Obama zebrał miliony na kampanię dzięki lobbystom

fot: PAP/EPA
Chodzi tu ludzi zwanych w slangu politycznym bundlerami (dosł. pakowaczami), czyli aktywnych politycznie, wpływowych zwolenników Obamy, pracujących w rozmaitych sektorach gospodarki, którzy wpłacają własne fundusze na kampanię prezydenta i zbierają je od innych zamożnych sponsorów.
Działacze ci nie są formalnie zarejestrowani jako lobbyści, ale w istocie trudnią się lobbingiem, pracując dla firm konsultingowych i różnych prywatnych firm w Waszyngtonie.
Przykładem bundlera pracującego na rzecz kampanii Obamy jest Sally Susman, menedżerka w koncernie farmaceutycznym Pfizer. Zebrała ona dla prezydenta ponad pół miliona dolarów na jego reelekcję w 2012 r. Działa jako lobbystka w swym przedsiębiorstwie, chociaż nie jest zarejestrowana jako taka.
W kampanii Obamy o ponowny wybór w przyszłym roku uczestniczy ponad 300 takich sponsorów. Co najmniej 15 spośród nich ma stałe związki z przemysłem lobbystycznym.
Obama, jako kandydat na prezydenta i jako prezydent, wielokrotnie przyrzekał ukrócić wpływy lobbystów na kampanie wyborcze. Nie pozwolił na przyjmowanie od nich datków ani na zatrudnianie ich w swojej administracji.
W odróżnieniu od prezydenta republikańscy kandydaci do nominacji prezydenckiej nie nałożyli żadnych ograniczeń na przyjmowanie donacji od lobbystów.
Mimo to Obama zebrał dotychczas znacznie więcej funduszy na swoją kampanię przed wyborami w przyszłym roku niż jego rywale z Partii Republikańskiej. Częściowo tłumaczy to fakt, że poprzez zaangażowanych w lobbing działaczy jego sztab przyjmuje liczne fundusze od pracowników wielkich korporacji z niemal wszystkich sektorów gospodarki.
Żądania ograniczenia roli pieniędzy w polityce USA są jednym z najczęściej spotykanych postulatów ruchu Okupuj Wall Street. Uczestniczący w nim demonstranci uważają, że Obama i Demokraci są równie uzależnieni w ten sposób od potężnych korporacji i banków, jak Republikanie, co przyczynia się do powiększania nierówności społecznych w USA.
| Więcej o prezydencie USA czytaj w Money.pl | |
|
Obama o szczycie w Brukseli. Czeka na... Prezydent ma się spotkać z przywódcami Unii Europejskiej na posiedzeniu G20 we Francji. |
|
W Unii i USA fatalnie. Awaryjna telekonferencja Barack Obama rozmawiał wczoraj z przywódcami Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii. |
|
Europa zagrozi USA? Obama zaniepokojony Prezydent USA i kanclerz Niemiec przeprowadzili rozmowę telefoniczną poświęconą kryzysowi finansowemu. |
tagi

Demokraci (wielki biznes międzynarodowy) i Republikanie (zbrojeniówka) to
jeden pies. No chyba że wybraliby Rona Paula al on chyba z definicji nie
ma szans w prawyborach, no ale to są efekty demokracji.