Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na

Śledztwo Smoleńskie. Zaskakujące słowa Prokuratora Generalnego

0
Podziel się:

Seremet: Śledztwo wykazuje braki i niedostatki. Prokurator zachował się nierzetelnie.

Śledztwo Smoleńskie. Zaskakujące słowa Prokuratora Generalnego
(PAP/Bartłomiej Zborowski)

Prokuratura ponownie przyjrzy się sprawie korzystania z prezydenckiego telefonu po katastrofie smoleńskiej. _ Śledztwo wykazuje braki w bardzo wielu sprawach _ - powiedział Prokurator Generalny.

Decyzja prokuratorów, którzy odmówili wszczęcia śledztwa w sprawie korzystania z telefonu prezydenta Lecha Kaczyńskiego już po katastrofie smoleńskiej zostanie skontrolowana na polecenie Andrzeja Seremeta._ - Decyzja zostanie zbadana w trybie nadzoru przez prokuratora operacyjnego w Warszawie z moimi sugestiami - _zapowiedział prokurator.

Prokurator pytany o śledztwo wyjaśniające okoliczności katastrofy smoleńskiej powiedział, że wykazuje ono braki w bardzo wielu sprawach. _ - Ono w płaszczyźnie prawnej jak faktycznej wykazuje braki i niedostatki. Prokurator zachował się nierzetelnie. Trzeba to jednak dokładnie zbadać, a dopiero później wyciągać wnioski _ - powiedział Seremet.

O _ manipulacjach _ przy telefonie Lecha Kaczyńskiego 10 i 11 kwietnia 2010 roku napisał w sobotę _ Nasz Dziennik _. Według gazety, po katastrofie na terenie Federacji Rosyjskiej manipulował przy telefonie prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ustaliła, że odsłuchiwano pocztę głosową. Prokurator Seremet powiedział, że nie ma informacji, co jest w tej ekspertyzie.

Nawiązując do informacji _ NDz _, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa poinformował , że w lipcu 2011 r. do prowadzącej śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie wpłynęła opinia biegłego z departamentu bezpieczeństwa teleinformatycznego ABW zawierająca wyniki badań telefonów komórkowych, nośników pamięci i innego sprzętu elektronicznego należącego do ofiar katastrofy.

Sprzęt ten był zabezpieczony na miejscu zdarzenia i 13 kwietnia 2010 r. przekazany stronie polskiej. _ Z treści opinii wynikało m.in., że określona karta SIM działająca w jednym z telefonów komórkowych, logowała się po raz ostatni do sieci Federacji Rosyjskiej _ - zaznaczył płk Rzepa.

W związku z tym - jak podała NPW - prokuratura wojskowa zwróciła się do operatora sieci, w której ta karta działała, o wykaz połączeń z 10 kwietnia. _ W wyniku przeprowadzonych czynności procesowych ustalono, że w dniu 10 kwietnia 2010 r., po katastrofie, miały miejsca dwa połączenia wychodzące: pierwsze o godz. 12.46, a drugie o godz. 16.24 czasu polskiego; a w dniu 11 kwietnia 2010 r. jedno połączenie wychodzące o godz. 12.18 czasu polskiego z telefonu użytkowanego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego właścicielem była Kancelaria Prezydenta, i były to połączenia z pocztą głosową _ - poinformowała prokuratura wojskowa.

Rzecznik NPW wyjaśnił, że śledztwo prowadzone przez WPO dotyczy okoliczności katastrofy smoleńskiej, zaś połączenia odbyły się już po katastrofie, wobec czego kwestia ta nie ma bezpośredniego związku z przedmiotem śledztwa prowadzonego przez prokuraturę wojskową.

_ Mając na uwadze, że okoliczności towarzyszące wykonaniu tych trzech połączeń z pocztą głosową, za wykonanie których obciążona została Kancelaria Prezydenta, nie miały związku ze śledztwem dotyczącym katastrofy smoleńskiej i wymagały dalszych czynności procesowych oraz fakt, że czynu tego nie mogła dopuścić się osoba podlegająca orzecznictwu polskich sądów wojskowych, w listopadzie zeszłego roku WPO zdecydowała o wyłączeniu materiałów dotyczących tej sprawy do odrębnego postępowania i przekazaniu ich Prokuraturze Okręgowej w Warszawie _ - dodał.

Płk Rzepa wyjaśnił też, że prokuratura wojskowa uznała wówczas, że pod względem kwalifikacji prawnej sprawa dotyczy podejrzenia nielegalnego podłączenie się do urządzenia telekomunikacyjnego, jednak ta kwalifikacja _ w żaden sposób nie była wiążąca dla prokuratury, do której przesłano wyłączone materiały _.

W grudniu 2011 r., z braku cech przestępstwa, Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła śledztwa ws. domniemanej kradzieży impulsów na szkodę Kancelarii Prezydenta RP.

_ Z decyzją zapoznał się departament postępowania przygotowawczego Prokuratury Generalnej; w poniedziałek PG wystąpiła do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie o przeanalizowanie tej decyzji m.in. pod kątem ewentualnego dalszego kontynuowania postępowania _ - powiedział rzecznik prasowy PG prok. Mateusz Martyniuk.

Jak wyjaśnił PAP rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prok. Dariusz Ślepokura, postępowanie było prowadzone pod kątem art. 285 par. 1 Kodeksu karnego, który przewiduje do lat 3 więzienia dla kogoś, kto _ włączając się do urządzenia telekomunikacyjnego, uruchamia na cudzy rachunek impulsy telefoniczne _. _ Warunkiem tego przestępstwa jest włączenie się do urządzenia, o czym nie można mówić w niniejszej sprawie _ - dodał prokurator.

Decyzja jest prawomocna, bo Kancelaria Prezydenta RP - uznana za pokrzywdzoną w sprawie - nie odwołała się od odmowy śledztwa. Prawa do odwołania nie miała rodzina Lecha Kaczyńskiego, bo właścicielem telefonu była Kancelaria. Ślepokura dodał, że prokuratura nie ma wiedzy, by ten telefon był użytkowany przez Lecha Kaczyńskiego.

Czytaj więcej w Money.pl
Posypią się kary za Smoleńsk? Jest decyzja Chodzi o niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień przez urzędników kancelarii prezydenta, premiera, MSZ, MON i ambasady w Moskwie.
Ktoś majstrował przy telefonie prezydenta? Ekspertyza ABW jest jednoznaczna. Jak stwierdza prokuratura, nieustalona osoba na terenie Rosji uruchamiała 10 i 11 kwietnia 2010 roku telefon Nokia 6310i zarejestrowany na Kancelarię Prezydenta, a użytkowany przez Lecha Kaczyńskiego.
Dokumenty BOR o Smoleńsku fałszowane? Śledztwo prowadzone w tej sprawie potwierdza prokuratura.
wiadomości
wiadmomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)