Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Rewolucja na Ukrainie. Kliczko nie będzie wicepremierem. Propozycje odrzucone

0
Podziel się:

W szpitalu zmarła kolejna ofiara. Milicja oskarża demonstrantów o porywanie funkcjonariuszy.

Rewolucja na Ukrainie. Kliczko nie będzie wicepremierem. Propozycje odrzucone
(PAP/EPA)

1/7

fot: PAP/EPA
Przeciwnicy rządu Ukrainy na krótko zajęli siedzibę ministerstwa energetyki w Kijowie oświadczając, że celem ich akcji jest udowodnienie, że prezydent Wiktor Janukowycz całkowicie utracił kontrolę nad państwem. Zrezygnowali jednak z okupacji budynku. Tymczasem służba prasowa prezydenta informuje o kolejnym spotkaniu Wiktora Janukowycza z przywódcami opozycji. Według najnowszych doniesień zaproponował on Arsenijowi Jaceniukowi tekę premiera, a Witalijowi Kliczce stanowisko wicepremiera. Kliczko - w wystąpieniu przed tłumem na Majdanie - zapowiedział utrzymanie pozycji przez protestujących i kontynuowanie rozmów. Jeszcze w tym roku chce przeprowadzenia wyborów prezydenckich. - _ Władza musi cofnąć ustawy, które ograniczają wolność słowa i nasze obywatelskie wolności. Muszą je cofnąć we wtorek. We wtorek będzie sądny dzień _ - zapowiedział natomiast Arsenij Jaceniuk.

[Aktualizacja: 21:40]

Janukowycz zgodził się również na powołanie grupy roboczej do spraw zmian w konstytucji, która rozszerzy kompetencje parlamentu kosztem ograniczenia kompetencji prezydenta. Zgadza się także na uchwalenie ustawy o amnestii dla wszystkich uczestników trwających od listopada protestów pod warunkiem, że opuszczą oni zajęte gmachy rządowe w całym kraju.

- _ Propozycje prezydenta Janukowycza budzą nadzieje, mogą oznaczać przełom, ale trzeba jeszcze poczekać na szczegóły i ostateczny kształt całego porozumienia. Musi zebrać się Rada Narodowa _ - powiedział doradca prezydenta RP Henryk Wujec.

Dodał, że w tej chwili trudno przewidzieć reakcję Majdanu. - _ Pojawiły się radykalne nastroje, ale jeśli cała opozycja wystąpi wspólnie, jest szansa, że uda się uspokoić ludzi i przekonać do zaakceptowania porozumienia _ - dodał.

Według Wujca, na Ukrainie konieczne jest anulowanie antydemokratycznych ustaw. - _ Musi zostać wyrażona wola ludu, powinny odbyć się przedterminowe wybory _ - podkreślił.

Ministerstwo energetyki zajęte, ale...

Ołeksandr Danyluk, szef ruchu Spilna Sprawa (Wspólna Sprawa), który wcześniej opanował ministerstwo energetyki i przemysłu węglowego, oświadczył, że pracownicy odpowiedzialni za ważne dziedziny energetyczne, takie jak elektrownie atomowe czy dostawy prądu i ciepłownictwo, pozostają na swoich miejscach pracy.

Przeciwnicy rządu, którzy weszli do resortu, uznali, że jest to zbyt ważny obiekt strategiczny i zrezygnowali z jego okupacji. Umieścili natomiast swoich ludzi przed budynkiem i nie wpuszczają do niego żadnych osób, których obecność nie jest niezbędna ze względu na bezpieczeństwo energetyczne państwa.

Jest to już drugi budynek rządowy, do którego weszli uczestnicy trwających na Ukrainie protestów. W piątek Spilna Sprawa opanowała resort rolnictwa.

_ - Nasza akcja miała pokazać, że Wiktor Janukowycz nie kontroluje sytuacji w państwie, a dalsza eskalacja konfliktu może doprowadzić do bardzo negatywnych następstw nie tylko dla Ukrainy, ale i dla całej Europy _ - oświadczył Danyluk.

_ - Dziś do ministerstwa weszli nasi zdyscyplinowani chłopcy, którzy ani przez sekundę nie stracili kontroli nad sytuacją, i od razu oświadczyli, że wszyscy pracownicy, którzy odpowiadają za ważne dziedziny, jak energetyka atomowa i dostawy prądu i ogrzewania, mogą pozostać w swoich gabinetach i spokojnie pracować dalej _ - podkreślił.

Danyluk wyjaśnił, że na miejscu członków jego ruchu mogli znaleźć się _ mściciele _, którzy chcieliby rewanżu za swych towarzyszy, zabitych czy aresztowanych przez milicję w trakcie protestów.

_ - Liczba zabitych sięga na Ukrainie dziesiątków, a porwanych przez milicję - setek. Jedynym wyjściem z sytuacji są uczciwe wybory parlamentarne i prezydenckie. Powinniśmy zakończyć ten bezsensowny krwawy konflikt, w którym nie zostanie zrealizowany żaden rosyjski scenariusz podzielenia Ukrainy. Widzimy, że Ukraina powstała, a młodzi ludzie, gotowi do obrony kraju przed faktyczną rosyjską ingerencją, są tak we Lwowie, jak i w Doniecku _ - poinformował Danyluk.

"Demonstranci gromadzą broń i porywają funkcjonariuszy"

Tymczasem minister spraw wewnętrznych Ukrainy Witalij Zacharczenko oskarżył przeciwników rządu o gromadzenie broni w zajętych przez nich budynkach państwowych w Kijowie oraz ciężkie ranienie jednego i porwanie dwóch milicjantów.

Zacharczenko oświadczył, że podejmowane przez jego resort próby pokojowego rozwiązania konfliktu nie odnoszą sukcesu. Opozycja odbiera te ostrzeżenia jako zapowiedź ataku.

Sztab protestów na Majdanie Niepodległości w Kijowie ogłosił wcześniej, że informacje o porwanych i ranionych milicjantach są nieprawdziwe.

- Opozycja _ nie ma już wpływu na radykalne ugrupowania, które kontrolują budynki państwowe i prowadzą działania siłowe. (...) Wydarzenia te noszą charakter najwyższego stopnia działań ekstremistycznych i wspólnota międzynarodowa nie powinna przymykać na nie oczu _ - podkreślił minister w wydanym przez MSW komunikacie.

Zacharczenko zaznaczył, że milicja nie używa wobec protestujących siły, jednak mimo to w jej stronę znowu lecą kamienie brukowe i koktajle Mołotowa.

_ Radykalny (opozycyjny) deputowany Ołeh Liaszko nawołuje do wyłapywania i napadania na milicjantów. W wyniku tych apeli w nocy (z piątku na sobotę) jeden milicjant został zabity strzałem w głowę, a trzech milicjantów zostało porwanych na Majdanie Niepodległości. Jeden z nich, ciężko ranny, znajduje się w szpitalu. Kolejnych dwóch jest przetrzymywanych w (zajętej przez protestujących) siedzibie kijowskiej administracji państwowej (ratusza) _ - czytamy.

W piątek przed północą MSW opublikowało informację, że w jednej z dzielnic Kijowa został zabity 27-letni milicjant. Na jego głowie była rana postrzałowa.

Zobacz relację na żywo z wydarzeń na Ukrainie:

W godzinach popołudniowych w piątek resort uprzedzał, że w Kijowie trwają przygotowania do prowokacji, której wynikiem ma być _ jeszcze jedna ofiara _. _ Zgodnie z uzyskanymi informacjami potencjalna ofiara zostanie raniona pociskiem kalibru 5,45 mm _ - głosił opublikowany wówczas komunikat.

W sobotę przed południem agencja Interfax-Ukraina z powołaniem na źródła w milicji napisała, że jeśli sztab protestów nie uwolni przetrzymywanych w ratuszu milicjantów, siły MSW przypuszczą szturm na jego siedzibę. Rozmówca agencji uprzedził, że do ataku może dojść _ w najbliższym czasie _.

72-latek napadł na Berkut?

Na dwa miesiące aresztowały w nocy z piątku na sobotę sądy rejonowe w Kijowie 29 osób uczestniczących w zamieszkach antyrządowych. Aresztowani to przeważnie młodzi ludzie, ale jest wśród nich i 72-latek.

Część z nich została zatrzymana za stawianie oporu podczas starć z milicją, do których doszło w środę. Inni to aktywiści tzw. Automajdanu, ruchu kierowców, którzy w czasie zamieszek wyłapywali w Kijowie młodych dresiarzy prowokujących zajścia - jak utrzymuje opozycja - na zlecenie władz.

Aresztowany na dwa miesiące 72-latek podejrzany jest o czynną napaść na funkcjonariuszy milicyjnych oddziałów specjalnych Berkut. Tak surowy środek zapobiegawczy sąd zastosował w obawie, że mężczyzna będzie uchylał się od współpracy z wymiarem sprawiedliwości.

_ - To, co zobaczyłam w sądzie, nie mieściło mi się w głowie. Sędziowie nie słuchali świadków, którzy mówili, że to Berkut bił tych zatrzymanych, a nie oni ich (funkcjonariuszy Berkuta), i z uwagą wysłuchiwali zeznań milicjantów. Ten starszy człowiek podczas rozprawy ledwie stał na nogach. Był pobity. Wraz z chorą żoną wychowuje dwójkę osieroconych wnuków. Sąd nie wziął tego pod uwagę _ - powiedziała Polka Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz, która była w sądzie w dzielnicy Obołoń z ramienia fundacji Otwarty Dialog.

Witalij Kliczko, jeden z liderów opozycji, po wizycie w pomieszczeniu dla zatrzymanych w budynku sądu oświadczył, że to, co zobaczył, pokazuje, na ile prawdziwe są deklaracje prezydenta Wiktora Janukowycza o gotowości do dialogu.

_ - Wszyscy są pobici, mają połamane nosy i porozbijane głowy. Niektórych przywieziono do sądu ze szpitala, niektórych złapano na ulicy i przywieziono wprost z komisariatu. W sądzie obołońskim widzimy, w jaki sposób Janukowycz wypełnia swe obietnice uwolnienia zatrzymanych _ - oświadczył Kliczko.

Tymczasem w kijowskim szpitalu zmarł mężczyzna postrzelony kilka dni temu na ulicy Hruszewskiego. Jest to piąta ofiara snajperów, którzy strzelali w środę nad ranem. O śmierci poinformowała deputowana Swobody Iryna Cech.

Mężczyzna miał 45 lat, pochodził z obwodu lwowskiego. Gdy został przewieziony do szpitala, miał rany postrzałowe, między innymi, klatki piersiowej. Lekarze walczyli o jego życie, kilka razy operowali go, jednak mężczyzna nie przeżył.

Protestujący wypatrują snajperów

Minionej nocy w Kijowie trwały starcia przeciwników rządu z milicją broniącą dostępu do dzielnicy rządowej. Ludzie na barykadach z obawy przed snajperami wypatrywali ich w oknach i na dachach pobliskich budynków z pomocą silnych reflektorów.

Po godz. 6 czasu polskiego na ulicy Hruszewskiego, prowadzącej do budynków rządowych, znajdowało się kilkuset demonstrantów. Po całej nocy milicji udało się w większości ugasić zaporę z płonących opon, dzielącą protestujących od milicyjnych oddziałów.

Krótko potem kordon oddziałów specjalnych milicji przesunął się w kierunku dogasającej barykady na odległość ok. 30 m. Demonstranci rzucali w funkcjonariuszy koktajle Mołotowa i kamienie.

Przez noc z piątku na sobotę na ulicy Hruszewskiego trwały walki między milicją a demonstrantami zaopatrzonymi w kaski, maski przeciwgazowe, kije, pręty i łomy. Podejmowane przez milicjantów próby ugaszenia za pomocą armatek wodnych bariery z płonących opon, do której manifestanci dorzucali kolejne, trwały całą noc. Demonstranci strzelali w kierunku milicjantów racami, rzucali koktajle Mołotowa i wystrzeliwali kostki brukowe z dwumetrowej procy.

Walki wybuchły w piątek wieczorem po tym, jak poprzedniego dnia wygasł rozejm uzgodniony między opozycją a MSW, aby umożliwić rozmowy opozycji z prezydentem Wiktorem Janukowyczem.

MSW podało w komunikacie w piątek, że rozejm naruszyli protestujący, którzy _ sprowokowali milicję do użycia siły _. Popierająca opozycję telewizja internetowa Hromadske TV poinformowała z kolei, że to milicja otworzyła ogień do protestujących, którzy w odpowiedzi zaczęli strzelać w jej stronę fajerwerkami.

Chwilę później MSW opublikowało kolejny komunikat, w którym podało, że w jednej z dzielnic Kijowa został zabity 27-letni milicjant. Na jego głowie widniała rana postrzałowa.

Wielu manifestantów zadzierało głowy i obserwowało okna kamienic. Pierwsze pogłoski o snajperach rozmieszczonych na dachach budynków w Kijowie pojawiły się podczas akcji oddziałów milicji w grudniu. Od czasu gdy Prokuratura Generalna potwierdziła, że podczas zamieszek w środę od strzałów z broni palnej zginęły dwie osoby, wielu demonstrantów uznaje to zagrożenie za realne. Niektórzy z nich oświetlali ciemne okna kamienic za pomocą silnych reflektorów.

Media i opozycja twierdzą, że wszystkich ofiar śmiertelnych jest pięć, a cztery z nich zginęły od kul snajperów. W wywiadzie dla BBC, cytowanym w czwartek przez ukraińskie media, premier Ukrainy Mykoła Azarow oświadczył, że milicja na Hruszewskiego nie ma broni palnej, a sekcje zwłok ofiar wykazały, iż strzelano do nich z dachów budynków przy tej ulicy.

Czytaj więcej w Money.pl
Fiasko negocjacji. Kliczko trzaska drzwiami Witalij Kliczko domagał się, by w rozmowach o załagodzeniu konfliktu uczestniczył prezydent.
PiS jedzie do Kijowa. Pokazać solidarność Do Kijowa udaje się czterech polityków PiS: wiceprezes partii Adam Lipiński, rzecznik Adam Hofman oraz europosłowie Ryszard Czarnecki i Tomasz Poręba.
Tłumy zajmują siedziby władz w kolejnych miastach na Ukrainie Zobacz transmisję na żywo, co dzieję się aktualnie w Kijowie.
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)