Notowania

proces
14.03.2012 07:27

Wyrok ws. żołnierzy z Nangar Khel. Dziś decyzja drugiej instancji

Prokuratura chce uchylenia wyroków uniewinniających, które w czerwcu 2011 r. wydał wojskowy sąd okręgowy.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/Tomasz Gzell)

Izba Wojskowa Sądu Najwyższego przed południem ogłosi wyrok drugiej instancji ws. żołnierzy oskarżonych o zbrodnię wojenną w Nangar Khel w Afganistanie.To precedensowa sprawa w historii polskiej armii i polskiego wymiaru sprawiedliwości. 16 sierpnia 2007 r. w wyniku ostrzału z broni maszynowej i moździerza wioski Nangar Khel na miejscu zginęło sześć osób: dwie kobiety, mężczyzna (pan młody przygotowujący się do wesela) i troje dzieci (w tym dwoje w wieku od trzech do pięciu lat); dwie kolejne osoby zmarły w szpitalu.

Rozprawy w drugiej instancji odbyły się w ubiegły wtorek i środę. Wszyscy oskarżeni i ich obrońcy wnioskowali o oddalenie apelacji, w której prokuratura domaga się zwrotu całej sprawy do ponownego rozpoznania.

Oskarżyciele uważają, że były wystarczające podstawy, by uznać, że oskarżony dowódca grupy bojowej kpt. Olgierd C. wydał podległemu plutonowi rozkaz ostrzelania wioski, a jego podwładni rozkaz wykonali, co najmniej godząc się z tym, że strzelali do niebronionego obiektu cywilnego. Według prokuratury nie było także ataku talibów przed ostrzałem - jak twierdzili oskarżeni.

Według adwokatów żołnierze pojechali pod Nangar Khel właśnie dlatego, że wcześniej w tym miejscu inny pojazd wojskowy wpadł na minę-pułapkę, więc jest oczywiste i bezsporne, że talibowie tam byli. Własną apelację złożył też obrońca jednego z żołnierzy, który chce zmiany podstawy prawnej uniewinnienia - z braku dowodów na niepopełnienie czynu.

Konwencja haska stwierdza, że ludność cywilna na terenach objętych działaniami wojennymi jest chroniona jej przepisami _ w takim zakresie, w jakim nie uczestniczy w walkach _. Złamanie konwencji jest zbrodnią wojenną, ściganą zarówno przez prawo międzynarodowe, jak i polskie.
Na drugiej stronie czytaj o przebiegu procesu żołnierzy

Prokuratura wojskowa z Poznania oskarżyła o taką zbrodnię siedmiu żołnierzy: dowódcę grupy kpt. Olgierda C. (nie chce, by podawać jego dane i ujawniać wizerunek), ppor. Łukasza Bywalca, chor. Andrzeja Osieckiego (to jego obrońca złożył własną apelację), plut. Tomasza Borysiewicza (przeszedł do rezerwy), starszych szeregowych Jacka Janika i Roberta Boksę oraz st. szer. rezerwy Damiana Ligockiego (jako jedyny nie miał on zarzutu zabójstwa cywili, lecz ostrzelania niebronionego obiektu). Groziło im do dożywocia, a Ligockiemu - do 15 lat więzienia.

Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie zbierał się w tej sprawie 54 razy. Na koniec prokuratura zażądała dla podsądnych kar od dwunastu do pięciu lat więzienia. Obrona i sami oskarżeni wnosili o uniewinnienie. Ich zdaniem państwo powinno brać odpowiedzialność za żołnierzy, których wysyła na wojnę, i udzielać im pomocy prawnej w razie popełnionego błędu.

Z braku dowodów 1 czerwca 2011 r. sąd uniewinnił wszystkich oskarżonych - co do szeregowych sąd stwierdził, że nie popełnili oni zarzucanego czynu. Sąd podkreślił, że materiał dowodowy nie był pełny i miał liczne braki, na tyle istotne, że nie pozwoliły one na przypisanie winy podsądnym. Zarazem sąd przyznał, że prokurator miał prawo wszcząć śledztwo, a sąd aresztować żołnierzy w 2007 r. - bo istniało prawdopodobieństwo, że dopuścili się zarzucanych im czynów. To jednak za mało, żeby ich skazać - stwierdził sąd.

Według sądu brak jest również dowodów, że dowódca grupy Olgierd C. wydał podwładnym rozkaz ostrzelania wioski. Sąd uznał jego wyjaśnienia za spójne i logiczne, zaznaczając, że głównymi dowodami przemawiającymi na jego niekorzyść były _ pomówienia ze strony współoskarżonych _. Sąd zwrócił uwagę, że pozostali oskarżeni mieli interes w pomawianiu go o wydanie rozkazu.

Sąd ocenił, że żołnierze, nie chcąc ponieść odpowiedzialności za zdarzenie, którym byli _ zszokowani _, umówili się, że przedstawią wersję o wymianie ognia z talibami w wiosce, potem zaś postanowili przyjąć linię obrony, że działali na rozkaz przełożonego. _ Tego nie da się w żaden sposób potwierdzić. Żaden z obecnych w TOC (centrum operacyjnym bazy wojskowej) nie słyszał, by padł taki rozkaz. Nieprawdopodobne, aby w sytuacji usłyszenia takiego rozkazu nie zaprotestować, nie prosić o dodatkowe wyjaśnienia lub nie żądać polecenia na piśmie _ - uznał sąd pierwszej instancji.

O procesie żołnierzy z Nangar Khel czytaj w Money.pl
Jest wyrok w sprawie żołnierzy z Nangar Khel Oskarżano ich o zabicie afgańskich cywilów i złamanie międzynarodowych konwencji. Sikorski: _ Rzeczpospolita dba o swoich obrońców _.
Nangar Khel. Prokurator chce 12 lat Zakończył się proces w sprawie ostrzelania przez polskich żołnierzy afgańskiej wioski. W 2007 roku zginęło tam 6 cywilów.
Tagi: proces, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, prawo, wiadmości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz