Na skróty

Money.plPrawoAktualnościWiadomości

Polski zakonnik nie może wrócić. "Jestem tu potrzebny"

2014-02-04 12:46

Polski zakonnik nie może wrócić. "Jestem tu potrzebny"

Polski zakonnik nie może wrócić. "Jestem tu potrzebny"
[fot: Loozrboy/CC/FLickr]

To reakcja zakonnika z Republiki Środkowej Afryki Benedykta Pączka na ofertę Ministerstwa Spraw Zagranicznych ewakuacji z kraju ogarniętego konfliktem zbrojnym.

O. Benedykt Pączka, polski kapucyn z misji w Ngaoundaye na północy Republiki Środkowoafrykańskiej (blisko granicy z Czadem) relacjonował jak przebiegał atak tamtejszej bojówki muzułmańskiego ugrupowania Seleka na misję. Jak mówił, przez całą ostatnią noc słychać było strzelaninę.

Kapucyn z Krakowa przebywa na misji z zakonnikiem z Włoch oraz dwoma zakonnikami z RŚA. Towarzyszą im dwie polskie siostry zakonne ze Zgromadzenia Służebnic Matki Dobrego Pasterza oraz świecka wolontariuszka. Misjonarze m.in. opiekują się niewidomymi i sierotami.

- Schroniliśmy się wszyscy w centrum kulturalnym w Ngaoundaye, około kilometra od siedziby naszej misji, ale w nocy sytuacja była dramatyczna. Włoch i miejscowi współbracia pozostali w misji, gdzie zaczęła podchodzić Seleka. Kontakt ze współbraćmi nam się urwał i nie wiedzieliśmy nawet, czy żyją. O pierwszej w nocy dotarli do nas, ale Seleka znów będzie atakować - powiedział o. Pączka, potwierdzając treść wysyłanych wcześniej sms-ów do dziennikarzy portalu stacja7.pl

Jak mówił, życie zakonników jest od ponad dwóch tygodni zagrożone i są zmuszeni do ucieczek przed bojówką Seleka, uzbrojoną również w ciężką broń. - Przez ten czas jesteśmy w zawieszeniu między misją a schronieniem. A są tu ludzie, którzy potracili bliskich, cały dobytek i domy - powiedział zakonnik.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało we wtorek obywateli polskich do opuszczenia terytorium Republiki Środkowoafrykańskiej i zaoferowało im ewakuację. Resort obrony popiera ten apel - poinformował rzecznik MON Jacek Sońta. Jak mówił rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski, resort oferuje zakonnikom ewakuację, bo obecnie to jedyny skuteczny sposób, żeby im pomóc. Natomiast ze względu na charakter ich pracy, ich powołania, dla nich jest to ostateczność - przyznał Wojciechowski.

O. Pączka pytany, czy zamierza wracać do Polski, odparł, że nie może tego uczynić. - Jesteśmy potrzebni tym ludziom i gwarantem dla nich, że jeśli ktoś o nas myśli, to i oni są bezpieczni. Nasze życie jest ważne, ale życie tych ludzi także. Kto ich obroni? - oświadczył.

Zaapelował o wysłanie patroli wojska w okolicę ich miejscowości, aby Seleka zobaczyła, że wojsko tam jest. Boimy się, co się tu wydarzy. Prosimy o modlitwę o siły psychiczne dla nas, aby to przetrwać - dodał.

Jak poinformował Sońta, MON monitoruje w trybie ciągłym sytuację w Republice Środkowoafrykańskiej oraz pozostaje w stałym kontakcie z francuskim Ministerstwem Obrony. Według niego inne instytucje państwowe również utrzymują kontakt z obywatelami polskimi, w tym misjonarzami, znajdującymi się na obszarze ogarniętym konfliktem.

MON podkreśla, że na terenie RŚA nie stacjonuje żaden polski pododdział bojowy. - Od 1 lutego polski kontyngent wojskowy skierowany do wsparcia logistycznego francuskiej operacji Sangaris w Republice Środkowoafrykańskiej, stacjonujący w bazie wojskowej w Orleanie (Francja), osiągnął gotowość do działania. W jego skład wchodzą dwie załogi, personel naziemny oraz jeden samolot transportowy Hercules C-130. Polski udział w tej operacji ma charakter wspierający - zaznaczył Sońta.

Co najmniej 75 osób zginęło w ciągu ostatnich 24 godzin w rezultacie walk między muzułmanami i chrześcijanami w Republice Środkowoafrykańskiej.

Walki w Republice Środkowoafrykańskiej wybuchły z nową siłą po wycofaniu się muzułmańskich rebeliantów z koalicji Seleka ze stolicy kraju Bangi w ub. miesiącu. Według miejscowych źródeł mają one często charakter odwetu na chrześcijanach.

Czytaj więcej w Money.pl
MSZ oferuje polskim misjonarzom ewakuację
Co najmniej 75 osób zginęło w ciągu ostatnich 24 godzin w rezultacie walk między muzułmanami i chrześcijanami w Republice Środkowoafrykańskiej.
75 ofiar śmiertelnych walk. Dramat Polaków
Do kolejnych krwawych starć i spalenia ponad 30 domów doszło w rejonie miejscowości Mbaiki, odległej o około 100 km od miasta Boda.
Rusza interwencja Polaków w Afryce
W misji wezmą udział dwie czteroosobowe załogi samolotu C-130 Hercules i obsługa naziemna.
Polscy lotnicy polecą do Afryki. Wesprą...
Na wysłanie żołnierzy zgodzili się szefowie dyplomacji państw Unii Europejskiej.


Pochwal się na swojej stronie,
że czytasz Money.pl
Czytam Money.pl


2014-02-04 14:38:52 83.12.121.* | rtt3rg3t3t3
Re: Polski zakonnik nie może wrócić do Polski. "Jestem tu potrzebny" [0]
nie może czy nie chce? niby nic ale różnica zasadnicza
45 awans
2014-02-04 14:17:47 83.238.95.* | Stop katolizacji!
Re: Polski zakonnik nie może wrócić do Polski. "Jestem tu potrzebny" [1]
Dlaczego "polski" zakonnik? Wydaje mi się, że jednak watykański. Niech Franciszek wyśle po niego samolot.
2014-02-04 17:09:04 89.228.33.* | jankowalski
Dlaczego "polski" zakonnik? Wydaje mi się, że jednak watykański. Niech Franciszek wyśle po niego samolot. ----------- FRANEK WYSYŁA TYLKO WTEDY , JAK IM GROZI ZAGROŻENIE WIEZIENNE . Reszta liczyc może najwyżej na łaske boską .
Najnowsze wiadomości
Podobne artykuły