Notowania

banki
20.05.2013 17:59

Były pracownik banku skazany za napady na placówki bankowe

Na pięć i pół roku pozbawienia wolności skazał krakowski sąd byłego pracownika banku Marcina F., oskarżonego o siedem napadów na banki w Krakowie.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Willeecole/Dreamstime)

Na pięć i pół roku pozbawienia wolności skazał krakowski sąd byłego pracownika banku Marcina F., oskarżonego o siedem napadów na banki w Krakowie. Dwa z nich były nieudane, podczas ostatniego oskarżony wziął zakładniczkę. Ujęto go w trakcie ucieczki.

Dodatkowo sąd obciążył oskarżonego grzywną w wysokości 2 tys. zł, nakazał mu zwrot zrabowanych pieniędzy w wysokości ponad 70 tys. zł i zapłatę 3 tys. zł nawiązki zakładniczce. Wyrok nie jest prawomocny.

Seria napadów rozpoczęła się 25 stycznia 2011 r. Tego dnia napastnik usiłował zrabować pieniądze z banku przy ul. Miłkowskiego. Pracownica, do której podszedł i groził przedmiotem przypominającym broń, uciekła i wraz inną osobą zamknęła się w jednym z pomieszczeń banku. Zdezorientowany tym zachowaniem Marcin F. wyszedł bez pieniędzy.

Kolejnych napadów dokonał w kwietniu, czerwcu, listopadzie i w marcu 2012 r. na placówki bankowe przy ul. Kobierzyńskiej i Miłkowskiego. Zrabował łącznie ok. 75 tys. zł. Zawsze był w czapce lub kapturze, ciemnych okularach; posługiwał się atrapą broni.

W lipcu ub. roku przy ul. Gronowskiej pracownica banku odmówiła wydania mu pieniędzy i włączyła alarm. Inna pracownica, do której zwrócił się o wydanie pieniędzy, grożąc atrapą broni - oświadczyła, że nie ma pieniędzy i Marcin F. pospiesznie opuścił bank.

Podczas napadu dokonanego we wrześniu ub. roku przy ul. Fortecznej Marcin F. zrabował ok. 2,8 tys. zł w bilonie i domagał się kolejnych pieniędzy, ale kasjer zaczął symulować atak serca. W tym czasie pod bank podjechał samochód ochrony. Marcin F. szukał najpierw wyjścia na zapleczu, następnie wziął zakładniczkę, przyłożył jej nóż myśliwski do szyi i wyszedł na zewnątrz. Na widok policyjnego radiowozu, który nadjechał, odepchnął zakładniczkę i zaczął uciekać. Wtedy został zatrzymany.

Oprócz napadów, odpowie za wzięcia zakładnika i podrobienie dyplomu jednej z wyższych uczelni w Krakowie. Dyplom podrobił, by okazać go rodzicom i zatuszować fakt skreślenia go z listy studentów uczelni.

Jak informowała prokuratura, w śledztwie mężczyzna przyznał się do winy. Tłumaczył się, że był zadłużony, bez pracy, i pieniędzy potrzebował do spłaty kredytu. Jako były pracownik banku znał funkcjonowanie takich placówek i miejsca przechowania pieniędzy.

Prokurator domagał się dla oskarżonego łącznej kary 7 lat pozbawienia wolności i 10 tys. zł grzywny. Obrońca wskazywał na okoliczności łagodzące, m.in. fakt, że oskarżony przyznał się do winy, złożył obszerne wyjaśnienia oraz wyraził żal i skruchę. W ostatnim słowie w emocjonalnych słowach Marcin F. przepraszał rodziców, że subiektywne i wyolbrzymione przekonania skłoniły go wówczas do przestępstwa. Przepraszał również zakładniczkę. Jego przeprosiny zostały przyjęte. Pracownicy banków opowiadali o strachu, który towarzyszy im ilekroć do banku wejdzie klient w czapce i słonecznych okularach. Wyrok nie jest prawomocny.

Czytaj więcej w Money.pl
Odpowiedzą za 14 napadów na banki Posługując się bronią lub jej atrapami, pięciu mężczyzn skradło łącznie ponad 1,5 mln zł.
Rolnik okradł 17 banków. Teraz grozi mu... Według śledczych mężczyzna zrabował w sumie około 170 tys. zł. Grozi mu kara do 15 lat więzienia.
Tagi: banki, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, prawo, wiadmości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz