborów parlamentarnych.

Bangladesz: szefowa opozycji żąda dymisji rządu
(PAP/EPA)

Szefowa Nacjonalistycznej Partii Bangladeszu (BNP), głównego ugrupowania opozycyjnego, Begum Chaleda Zia zażądała od premier Hasiny Wazed podania się do dymisji i rozpisania nowych wyborów parlamentarnych.

Niedzielne wybory, które wygrała rządząca Liga Ludowa (AL), opozycjonistka nazwała _ groteską _.

_ - Domagam się od rządu unieważnienia tych groteskowych wyborów, dymisji oraz znalezienia porozumienia z opozycją, żeby zorganizować wolne i uczciwe wybory pod egidą bezstronnego rządu _ - oświadczyła Zia w komunikacie.

_ - Skandaliczne wybory z 5 stycznia pokazały nie tylko brak zaufania do rządu ze strony narodu, ale również udowodniły, że wybory wolne, uczciwe i pokojowe nie mogą odbywać się bez obiektywnego rządu i wiarygodnej komisji wyborczej _ - podkreśliła szefowa opozycji.

Opozycja zbojkotowała wybory, domagając się od tygodni, aby nadzór nad głosowaniem sprawował specjalny niezależny organ, jak było to w przeszłości, ale rząd odmówił.

W niedzielę doszło do najbardziej gwałtownych wyborów w historii Bangladeszu. W całym kraju tysiące protestujących atakowały setki lokali wyborczych; podpalonych zostało około 200 takich miejsc. Zginęło 26 osób, a w 400 z 18 tysięcy lokali wyborczych wstrzymano głosowanie.

Władze USA, które wraz z UE nie wysłały na wybory swoich obserwatorów, wyraziły rozczarowanie przebiegiem wyborów parlamentarnych w Bangladeszu i wezwały do przeprowadzenia nowego, _ wiarygodnego _ głosowania.

Według BBC rządząca Liga Ludowa będzie miała ponad dwie trzecie miejsc w jednoizbowym parlamencie. Partia premier Hasiny Wazed zdobyła 105 spośród 147 miejsc, o które toczyła się walka wyborcza. Ponadto może liczyć na dodatkowe 127 miejsc w 300-osobowym Zgromadzeniu Narodowym. Do ponownego głosowania ma dojść w ośmiu okręgach wyborczych.

Na razie nie podano żadnych oficjalnych danych odnośnie frekwencji, ale wydaje się że była ona niezwykle niska; według BBC wynosiła niewiele ponad 20 proc., przy czym w stolicy kraju Dhace 22,8 proc. W poprzednich wyborach w 2008 roku do urn poszło 70 proc. uprawnionych do głosowania.

wiadomości
wiadmomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)