Ulgi meldunkowej nie będzie

fot: PAP/Piotr Polak
W 2009 r. będzie zlikwidowana ulga meldunkowa - przewiduje projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, przygotowany przez resort finansów.
1 stycznia 2009 roku z ustawy o podatku dochodowym ma zniknąć obowiązująca od ubiegłego roku ulga meldunkowa. Pozwala ona uniknąć obowiązku zapłaty podatku w przypadku sprzedaży mieszkania, jeżeli właściciel był w nim zameldowany co najmniej 12 miesięcy.
Jak na początku czerwca pisała Gazeta Prawna, minister finansów Jacek Rostowski musi pozbyć się ulgi meldunkowej z PIT z dwóch powodów. Po pierwsze ułatwia ona unikanie fiskalnych obciążeń nie tylko podatnikom, ale też inwestorom. Po drugie ulga wkrótce straci rację bytu, bowiem rząd chce znieść obowiązek meldunkowy, a to uniemożliwi korzystanie z ulgi. Ministerstwo Finansów chce natomiast przywrócić zwolnienie, które obowiązywało do końca 2006 roku. Projekt przewiduje, że sprzedający nieruchomości nie zapłacą podatku, jeżeli w ciągu 2 lat przychód uzyskany ze sprzedaży nieruchomości przeznaczą przykładowo na zakup innego mieszkania czy budowę domu.
- Jeżeli przychód z odpłatnego zbycia w okresie 2 lat zostanie w całości przeznaczony na cele mieszkaniowe, uzyskany z tego tytułu dochód będzie w całości korzystał ze zwolnienia od podatku dochodowego - informuje Szymon Milczanowski, p.o. zastępca dyrektora Biura Ministra. W przeciwnym przypadku, zwolnieniu z PIT miałaby podlegać tylko część dochodu.
- ZOBACZ TAKŻE:
- Ulga na dzieci: Uważaj na datę urodzin!
- Ulga meldunkowa do likwidacji
- Zniesienie obowiązku meldunkowego - ułatwi czy utrudni życie?
- Ulga meldunkowa kłopotliwa dla małżonków

Zgodnie z obowiązującymi dotychczas przepisami, profesor powinien w
przyszłym roku zapłacić 40- proc. podatek od równowartości 1,6 mln
dolarów. O zwolnienie naukowca z obowiązku podatkowego apelowały m.in.
Papieska Akademia Teologiczna i diecezjalne Radio Dobra Nowina Małopolska
z Tarnowa.
Tuskomatołki wprowadzą podatki na wswzystko poza wódą palikota
oczywiście!!!!!
sprzedaży po 12 miesiącach
Zbudowałem dom płacąc podatki za wszystkie materiały i usługi. Zechcę
wyjechać z Polski i psrzedam dom, a będę musiał zapłacić podatek. Niedługo
podatki przyjdzie płacić od sprzedaży samochodu, starych butów, guzikó, a
może i zużytych biletów autobusowych?
futurystyczna. Dziś płaci się podatek co prawda nie od sprzedaży, ale
od zakupu samochodu - od czynności cywilno-prawnych (czy jakoś tak się
nazywa) - i 2 procent on wynosi. Jeśli kupi Pan stare buty, czy
guziki, które są warte powyżej ustawowej kwoty (nie pamiętam limitu),
też Pan będzie musiał zapłacić podatek.
Ale przecież to niesprawiedliwe, że tylko kupujący płaci podatek.
Sprzedający też powinien. Jeśli Pan sprzedaje dom, to zapłaci Pan
podatek, kupujący też zapłaci. W przypadku samochodów też tak powinno
być - niech sprzedający też płaci - a co, w końcu dostał gotówkę!
A tak na serio, to mnie też irytuje, że z opodatkowanych już pieniędzy
kupuję mieszkanie (i płacę podatek za to, że kupiłem), a gdy chcę je
zamienić na większe, to muszę zapłacić podatek od sprzedaży małego
mieszkania, żeby kupić większe i też zapłacić podatek za kupno.
Ale jeśli zaoszczędzone (już opodatkowane) 100 złotych poleży na
koncie lub na funduszu, to zabiorą mi podatek z odsetek/zysku.
Dojenie podwójne, potrójne, poczwórne, jest normą.