Policjanci zatrzymali kompletnie pijanego Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Żywcu Andrzeja P. w jego własnym gabinecie.
Badanie alkomatem wykazało około 3 promili alkoholu w wydychanym powietrzu - poinformował w środę rzecznik żywieckiej policji Wiesław Zoń. Śląski inspektor zapowiedział zwolnienie urzędnika.
Rzecznik policji poinformował, że sprawa wyszła na jaw, gdy jeden z petentów wszedł do gabinetu. Za biurkiem zauważył śpiącego kierownika. Mężczyzna pomyślał, że urzędnik zasłabł. Obudził go i starał się nawiązać rozmowę. Wyczuł jednak woń alkoholu. Urzędnik nie był w stanie porozumieć się z otoczeniem. Petent natychmiast powiadomił policję.
Policyjny alkomat wykazał, że urzędnik miał około 3 promili alkoholu w wydychanym powietrzu. "Musimy sprawdzić, czy kierownik pracował, czy może miał wolny dzień. Na liście obecności nie ma jego podpisu. Jeśli nie miał dnia wolnego, grozi mu grzywna lub areszt - powiedział Zoń.
Zastępca śląskiego inspektora budowlanego Witold Sas-Nowosielski powiedział, że nie jest to pierwszy tego typu sygnał dotyczący Andrzeja P. "Będziemy odwoływać go z funkcji. Ta sprawa jest już przesądzona. (...) Pojedyncza wpadka jest niedopuszczalna, a jeśli coś przechodzi w stan ciągły, to nie możemy udawać, że nie ma problemu" - powiedział Nowosielski.