Notowania

walka z dopalaczami
14.10.2010 17:28

Prokuratura nie złoży zażalenia na zwolnienie "króla dopalaczy"

Sąd nie zgodził się na aresztowanie Dawida Bratki.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/Grzegorz Michałowski)

Nie będzie zażalenia na decyzję sądu, który nie uwzględnił wniosku prokuratury o aresztowanie na trzy miesiące Dawida Bratki, właściciela sieci sklepów z dopalaczami. Poinformował o tym rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania.

Śledczy zarzucają Bratce (zgodził się na podanie danych) wprowadzenie do obrotu znacznych ilości środków odurzających oraz popełnienie dwóch przestępstw przewidzianych w ustawie o Państwowym Inspektoracie Sanitarnym. Postawiono mu również zarzut dwukrotnego wprowadzenia do obrotu substancji zakazanych przez Głównego Inspektora Sanitarnego.

W związku z zarzutami prokuratura wnioskowała do sądu o areszt dla podejrzanego, motywując to obawą matactwa i zagrożeniem surową karą. Według śledczych mężczyźnie może grozić kara do 10 lat więzienia.

W ubiegłą sobotę sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury. Pełnomocnik Bratki mec. Bronisław Muszyński, powiedział wówczas, że sąd nie znalazł podstaw do zastosowania wobec jego klienta aresztu. _ Sąd nie podzielił obaw prokuratury co do wysokości kary i obawy matactwa. Nie zastosował też wobec pana Dawida żadnych innych środków zapobiegawczych, uznając, że pozostaje to w gestii prokuratora. A to oznacza, że pan Dawid idzie do domu _ - powiedział po wyjściu z budynku sądu.

Pełnomocnik Dawida Bratki już w ubiegłym tygodniu zapowiadał, że złoży odwołanie od decyzji do Głównego Inspektora Sanitarnego, który zadecydował o wycofaniu produktu o nazwie Tajfun i wszystkich podobnych do niego środków oraz o natychmiastowym zamknięciu wszystkich punktów, które je oferują. Zdaniem mecenasa sklepy zaplombowano niezgodnie z prawem. Dziś potwierdził, że złoży odwołanie. Wszystko wskazuje na to, że zrobi to jutro.
Jak poinformował Kopania, w czwartek ponownie przesłuchano podejrzanego w śródmiejskiej prokuraturze. Po przesłuchaniu zadecydowano o zastosowaniu wobec mężczyzny dwóch środków zapobiegawczych. Nakazano podejrzanemu powstrzymanie się od prowadzenia działalności gospodarczej - produkcji i handlu dopalaczy oraz zakazano mu opuszczanie kraju i zatrzymano paszport.

Rzecznik dodał, że wpływ na taką decyzję ma też m.in. _ postawa podejrzanego, którą reprezentuje od soboty _. Zaznaczył, iż nadal trwa postępowanie w sprawie i zwrócił uwagę, że jeśli mężczyzna będzie je utrudniał, to prokuratura może ponownie wnioskować o jego aresztowanie.

Bratko został zatrzymany przez policję w ub. tygodniu gdy otworzył zamknięty i zaplombowany wcześniej przez Sanepid jeden ze swoich sklepów w centrum Łodzi i zaczął sprzedaż. Został przesłuchany przez policję a następnie przekazany do dyspozycji śródmiejskiej prokuratury.

Ta zdecydowała po przesłuchaniu o przedstawieniu mu dwóch zarzutów z jednego z artykułów ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej, który mówi, że _ kto wbrew decyzji Państwowego Inspektora Sanitarnego produkuje, wprowadza do obrotu lub nie wycofa z rynku substancji, preparatu lub wyrobu, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do dwóch lat _.

Po kolejnym przesłuchaniu prokuratura rozszerzyła zarzuty. Bratce zarzucono przestępstwo polegającego na wprowadzeniu do obrotu znacznych ilości środków odurzających. Grozi za to kara do 10 lat więzienia.

Czytaj w Money.pl

Tagi: walka z dopalaczami, dopalacze, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, prawo, najważniejsze, wiadmości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz