Notowania

reforma służby zdrowia
29.03.2011 14:25

Zmiany w służbie zdrowia to chwała dla rządu, czy strzał w stopę?

Ekspert dla Money.pl: Przekształcenie szpitali w spółki kapitałowe nie będzie remedium na długi.

Podziel się
Dodaj komentarz

Zadłużenie polskich szpitali wynosi - jak dotąd - około 10 mld złotych i rząd nie zamierza (bo nie jest w stanie ze względów przede wszystkim finansowych) dłużej akceptować jego wzrostu. Forsowane przez rząd przekształcanie placówek medycznych w spółki prawa handlowego ocenia dla Money.pl Dariusz Kostyrka (na zdjęciu), dyrektor Działu Doradztwa Biznesowego firmy doradczej Collect Consulting.

Uchwalona właśnie ustawa o działalności leczniczej stawia samorządy przed następującym wyborem: albo szpitale i przychodnie, będące dziś samodzielnymi zakładami opieki zdrowotnej, zostaną przekształcone w spółki prawa handlowego (z wszystkimi tego konsekwencjami, w szczególności w zakresie finansowania oraz upadłości), albo też samorządy będą spłacać długi swoich ZOZ-ów i pokrywać ich coroczne straty.

Kiedy zastanawiam się nad powodami dla tak rygorystycznego postawienia samorządów przed takim wyborem, identyfikuję taką oto ścieżkę myślenia:

* 1) Nie udało się dotąd w Polsce zahamować narastającego, wielomiliardowego zadłużenia służby zdrowia i nic nie wskazuje na to, by w istniejącym systemie cokolwiek się mogło zmienić.
* 2) Polska generuje deficyt budżetowy i - szerzej - dług publiczny w tempie, które jest nie do zaakceptowania ze względu na konsekwencje, jakie mogłoby wkrótce wywołać nie tylko w gospodarce krajowej, ale także na międzynarodowych rynkach finansowych.
* 3) Tego rodzaju konsekwencje musiałyby z kolei implikować w kraju powszechną, społeczno-polityczną anatemę rządzących, natomiast za granicą obniżenie polskiej oceny ratingowej oraz naciski na racjonalizację sektora finansów publicznych (prawdopodobnie zbliżone charakterem do tych, których doświadcza ostatnio np. Grecja).
* 4) W tej sytuacji rząd stara się robić wszystko, by ująć w ryzy deficyt budżetowy i dług publiczny (czyli radykalnie ograniczyć tempo ich narastania) z nadzieją, iż koszty społeczne takich działań nie przełożą się w najbliższym czasie w sposób zasadniczy na koszty samych rządzących i negatywne dla nich konsekwencje polityczne, zaś siła interesów samorządowych oraz branżowych - w tym wypadku służby zdrowia - nie przewróci samego pomysłu.

Powstaje jednak pytanie, czy przekształcenie szpitali w spółki kapitałowe stanie się powszechnym remedium na generowane dotąd straty oraz czy - i ewentualnie które - samorządy udźwigną dodatkowy ciężar zadłużenia swoich szpitali. Wydaje się, dla obydwu zresztą pytań, iż odpowiedź brzmi - niestety nie.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/172/t136108.jpg ) ] (http://www.money.pl/archiwum/mikrofon/artykul/piecha;bankructwa;szpitali;beda;na;reke;samorzadom,57,0,800825.html) Piecha: Bankructwa szpitali będą na rękę samorządom
Po pierwszego dlatego, że składka zdrowotna w Polsce jest o wiele za niska (9 procent w porównaniu np. z 14-15 procent przeciętnie niemal we wszystkich krajach europejskich), co nawet przy bardzo racjonalnym ekonomicznie zarządzaniu szpitalami może – w wielu przypadkach – nadal prowadzić do powstawania szpitalnych długów.

Dodatkowo, skala zaległych długów jest tak duża, że zanim znaczna część przekształconych szpitali zdążyłaby je spłacić musiałaby - przy istniejącym poziomie przychodów, co podkreślam - zbankrutować, z wszystkimi tego konsekwencjami, także - a może przede wszystkim - społecznymi. Poza tym nie istnieje mechaniczna i natychmiastowa zależność między przekształceniem szpitala w spółkę kapitałową, a generowaniem przez taki szpital dodatnich wyników finansowych. Tak, jak nie istnieje tego rodzaju mechaniczny związek w biznesie – w odniesieniu do jakiejkolwiek przekształcanej w podobny sposób firmy. Oznaczałoby to bowiem, iż aby osiągnąć sukces wystarczy... zmienić formę działalności (czyli przekształcić firmę w spółkę kapitałową).

Po drugie - wiele samorządów jest już tak mocno zadłużonych, że dodatkowy wzrost wydatków wynikający z narosłych latami długów służby zdrowia jest – ze względu na obowiązujące wskaźniki zadłużenia (ustawę o finansach publicznych) – po prostu niemożliwy.

Oliwy do ognia dolewa rozporządzenie Min. Finansów z 23 grudnia 2010 r. zmieniające _ klasyfikację tytułów dłużnych _, w konsekwencji czego od stycznia br. do limitów zadłużenia samorządów wlicza się również kwoty umów leasingu, sprzedaży ratalnej, a także wszelkich innych instrumentów, dłuższych niż rok, implikujących skutki podobne do tych, które dotyczą kredytów i pożyczek.

W wielu samorządach istnieje poza tym ostra konkurencyjność wydatków wynikających z konieczności dochowania (pod rygorem dolegliwych sankcji finansowych) zobowiązań akcesyjnych i związanych z tym koniecznych oraz już realizowanych inwestycji środowiskowych, energetycznych i innych (często powstających ze względu na unijne dotacje).

Samorządy stają więc przed dylematem: albo finansować to, co wynika ze zobowiązań akcesyjnych (np. w zakresie Krajowego Programu Oczyszczania Ścieków), kończąc jednocześnie to, co już rozpoczęte, albo... nie dbać o przyszłe sankcje i już podjęte przedsięwzięcia.

Teoretycznie tylko niewiele relatywnie bogatych samorządów, które na dodatek prowadziły dotąd bardzo konserwatywną politykę w zakresie wykorzystywania zewnętrznych źródeł finansowania, mogłoby tego rodzaju ciężar udźwignąć.

Przy założeniu braku wspomnianej wyżej konkurencyjności wydatków związanych z zobowiązaniami akcesyjnymi. No i zawsze pozostaje pytanie, jakim kosztem społecznym tak naprawdę udałoby się to zrobić.

Co zatem praktycznie mogą i powinny w tej sytuacji robić samorządy?

Otóż mogą albo występować przeciwko twórcom nowych przepisów, tak jak to zrobili marszałkowie województw w dniu 24 stycznia br. na swoim konwencie lub też tak, jak zamierzają postąpić samorządowcy na spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem na posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu, planowanym na 30 marca br.

Albo też podejmować usilne próby kompleksowej restrukturyzacji służby zdrowia, dostosowując jej działanie do reguł stricte rynkowych, a także próby wykorzystywania instrumentów pozabudżetowego finansowania nowych obiektów szpitalnych - obligacji przychodowych, metody Project Finance, czy też partnerstwa publiczno-prywatnego.

Obawiam się jednak, że w szczególności w obszarze służby zdrowia (tak mocno dotąd zaniedbanym, bo merytorycznie trudnym i ekonomicznie kosztownym) długofalowy interes społeczny pozostaje jednak nazbyt często w sprzeczności z interesami władz samorządowych, plasującymi się w perspektywie na ogół krótszej, bo zaledwie czteroletniej.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/51/t85811.jpg ) ] (http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/senatorowie;za;podwyzkami;dla;pielegniarek,162,0,704674.html) Senatorowie za podwyżkami dla pielęgniarek
Ile dotychczas, tak naprawdę, prób tego rodzaju kompleksowej (podkreślam to słowo) restrukturyzacji podjęto i które z nich zakończyły się sukcesem?

Ile buduje się, bądź wybudowano jak dotąd, szpitali w formule partnerstwa publiczno-prywatnego i ile buduje się, bądź też wybudowano, obiektów szpitalnych z wykorzystaniem na przykład obligacji przychodowych?

Trzeba ponadto pamiętać o dotychczasowych zasadach kontraktowania usług leczniczych. Reforma zasad kontraktowania to jedna z fundamentalnych kwestii, bez wprowadzenia której należy wątpić w możliwość radykalnej zmiany sytuacji ekonomicznej szpitali w ogóle. Czyli – mówiąc inaczej – jest to dla tego rodzaju zmiany warunek sine qua non. Jednak daleki jestem od twierdzenia, że jest to warunek wystarczający, czyli że potencjalnie działać będzie automatyzm między wyższą wyceną usług w służbie zdrowia, a mniejszymi stratami finansowymi szpitali. Tu musi być bowiem spełnionych szereg innych, współzależnych warunków – począwszy od cenowych oraz popytowych, poprzez odpowiednią strukturę i szeroko rozumianą jakość oferowanych usług, funkcjonalność obiektu oraz efektywne zarządzanie operacyjne, finansowe i personalne, skończywszy zaś na otoczeniu rynkowym (w tym konkurencji).

Reasumując. Wprowadzanie nowej ustawy nasuwa następujące pytanie. Czy skala wspólnych interesów dyrekcji zadłużonych SP ZOZ-ów oraz zadłużających się coraz bardziej samorządów w połączeniu z obawą, co do potencjalnych kosztów społecznych tej ustawy (szczególnie wśród grup nisko uposażonych) nie będzie na tyle duża, że przełoży się na istotny spadek poparcia dla rządzących? Czyli, czy w konsekwencji wprowadzana właśnie ustawa będzie strzałem w dziesiątkę i powodem do przyszłej chwały, czy też raczej strzałem w stopę jej animatorów?

Czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/51/t85811.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/szpitale;przekroczyly;kontrakty;o;miliard,64,0,789568.html) Szpitale przekroczyły kontrakty o miliard W tym roku placówki znów czeka batalia z NFZ o zapłatę nadwykonań.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/97/t135521.jpg ) ] (http://www.money.pl/archiwum/mikrofon/artykul/balicki;kopacz;zasluzyla;na;antynobla;z;ekonomii,25,0,796441.html) Balicki: Kopacz zasłużyła na antynobla z ekonomii Rząd ograniczy dostęp do leczenia, a zmiana zasad refundacji podbije ceny leków.
Tagi: reforma służby zdrowia, ustawa zdrowotna, wiadomości, gospodarka, prawo spółek, porady, prawo, wiadmości, Eksperci dla Money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz