Notowania

Amerykańscy żołnierze w Polsce. Do kiedy?

- Spodziewamy się, że lutowe spotkanie ministrów obrony NATO potwierdzi, że ta obecność sojuszu będzie trwać przez wiele, wiele lat - mówił minister obrony.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Bartosz Krupa/East News)

Obecność amerykańskich żołnierzy jest ważna dla polskich obywateli, Polska wierzy w sojusz z USA i liczy na ciągłą, rotacyjną obecność ich żołnierzy - powiedział wicepremier, minister obrony Tomasz Siemoniak, który spotkał się z polskimi i amerykańskimi żołnierzami ćwiczącymi w Drawsku Pomorskim.

Obecny podczas spotkania ambasador USA Stephen Mull powiedział, że zgodnie z już przyjętymi postanowieniami, amerykańscy żołnierze pozostaną w Polsce i w regionie _ do końca przyszłego roku, a nawet dłużej, jeżeli to będzie potrzebne _.

_ - Wasza obecność jest ważna dla polskich obywateli. Polska wierzy w sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, Polska chce być blisko Stanów Zjednoczonych _ - mówił wicepremier. Podkreślił, że od 15 lat, od kiedy Polska jest członkiem NATO, polscy żołnierze służą z Amerykanami - w Afganistanie, a wcześniej w Iraku. _ - Bardzo doceniamy to, co 4 lipca w Warszawie powiedział prezydent Obama - że Polska już nigdy nie zostanie sama _ - dodał.

_ - Bardzo liczymy, że wasza obecność na ćwiczeniach przerodzi się w ciągłą, rotacyjną obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce. Jesteśmy gotowi zbudować niezbędną do tego infrastrukturę _ - dodał szef MON. Przypomniał, że oprócz żołnierzy amerykańskich w Polsce przebywa obecnie pododdział Brytyjczyków, a wcześniej byli również Kanadyjczycy.

_ - Cieszę się, że co najmniej do końca przyszłego roku utrzymujemy ten rytm ćwiczeń. Spodziewamy się, że lutowe spotkanie ministrów obrony NATO potwierdzi, że ta obecność sojuszu będzie trwać w Polsce przez wiele, wiele lat _ - mówił Siemoniak, nawiązując do uzgodnionego we wrześniu na szczycie NATO w Walii wzmocnienia obecności wojskowej na wschodnich obrzeżach sojuszu.

_ - To dla nas bardzo istotne. Polacy, mający w historii różne doświadczenia z sojuszami, bardzo uważnie śledzili to, co się wydarzy. Reakcja sojuszników była błyskawiczna. Przyleciały amerykańskie samoloty, przylecieli amerykańscy żołnierze i przez miesiące, nie pytając o koszty, nie pytając o problemy, są z nami i ćwiczą _ - powiedział Siemoniak, nawiązując do wysłania do Polski amerykańskich pododdziałów po aneksji Krymu przez Rosję. _ Myślę, że to bardzo wyraźny sygnał, że słowa prezydenta Obamy z placu Zamkowego, że Polska już nigdy nie zostanie sama, mają pokrycie w faktach, w gotowości armii amerykańskiej do bycia tutaj _ - dodał.

Szef MON dziękował także polskich żołnierzom, podkreślając, że rok 2014 był najintensywniejszy pod względem ćwiczeń w ostatnim dziesięcioleciu.

_ - Jesteśmy tu w pewnym sensie na stałe. Po wybuchu kryzysu na Ukrainie od razu przysłaliśmy żołnierzy. I pozostaniemy co najmniej do końca przyszłego roku, a nawet dłużej, jeżeli to będzie potrzebne _ - powiedział ambasador USA Stephen Mull, nawiązując do zapowiedzi amerykańskich generałów, w tym dowódcy sił USA w Europie gen. Fredericka Hodgesa.

_ - Wszystko zależy od tego, jakie będzie zagrożenie, jakie chociażby będzie zachowanie Rosji _ - dodał ambasador. _ Trudno przewidzieć szczegóły, ale jestem przekonany, że obecność NATO będzie większa, nie mniejsza w następnych latach i tak powinno być w obliczu zagrożenia _ - powiedział Mull.

_ - To minimum tego, co możemy zrobić, bo odkąd Polska jest w NATO, za każdym razem, gdy Stany Zjednoczone były w niebezpieczeństwie, Polska była przy nas. Straciła wielu żołnierzy w Iraku, ponad 40 w Afganistanie. Mimo tych strat, nie odstąpiła. Na tym polega sojusz: wymaga wzajemnych poświęceń, byśmy byli bezpieczni _ - mówił Mull. Dodał, że Stany Zjednoczone _ nigdy nie miały lepszego sojusznika niż Polska _.

_ - Pamiętam dzień po ogłoszeniu przez Rosję aneksji Krymu, kiedy minister Siemoniak i jego współpracownicy spytali, czy możemy natychmiast potwierdzić naszą obecność wojskową w Polsce. Odpowiedź była natychmiastowa. W ciągu dwóch dni mieliśmy 12 F-16 i 200 amerykańskich lotników w Polsce _ - przypomniał Mull.

_ - Mieliśmy spadochroniarzy, teraz jest kawaleria pancerna. Na razie to pobyty tymczasowe. Jest plan, że będzie tutaj stacjonować na stałe sprzęt gotowy do użycia _ - dodał.

Szef MON, odnosząc się do poniedziałkowej publikacji _ Rzeczpospolitej _, zapewnił, że nie ma problemu z wydawaniem pieniędzy przeznaczonych na modernizację techniczną do roku 2022. _ Nie mam obaw co do tego, czy uda się wydać środki na modernizację. W tym roku wydamy je w 100 proc., nie ma też zagrożeń, jeśli chodzi o ten plan do roku 2022. Wydaje mi się, że opinie, które się pojawiają, są mocno nieuzasadnione. Raczej zaczynamy już oceniać, z czego trzeba będzie zrezygnować i co jest ważniejsze, niż obawiać się, że tych środków nie wydamy. To jeszcze osiem lat, trochę się dziwię takim opiniom, które z góry zakładają, że coś miałoby się nie udać _ - podkreślił.

Wicepremier zapowiedział, że jeszcze w poniedziałek wieczorem zostanie podana do wiadomości decyzja, czy przesunięty zostanie termin składania ostatecznych ofert w przetargu na śmigłowce, o co występowało dwóch z trzech oferentów. Zapewnił, że nawet jeżeli MON przychyli się do tej prośby i da producentom kilka tygodni więcej, nie będzie to miało wpływu na przewidywany terminarz dostaw. MON chce rozstrzygnąć przetarg na śmigłowce w przyszłym roku; obecny termin na składania ofert w przetargu na 70 śmigłowców wielozadaniowych mija 28 listopada.

W połowie października żołnierze kawalerii pancernej z Teksasu przejęli obowiązki od amerykańskich spadochroniarzy, którzy szkolili się w Drawsku od końca kwietnia. Ich obecność to element operacji Atlantic Resolve - zwiększenia obecności wojskowej na wschodniej flance NATO - ogłoszonej wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Pod koniec września do Polski przybyło z Teksasu ok. 200 żołnierzy z Kawalerii Pancernej z 10 czołgami Abrams, transporterami Bradley oraz pojazdami wsparcia i zabezpieczenia. Żołnierze dywizji zmechanizowanej zastąpili amerykańskich spadochroniarzy, którzy wrócili do swojej bazy we Włoszech. Do Drawska przybyła także z Niemiec grupa amerykańskich śmigłowców transportowych Black Hawk i bojowych Apache. W Polsce i państwach bałtyckich ćwiczy obecnie łącznie ok. 600 Amerykanów.

Pancerniacy - jako tzw. Heavy Detachment - zostaną w Polsce do końca roku, prowadząc ćwiczenia własne i wspólne z Polakami, po czym zastąpią ich żołnierze 2. Pułku Kawalerii (2nd Cavalry Regiment) z kołowymi transporterami Stryker.

Czytaj więcej w Money.pl
Siemoniak: To bulwersujące łamanie prawa Propozycje unieważnienia wyborów określił jako fantastyczne. Jego zdaniem podważają one ład prawny i są próbą zastępowania sądów
Polska stawia na te jednostki. Okopujemy się? - _ Rola takich garnizonów położonych na wschodzie Polski będzie rosła _ - zapewniał minister obrony Tomasz Siemoniak.
Tam powstanie centrum logistyczne armii W Pile powstanie centrum logistyczne polskiej armii. Inwestycja jest w fazie przygotowania dokumentacji - zapewnił dziś na konferencji prasowej - wicepremier, minister obrony narodowej - Tomasz Siemoniak.
Tagi: amerykańscy żołnierze w polsce, siemoniak, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, prawo, wiadmości
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz