Na skróty

Money.plPrawoAktualnościWiadomości

"Staruch" chory, nie mógł przyjść do sądu

2011-05-26 16:01
"Staruch" chory, nie mógł przyjść do sądu

1/2


fot: Rafalolechowski/Dreamstime
Stołeczny sąd odroczył dziś rozpoznanie apelacji ws. zakazu stadionowego dla Piotra S., Starucha, nieformalnego przywódcy kibiców Legii Warszawa, skazanego za hasła obraźliwe dla właścicieli klubu. Obwiniony przekazał do sądu kolejne zwolnienie lekarskie.

Oznacza to, że sprawa nie zostanie rozpoznana w ciągu najbliższego miesiąca, gdyż zwolnienie wystawione Piotrowi S. przez lekarza sądowego obejmuje okres do 26 czerwca. Kolejna rozprawa odbędzie się jednak już 8 czerwca - wówczas sąd chce przesłuchać lekarza, który wystawił to zwolnienie.

- Pan S. znowu uległ jakieś niemocy, sąd chce wiedzieć, dlaczego m.in. złamanie paliczka lewej dłoni skutkuje tak długim zwolnieniem - mówił sędzia Janusz Cieszko. Dodał, że z przedstawionej dokumentacji medycznej nie wynika, że obwiniony jest unieruchomiony i nie może się poruszać.

Po raz pierwszy apelacja w tej sprawie miała być już rozpoznana w końcu kwietnia. Wówczas obrońca S. przedłożył zaświadczenie, że jego klient przebywa w szpitalu z zakażeniem górnych dróg oddechowych. W czwartek broniący S. mec. Mikołaj Wojciechowski poinformował sąd, że jego klient we wtorek 24 maja uległ wypadkowi, ma złamanie ręki i przeszedł operację. - Był to nieszczęśliwy zbieg okoliczności, natomiast mój klient sam złożył apelację i chce uczestniczyć w rozprawie - zapewnił.

Sprawa dotyczy zdarzeń z października 2009 roku, gdy przed meczem Legii Warszawa z Ruchem Chorzów spiker prosił o uczczenie chwilą ciszy pamięci Jana Wejcherta, jednego z założycieli władającej Legią spółki ITI. Staruch jako wodzirej kibiców zaintonował wtedy okrzyk Jeszcze jeden!, adresowany do Mariusza Waltera, drugiego ze współwłaścicieli. Krzyczeć nie przestał mimo interwencji służb porządkowych. Ochroniarze siłą wyprowadzili go ze stadionu.

Postępowanie wobec Piotra S. prowadziła policja, która zarzuciła mu złamanie ustawy o imprezach masowych. W tym trybie w grudniu zeszłego roku warszawski sąd rejonowy nałożył na niego 2 tys. zł grzywny i dwuletni zakaz wstępu na mecze Legii w stolicy. S. odwołał się od tego orzeczenia do sądu okręgowego.

Na drugiej stronie czytaj o szczególnym zainteresowaniu ministra





2011-05-27 05:55:50 79.186.28.* | hocmockil
Re: "Staruch" chory, nie mógł przyjść do sądu [0]
ten nyvui to jakiś przedstawiciel nowej kaczomatolskiej inteligencji
chodowanej przez matoła kaczyńskiego.widać w tym tekście wielki wysiłek
intelektualny,aż dziw,że autorowi z tych emocji pikawa nie wybuchla.
2011-05-26 20:45:00 dgen  [ Tysiącznik na forum ]
Re: "Staruch" chory, nie mógł przyjść do sądu [0]
Ziobro wróc !
w każdym normalnym kraju ten konował utraciłby prawo wykonywania zawodu a
staruch dostał karę 300 godzin zbierania psich gówien z trawników
2011-05-26 18:34:05 173.32.52.* | double agent sc
Re: "Staruch" chory, nie mógł przyjść do sądu [0]
Zawód lekarza należał i należy do grupy zawodów najbardziej przekupnych.
Niech uczciwi i wzorowo pracujący lekarze wybaczą. Taką sytuację gdzie
lekarz bierze do kieszeni za swoje ,,usługi” dla społeczeństwa
zrodziła się w ustroju socjalistycznym, z którego Polska ciągle nie może
się otrząsnąć. Lekarz wydający zaświadczenie o chorobie zawsze jest
pokryty. Być może chory ma czyraki lub jakieś chroniczne schorzenie, które
ujawniło się właśnie w tym momencie. Stosowanie uników z pomocą lekarza
jest bardzo często stosowane i praktycznie niepodważalne przez prawo
ponieważ jest szeroko akceptowane przez społeczeństwo. Wielu ludzi uważa,
że kiedy powaga sytuacji zmusza do stawienia się, jedynym środkiem
zaradczym i ostatnią deską ratunku pozwalającej na nieprzybycie jest
zaświadczenie lekarskie o chorobie. Zwykły człowiek wybiera zwykłego
lekarza a dla przykładu minister lub nawet poseł dostarcza zaświadczenie
od profesora profesji medycznej mającego dodatkowo magiczną siłę
niepodważalnego autorytetu. Przypadkowy wypadek i złamana ręka są
najłatwiejszymi chorobami, które lekarz wybiera aby oszukać system prawny
a także zmylić poczucie moralności całego społeczeństwa. Zdjęć
rentgenowskich ze złamaną ręką czy nogą wala się tysiące na stacjach
pogotowia ratunkowego, które można nabyć lub dostać od zaprzyjaźnionego
sanitariusza. Nikt nie doszuka się nigdy brakującego zdjęcia ani nie
będzie trudził się sprawdzaniem czy zdjęcie rentgenowskie należy do tego
samego pacjenta. Założenie lewego opatrunku usztywniajacego jest już
drobnostką nie wartą wzmianki. Odpowiedzialność za firmowanie całego
szwindlu i przymykanie oka w odpowiednim momencie kiedy trzeba spada
zawsze na lekarza. Ta historia należy do nigdy niekończącego się cyklu
,,Tylko w Polsce”. Gdyby ktoś ze wścibskich dziennikarzy mógł
wyniuchać całą prawdę ale niestety nie da rady bo prawo zabrania
ujawnienia i sprawdzenia danych chorobowych pacjentów. Ale przyjdzie czas,
że lekarze w Polsce za podobne przestępstwa będą tracić prawo do
wykonywania swojego zawodu. Miejmy nadzieję, że stanie się to w
niedalekiej przyszłości.
2011-05-26 18:24:19 213.146.48.* | ździcho
Re: "Staruch" chory, nie mógł przyjść do sądu [0]
To on już nie chce dochodzić odszkodowania za zniesławienie go przez
policję na podstawie spreparowanych zarzutów? Dziwny jakis ten
"Staruch".
2011-05-26 18:18:06 193.109.225.* | swiatowy_kryzys
Re: "Staruch" chory, nie mógł przyjść do sądu [0]
pewnie w czasie ustawki złamał sobie ten palec
Reklama

Chcesz zamieszkać na swoim?

Bezpłatnie sprawdzimy ofertę w 28 bankach!

Kredyty mieszkaniowe na nowych warunkach. Poznaj nowe oferty, doradcy Open Finance od lat doradzają swoim klientom. więcej »

Zapytaj prawnika, dziś pytanie i dziś odpowiedź. Zadaj pytanie
Podobne artykuły
Powiązane tagi
Najnowsze wiadomości