Na skróty

Money.plPrawoAktualnościWiadomości

Ciała ofiar ze Smoleńska trafiały do Polski przez Moskwę

2012-09-25 20:45
Ciała ofiar ze Smoleńska trafiały do Polski przez Moskwę
1/2

Ciała ofiar ze Smoleńska trafiały do Polski przez Moskwę
[fot: prezydent.pl/GFDL]

Ciała ofiar katastrofy smoleńskiej przewożono do Centralnego Biura Ekspertyz Medyczno-Sądowych w Moskwie. Tam były identyfikowane przez ekspertów i rodziny, składano je do trumien i zamykano. Samolotem zostały sprowadzone do Polski.

Naczelna Prokuratura Wojskowa poinformowała, że z przeprowadzonych badań genetycznych wynika jednoznacznie, iż ekshumowane w zeszłym tygodniu ciała dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej zostały ze sobą wzajemnie zamienione. Jedna z ofiar to Anna Walentynowicz, druga - Teresa Walewska-Przyjałkowska.

Z informacji przekazywanych bezpośrednio po katastrofie 10 kwietnia 2010 r. wynikało, że zebrane pod Smoleńskiem ciała i szczątki ofiar przewożono do Centralnego Biura Ekspertyz Medyczno-Sądowych w Moskwie przy ul. Tarnyj Projezd 3. Tam składano je w prosektorium, prowadzono czynności związane z identyfikacją zwłok, okazywano je rodzinom. Ekspertyzy genetyczne wszystkich ofiar katastrofy zakończono 21 kwietnia.

Na miejscu z ówczesnym ministrem zdrowia Ewą Kopacz było m.in. pięciu psychologów, czterech lekarzy sądowych z Zakładu Medycyny Sądowej, siedmiu medyków sądowych i genetyków z policji, ekipa Lotniczego Pogotowia Ratunkowego wraz z lekarzami. W Moskwie ze strony rządu byli też m.in. minister Tomasz Arabski z Kancelarii Premiera i wiceminister Jacek Najder z MSZ. W czynnościach uczestniczyli przedstawiciele polskiej ambasady, jako tłumacze służyli mieszkający w Moskwie studenci. Posługę duszpasterską sprawował m.in. ksiądz Henryk Błaszczyk, duszpasterz służb ratownictwa medycznego.

Ewa Kopacz w wywiadzie dla Dużego Formatu - dodatku do Gazety Wyborczej w sierpniu 2010 r. opisywała rosyjską procedurę identyfikacji zwłok: każda rodzina była przesłuchiwana przez śledczego na podstawie rutynowej ankiety, potem okazywano jej zdjęcia ciał i na tej podstawie następowała identyfikacja zwłok.

Kopacz mówiła, że polscy lekarze sądowi byli biegłymi przy identyfikacji zwłok i do identyfikacji mieli powiększone zdjęcia ofiar katastrofy, które dostarczyła polska ambasada i fotografie ciał oznakowanych numerami, przygotowane przez Rosjan. Lekarze razem z antropologami mierzyli, oglądali i robili pierwszą identyfikację przed okazaniem ciał rodzinom.

Rodzinom ofiar pomagali m. in. tłumacze, psycholodzy i pracownicy polskich ośrodków dyplomatycznych.

W wywiadzie Kopacz mówiła m.in., że szef Biura i przedstawiciel rosyjskiego ministerstwa zdrowia wyjaśniali rodzinom całą procedurę, przez którą muszą przejść. Że oto teraz państwo z tłumaczem i opiekunem pójdą do drugiego budynku. Tam poszczególne rodziny spotkają się ze swoim śledczym. On będzie państwu zadawał pytania, wypełnicie formularz, opowiecie o różnych sprawach dotyczących zmarłego. Potem dostaniecie do wglądu fotografie i znalezione przy zmarłym rzeczy do identyfikacji. Przedostatnim etapem będzie oglądanie ciała, czyli identyfikacja zmarłego, a na końcu wszyscy będą proszeni do pierwszego budynku do pobrania krwi do badań genetycznych.

Przesłuchanie odbywało się w obecności naszego lekarza i psychologa, którzy dbali o kondycję przesłuchiwanego. Tłumaczami byli przeważnie studenci filologii polskiej z uniwersytetu moskiewskiego. (...) Formularz zawierał pytania standardowe. (...) Śledczy wypytywał o znaki szczególne - pieprzyki, blizny pooperacyjne, koronki zębowe. Czyli o znaki, których nikt poza najbliższą rodziną nie zna. I pokazywał zdjęcia z charakterystycznymi fragmentami ciała. Te zdjęcia wybrane zostały przez naszych medyków sądowych i rosyjskich antropologów, którzy wcześniej dokonali wstępnej identyfikacji. Jeśli rodzina rozpoznała w nich swego bliskiego, zapraszano ją do sali okazań - mówiła ówczesna minister zdrowia.

I było tak: rodzina czekała w holu, windą przewożono ciało w worku foliowym do sali okazań, układano na stole, bo na początku nie było jeszcze trumien, przykrywano je białym lub zielonym prześcieradłem i wtedy proszono rodzinę. Okazanie odbywało się (...) w obecności rosyjskiego śledczego i prokuratora oraz naszego ratownika z LPR-u i psychologa - relacjonowała.

Jeśli rodzina powiedziała, że na prawej ręce jej bliskiego znajdowało się znamię czy blizna, to najpierw pokazywano tę rękę. Jeśli nad wargą - mówiła - był pieprzyk, pokazywano ten fragment twarzy. (...) Po identyfikacji rodzina wracała do śledczego i potwierdzała, że zidentyfikowane ciało to ten i ten, i podpisywała protokół. Albo stwierdzała, że swego bliskiego nie znalazła - tłumaczyła. Były przypadki, że rodziny szukały go dzień po dniu - mówiła Kopacz.

Mówiliśmy im: jeśli nie rozpoznaliście - nie śpieszcie się, niczego nie podpisujcie i czekajcie na badania genetyczne. Badania DNA wykluczą możliwość pomyłki, dadzą wam stuprocentową pewność. (..) Od rodzeństwa czy dzieci zmarłego pobierano krew w Zakładzie Medycyny Sądowej w Moskwie, a gdy ich tam nie było, ABW w Polsce zabezpieczało materiał genetyczny w mieszkaniach ofiar - relacjonowała.

Powiedziała, że pobrano bardzo dużo próbek DNA - z każdej części ciała i szczątków.

Dowiedzieliśmy się od rosyjskich lekarzy, że sekcje zostały wykonane. Potwierdzili to polscy lekarze, widząc charakterystyczne ślady na ciałach. Sama widziałam ciała z typowymi po sekcji szwami. Rosyjscy lekarze zapewnili też, że pobrano próbki do badań toksykologicznych - mówiła Kopacz, pytana o sekcje zwłok.

Potem było układanie zwłok do trumny. Uczestniczyła w tym komisja złożona z Polaków z naszej ambasady i Rosjan. Każde ciało było oznakowane tabliczką z nazwiskiem. Wszystko to także zostało obfotografowane. Moment zamykania trumny też został uwieczniony przez naszego technika z polskiej prokuratury wojskowej. Byłam przy tym. Spełniałam prośby rodzin. Przekazały mi pamiątki rodzinne, by włożyć je do trumny. Włożyłam - mówiła dla Dużego Formatu Kopacz.

Na drugiej stronie przeczytasz relację księdza Henryka Błaszczaka




Pochwal się na swojej stronie,
że czytasz Money.pl
Czytam Money.pl


2012-09-26 00:04:57 83.28.42.* | hanibal
Re: Ciała ofiar ze Smoleńska trafiały do Polski przez Moskwę [0]
pani marszałek jest bardzo szanowana kobieta, ona przyczyniła się do naprawy słuzby zdrowia która tak pięknie dzisiaj funkcjonuje.
polacy są bardzo wdzięczni tej pani już nie wspomnę o patologach naszych po katastrofie smolenskiej.
dziękujemy z człego serca pani marszałek.
-2 spadek
2012-09-25 23:34:50 83.6.218.* | Kaszuba nie pytajcie
Pani marszałek Kopacz na lotnisku w Smoleńsku własnymi rękami przekopywała ziemię na metr głęboko. [0]
Musicie jej wierzyć bo ona nigdy jeszcze nie skłamała (prawdę powie tylko wtedy gdy się pomyli, a kłamie nawet gdy śpi). To jest jeszcze jeden człowiek honoru. Ma go za uchem. Z tyłu głowy.
-1 spadek
2012-09-25 23:24:50 87.187.152.* | jojo21
Re: Ciała ofiar ze Smoleńska trafiały do Polski przez Moskwę [0]
Totalny skandal !!!!
KOPACZ dala ciala - do dymisji za partactwo!!!!!
2012-09-25 22:50:39 88.220.103.* | anna j.
Re: Ciała ofiar ze Smoleńska trafiały do Polski przez Moskwę [0]
Kto jest temu winien !

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/czy_rosjanie_zbezczescili_zwloki_ofiar_katastrofy_244175.html
2012-09-25 22:16:33 83.21.97.* | śargikenodinniw
Re: Ciała ofiar ze Smoleńska trafiały do Polski przez Moskwę [0]
To nie Rosjanie sa winni. Oni robili to tak jak zawsze czyli nierzetelnie. Winni całego zamieszania są "nasi" . Dlaczego nikt nie przypomni o słowach pani Kopacz, ministra Sikorskeigo pana Grasia i w koncu samego premiera. To oni są winni i ich należy za to rozliczyć
2012-09-25 21:28:45 dgen  [ Tysiącznik na forum ]
Re: Ciała ofiar ze Smoleńska trafiały do Polski przez Moskwę [2]
państwo zdało egzamin -
gdyby było inaczej to ciała ofiar wrzucono by starym rosyjskim obyczajem do wspólnego dołu, zasypano wapnem i po zakopaniu nasadzono drzewami
2012-09-25 22:29:38 83.13.228.* | pssor
parapaństwo zdało egzamin. Państwa egzaminują.
Najnowsze wiadomości
Podobne artykuły