Notowania

kaczyński
06.03.2012 17:14

Proces Kaczyńskiego. Jest ugoda w sprawie "agenta śpiocha"

Zakończył się zarówno proces karny, jak i cywilny. Sprawa na rozpoznanie czekała od trzech lat.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Money.pl/Tomasz Brankiewicz)

Ugoda pozasądowa kończy procesy - karny i cywilny - wytoczone Jarosławowi Kaczyńskiemu przez byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka za pomówienie go określeniem _ agent śpioch _. O jej zawarciu poinformowali adwokaci stron. Nie podali szczegółów.

W 2008 roku prezes PiS powiedział, że Kaczmarek _ to był po prostu człowiek drugiej strony, jak to niektórzy nazywają - taki 'śpioch'. To jest nawiązanie do agenta śpiocha. Ktoś przez wiele lat nie wypełniał swojej funkcji, potem dostaje sygnał i zaczyna pracować jako agent _. - _ Otóż, on rzeczywiście bardzo zręcznie się wkupił w łaski naszego środowiska, parę rzeczywistych spraw załatwił, bo to bardzo sprawny i inteligentny człowiek, a następnie zaczął różnych układów bronić i dzięki temu różne śledztwa nagle się okazywały niemożliwe, choćby to paliwowe _ - mówił Kaczyński.

Kaczmarek wytoczył za to liderowi PiS dwa procesy - karny i cywilny. Teraz wycofa on z sądów obie te sprawy. Nie wiadomo, do czego zobowiązał się na mocy ugody Kaczyński. Kaczmarek wiele razy mówił wcześniej, że warunkiem pojednania byłoby przeproszenie go przez Kaczyńskiego.

- _ Pan Kaczmarek jest usatysfakcjonowany _ - powiedział mec. Mieczysław Hebel. - _ Strony zawarły porozumienie, więcej nie mogę powiedzieć _ - dodał pełnomocnik Kaczyńskiego mec. Grzegorz Kuczyński.

Jeszcze wczoraj Kaczmarek za zamkniętymi drzwiami Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy składał zeznania jako oskarżyciel prywatny w procesie karnym. O przesłuchanie - mimo toczących się negocjacji - wnosił mec. Hebel. Nie sprzeciwiał się temu obrońca nieobecnego w sądzie Kaczyńskiego, mec. Bogusław Kosmus. Przesłuchanie było niejawne, bo Kaczmarek miał mówić o swoich działaniach jako funkcjonariusza publicznego - co jest objęte tajemnicą służbową.

W prywatnym akcie oskarżenia Kaczmarek zarzucił Kaczyńskiemu, że pomówił go w mediach o właściwości, które _ mogą poniżyć go w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danej działalności _. Artykuł 212 par. 2 Kodeksu karnego przewiduje za taki czyn grzywnę, karę ograniczenia wolności albo do roku więzienia. Zgodnie z nim nie popełnia przestępstwa ten, kto _ rozgłasza prawdziwy zarzut dotyczący postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub służący obronie społecznie uzasadnionego interesu _.

_ - Wszystko podtrzymuję _ - mówił Kaczyński, gdy 2009 r. zrzekł się immunitetu poselskiego do tej sprawy. Zapowiedział wtedy, że jako oskarżony zamierza skorzystać z prawa przedstawienia sądowi _ informacji, które mają charakter ściśle tajny _. Lider PiS składał wyjaśnienia w tym procesie, także niejawnie.

Sprawa na rozpoznanie czekała od trzech lat. Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia, dokąd w sierpniu 2008 r. wpłynął akt oskarżenia, uznał, że sprawą ma się zająć sąd dla m.st. Warszawy. Ten wystąpił do Sądu Apelacyjnego o przekazanie jej Sądowi Okręgowemu, czego SA odmówił. Kolejny sędzia w styczniu 2011 r. umorzył sprawę ze względu na _ brak znamion czynu zabronionego _. Decyzję tę uchylono na wniosek Kaczmarka. Nowy sędzia Maciej Jabłoński skierował Kaczyńskiego na badania psychiatryczne, co lider PiS uznał za skandal. W czerwcu ub.roku SR - na wniosek obrony - wyłączył Jabłońskiego ze sprawy. Nowy sędzia odwołał badania Kaczyńskiego i wystąpił do SA o przekazanie sprawy do SO - czego SA ponownie odmówił.

Na mocy ugody zakończy się też cywilny proces wytoczony przez Kaczmarka za te same słowa prezesowi PiS (jest także niejawny). Kaczmarek żądał przeprosin; prezes PiS miałby też wpłacić 10 tys. zł na Caritas. Pozwany wnosił o oddalenie pozwu. W procesie cywilnym pozwany musi dowieść swoich twierdzeń - w procesie karnym to strona oskarżająca musi przedstawić dowody winy podsądnego.

Kaczmarka odwołano na wniosek premiera Kaczyńskiego z funkcji szefa MSWiA w sierpniu 2007 r., bo _ znalazł się w kręgu podejrzenia _ w sprawie domniemanego przecieku z akcji CBA w resorcie rolnictwa. ABW zatrzymała go pod koniec sierpnia 2007 r., razem z b. szefem policji Konradem Kornatowskim i ówczesnym szefem PZU Jaromirem Netzlem. Miał zarzut zatajenia spotkania z Ryszardem Krauzem w hotelu Marriott w lipcu 2007 r. i utrudniania śledztwa w sprawie przecieku z akcji CBA. Śledztwa te prokuratura umorzyła ostatecznie w 2009 r.

Jeszcze w 2007 r. sąd uznał zatrzymanie Kaczmarka za bezpodstawne - ostatnio sąd przyznał mu za to od państwa 20 tys. zł zadośćuczynienia (chciał 100 tys. zł). Domaga się on ponadto od państwa 5-milionowego odszkodowania za całą sprawę.

Więcej o sprawie "agenta śpiocha" - czytaj w Money.pl
"Agent śpioch". Tajne zeznania Kaczyńskiego Były szef MSWiA Janusz Kaczmarek czuje się zniesławiony słowami prezesa PiS.
Proces Kaczyńskiego. Nawet rok więzienia Przed Sądem Rejonowym dla miasta Warszawy stawił się Kaczmarek z adwokatami oraz adwokat Kaczyńskiego.
Kaczyński jednak odpowie za agenta śpiocha Chodzi wypowiedzi w których zarzucił byłemu szefowi MSWiA _ tkwienie w układzie _.
Tagi: kaczyński, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, prawo, najważniejsze, wiadmości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz