Notowania

sąd
11.12.2014 07:10

Rosyjski opozycjonista skazany na 4,5 roku łagru

61-letni Mochnatkin został zatrzymany 31 grudnia 2013 roku w czasie rozpędzania przez siły specjalne policji OMON manifestacji radykalnej opozycji w stolicy Rosji.

Podziel się
Dodaj komentarz
(kIMDARam/Flickr)

Sąd Rejonowy w Moskwie wczoraj skazał opozycjonistę Siergieja Mochnatkina na karę cztery i pół roku pozbawienia wolności w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za rzekome użycie siły przeciwko funkcjonariuszom policji.

61-letni Mochnatkin został zatrzymany 31 grudnia 2013 roku w czasie rozpędzania przez siły specjalne policji OMON manifestacji radykalnej opozycji w stolicy Rosji. Według moskiewskiej prokuratury podczas tej nielegalnej akcji ulicznej pobił on dwoje policjantów (pułkownika i sierżant).

Mochnatkin był jednym z 28 zatrzymanych wówczas demonstrantów. Pozostałych 27 zwolniono po kilku godzinach po sporządzeniu protokołów.

Opozycjonista nie przyznał się do winy. Przed sądem odpowiadał z wolnej stopy. Ponieważ nie stawił się na ogłoszenie wyroku, sąd wysłał za nim list gończy. Jednak po kilku godzinach Mochnatkin dobrowolnie zjawił się w sądzie, gdzie został aresztowany. Swoją nieobecność na porannym posiedzeniu sądu tłumaczył nieporozumieniem - jakoby poinformowano go, że wyrok będzie ogłaszany między godz. 14 a 15.

We wtorek Mochnatkin sprowokował awanturę na sali sądowej - najpierw, bijąc pięściami w stół, groził zabiciem broniącego go z urzędu adwokata i wykrzykiwał niecenzuralne słowa pod adresem prokuratora, a później wdał się w bójkę ze strażnikami sądowymi, którzy próbowali go uspokoić. W efekcie został usunięty z sali.

W czerwcu 2010 roku Mochnatkin został już skazany na dwa i pół roku łagru za rzekome pobicie funkcjonariusza OMON-u. W kwietniu 2012 roku - pod presją obrońców praw człowieka - został on ułaskawiony przez ówczesnego prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrija Miedwiediewa.

Mochnatkin zwrócił się do Miedwiediewa o ułaskawienie, jednak nie przyznał się do winy. Kreml utrzymywał wcześniej, że przyznanie się skazanego do winy jest warunkiem zastosowania wobec niego prawa łaski. Mochnatkin jest pierwszym w Rosji skazanym ułaskawionym bez przyznania się do winy.

Do precedensu tego podobno odwołał się w grudniu 2013 roku prezydent Władimir Putin, podejmując decyzję o zastosowaniu prawa łaski wobec byłego prezesa koncernu naftowego Jukos Michaiła Chodorkowskiego, który także zwrócił się o ułaskawienia, ale nie przyznał się do winy.

Również poprzednio Mochnatkin został zatrzymany w Moskwie podczas rozpędzania przez OMON akcji opozycji. Zapewniał wtedy, że jest niewinny; że nie był uczestnikiem demonstracji. Tłumaczył, że aresztowano go, gdy zwrócił uwagę OMON-owcom, którzy wlekli do milicyjnego autobusu jedną z uczestniczek akcji. Oskarżono go wówczas o stawianie oporu milicji podczas nielegalnej manifestacji. Prokurator żądał dla niego pięciu lat kolonii karnej.

Mochnatkin odsiadywał karę w łagrze w rejonie miasta Torżok koło Tweru. W grudniu 2011 roku ogłosił strajk głodowy w proteście przeciwko - jego zdaniem - niesprawiedliwemu nałożeniu na niego kary dyscyplinarnej, która pozbawiła go prawa do ubiegania się o przedterminowe zwolnienie warunkowe. W konsekwencji wtrącono go na 40 dni do karceru.

Środowy wyrok skrytykowała szefowa Moskiewskiej Grupy Helsińskiej Ludmiła Aleksiejewa, która oświadczyła, że Mochnatkinowi wymierzono bardzo ciężką karę. _ Nie wiem, czy to choroba, czy też nie, ale po tym, jak Siergiej Mochnatkin siedział w łagrze, stał się człowiekiem, do którego trzeba się odnosić z troską, a nie skazywać go na 4,5 roku w kolonii o zaostrzonym rygorze. On nikogo nie pobił. Może zachował się nieładnie, ale za to, co zrobił, 4,5 roku to przesada _ - oznajmiła Aleksiejewa.

Czytaj więcej w Money.pl
Chodorkowski napisał książkę. Co ujawnia? Książka _ Portrety z łagru _ - jak podkreśla Chodorkowski - to próba ukazania świata, którego większość ludzi nie jest w stanie pojąć.
Żakowski wygrał proces. Będą przeprosiny? W pozwie dziennikarz domagał się on przeprosin w mediach i 100 tys. zadośćuczynienia. Prezes Frondy mówi o możliwej apelacji.
Utonęły 304 osoby. Wyrok w głośnej sprawie Operator promu, który zatonął w kwietniu, usłyszał dziś wyrok dziesięciu lat więzienia.
Tagi: sąd, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, prawo, wiadmości
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz