1/3
30-letni lekarz z Krakowa powalczy z bezrobociem, ekonomistka będzie brylować na Euro 2012, a filozof zajmie się reformą wymiaru sprawiedliwości - Money.pl przedstawia nowy gabinet Donalda Tuska.
Premier przedstawił skład rządu, w którym znalazło się ośmiu dotychczasowych i aż jedenastu nowych ministrów. Dzięki temu znamy odpowiedź na najważniejsze pytanie ostatnich tygodni. Grzegorza Schetyna, były marszałek Sejmu i człowiek nr 2 w Platformie Obywatelskiej został pominięty przy tworzeniu nowego gabinetu i najprawdopodobniej zostanie szefem sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. To bez wątpienia degradacja dla polityka o takich ambicjach.
Niemal równie dużym zaskoczeniem jest nominacja dla Jarosława Gowina, o którym premier powiedział, że ma pozytywną szajbę. Krakowski poseł zastąpi na stanowisku szefa resortu sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego, z którego pracy Tusk mógł być zadowolony i który znokautował w ostatnich wyborach Cezarego Grabarczyka.
Komentarz Money.pl
Nergal zajmie się koleją. Piekielny plan Nowaka
Ta ostatnia nominacja może być odczytywana jako element politycznej układanki. Tusk tak skompletował swój gabinet, by jego skład odzwierciedlał polityczne spektrum PO. Gowin - polityk, który w poglądach zbliżony jest do PiS-u reprezentuje prawe skrzydło Platformy. Z kolei resortem zdrowia pokieruje Bartosz Arłukowicz, bohater jednego z najgłośniejszych transferów politycznych tego roku, to człowiek, któremu blisko do lewicy.
Money.pl sprawdził, kim są ministrowie, którzy - przynajmniej teoretycznie - przez kolejne, cztery lata będą stać na czele resortów i czy mają szansę na realizację najważniejszych zadań, które przed nimi stoją.
WALDEMAR PAWLAK - wicepremier, minister gospodarki
- Koalicja trwa i trwa mać - zwykł podobno mawiać niezatapialny lider PSL, który przez kolejne cztery lata będzie ułatwiał życie polskim przedsiębiorcom. A ci mają konkretne oczekiwania. - Na razie w raportach, które porównują łatwość prowadzenia biznesu w różnych krajach, Polska wypada kiepsko. Mimo tego, że pojawiły się ostatnio pozytywne zmiany, trudno mówić o przełomie - mówi Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan.Fan elektronicznych gadżetów - grał m.in. w Wiedźmina - i szef Związku Ochotniczych Straży Pożarnych chwali się, że przygotowane przez Ministerstwo Gospodarki dwie ustawy deregulacyjne sprawią, że ograniczenie biurokracji zmniejszy koszty ponoszone przez gminy, przedsiębiorców i pracowników o około 10 mld zł. A to podobno dopiero początek.
Naturalny koalicjant Tuska potrafi prowadzić twardą grę o interesy swojej partii. PSL zachował w rządzie stan posiadania z poprzedniej kadencji i to mimo tego, że teoretycznie Platforma mogła szantażować Ludowców mariażem z Ruchem Palikota lub rozbitym SLD.JACEK ROSTOWSKI - minister finansów

Gdy trzeba było ostro bronił swojej polityki w debatach z krytykującymi go ekonomistami - Leszkiem Balcerowiczem - i politykami - Grzegorzorzem Napieralskim. Do tego pierwszego zwracał się poufale: Leszku. Rozmowę z drugim zaczął od wskazywania, gdzie mają siadać uczestników spotkania. Przeciwnicy mówią o nim: arogancki i antypatyczny. Być może dlatego internauci Money.pl uznali go za najgorszego ministra finansów III RP.
Pewniak, który zdaniem Tuska udowodnił swoje kompetencje, gdy przeprowadził Polskę przez morze kryzysu, który rozszalał się pod koniec 2008 roku. Krytycy wypominają mu, że zrobił to dzięki kreatywnej księgowości - cięcia składek do OFE, przekazanie do budżetu środków z tzw. rezerwy demograficznej - i za cenę drastycznego wzrostu długu publicznego, który przez cztery lata urósł o około 300 mld zł.
Teraz Rostowski ma obronić Polskę przed drugą falą kryzysu, który na Europę rozlewa się z Grecji. Jeżeli mu się uda, a przy okazji uporządkuje stan państwowej kasy, zamknie usta oponentom.
Czy ma szansę? - Premier najwyraźniej darzy go dużym zaufaniem i zgodnie z zasadą, że nie zmienia się koni w czasie przeprawy, pozostawił go w rządzie. Do tej nieco defensywnej strategii, jaką obrał rząd PO, jest to człowiek, który nadaje się idealnie. Gdyby nastąpiła zmiana koncepcji na bardziej odważną i ofensywną, to pewnie trzeba by ministra finansów zmienić - mówi Janusz Jankowiak, przewodniczący Polskiej Rady Biznesu i dodaje, że nie spodziewa się żadnych wolt w polityce rządu, bo centrum decyzyjne ulokowane w trójkącie Tusk-Rostowski-Bielecki pozostaje wciąż to samo.
SŁAWOMIR NOWAK - minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej
Samozwańczy ziomal Nergala z Behemotha przyznaje, że jego ulubionym zespołem jest U2. A ważne pozycje w prywatnej filmotece to kultowe polskie komedie Miś i Rejs oraz dzieła Tarantino i Almodovara.
Wraz z nominacją na stanowisko szefa okrojonego resortu infrastruktury zamienił tzw. Duży Pałac na Mały. Być może u boku prezydenta Komorowskiego doskwierała mu nieco nuda. Czemu dał wyraz w pamiętnej rozmowie z Money.pl na temat forum ekonomicznego w Davos.
Nowe stanowisko powszechnie postrzegane jest jako mina, na której łatwo wylecieć w powietrze. Pierwszym sprawdzianem będzie grudniowa zmiana rozkładu jazdy PKP. Z drugiej strony Nowak - wcześniej spekulowano, że będzie to Schetyna - będzie miał okazję błyszczeć w blasku fleszy na uroczystościach otwarcia kolejnych odcinków budowanych dróg. W tej chwili w budowie jest 642,7 km autostrad i 630,7 km ekspresówek. W latach 2011-2015 na budowę dróg z budżetu pójdzie nawet 82,8 mld zł.
- Sławek, z którym znamy się od lat, nie miał do tej pory nic wspólnego z transportem i to nie ułatwi mu pracy w resorcie, w którym jest mnóstwo problemów. Największym wyzwaniem jest tu kolej. Ludzie są już tak zmaltretowani tym, co dostają od PKP, że jest to najlepszy moment na rewolucję organizacyjną i personalną. Jeżeli nowy minister zdecyduje się na kontynuację polityki poprzednika, to ta kolej zatopi go szybciej niż się spodziewa - komentuje Adrian Furgalski, dyrektor w Zespole Doradców Gospodarczych TOR i dodaje, że z prorokowaniem, czy nominacja Nowaka daje nadzieję na poprawę sytuacji, trzeba poczekać aż minister przedstawi choćby zarys swoich planów i to czy zapowie zmiany personalne.
WŁADYSŁAW KOSINIAK-KAMYSZ - minister pracy i polityki społecznej
30-letni lekarz internista z Krakowa. W mediach pojawiła się informacja, że zastąpi Ewę Kopacz w Ministerstwie Zdrowia. Jednak ostatecznie będzie następcą Jolanty Fedak w resorcie pracy. Podobno miał być ministrem pracy już cztery lata temu, ale wówczas nie przyjął propozycji.
Rządzenie to w jego przypadku tradycja rodzinna. Jego ojciec, współtwórca KRUS Andrzej Kosiniak-Kamysz był ministrem zdrowia w rządzie pierwszego niekomunistycznego premiera Tadeusza Mazowieckiego.
- Od trzech, czterech lat jest sekretarzem Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL, naszej najwyższej władzy wykonawczej, skończył niedawno doktorat z medycyny, miał bardzo ciekawe badania międzynarodowe. Jest bardzo zaangażowany w działalność polityczną - zachwala młodego ministra jego partyjny szef.
Co o nowym ministrze sądzą pracodawcy? - Jestem zdziwiony tą nominacją, bo widzę w otoczeniu premiera osoby, które mają doświadczenie w zarządzaniu resortami i wiedzę o rynku pracy. Z oceną trzeba jednak poczekać aż poznamy efekty działań nowego ministra - podkreśla Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan.
MIKOŁAJ BUDZANOWSKI - minister Skarbu Państwa

Od trzech lata wiceminister i podsekretarz stanu, prawa ręka odchodzącego Aleksandra Grada w sprawach energetycznych oraz w problemach związanych z polityka klimatyczną w Unii Europejskiej.
Największą zasługą - z wykształcenia historyka i dyplomaty - był skuteczny nadzór nad budową terminalu LNG w Świnoujściu, a wcześniej przygotowanie spec-ustawy w sprawie budowy terminalu oraz inwestycji towarzyszących. Sprawował też nadzór nad bardzo istotnymi spółkami strategicznymi w sektorze ropy, gazu i chemii. Na pewno należy do orędowników szybkiego uruchomienia wydobycia gazu łupkowego.
- Nie zgadzam się z powszechnym stwierdzeniem, że realna perspektywa rozpoczęcia przemysłowego wydobycia gazu łupkowego w Polsce to okres 8-10 lat. Jestem absolutnie przekonany, obserwując dynamikę prowadzonych obecnie badań, że realna perspektywa rozpoczęcia wydobycia to horyzont 2015 roku - powiedział na ostatnim Forum Ekonomicznym w Krynicy.
Były minister skarbu państwa Wiesław Kaczmarek nie kryjąc zaskoczenia stwierdził: kompletnie nie znam człowieka. I nie miał nic więcej do dodania.
MICHAŁ BONI - minister administracji i cyfryzacji

Niewysoki człowiek z wielką teczką. Taki obrazek można było zaobserwować przy okazji ważnych rozstrzygnięć w kancelarii premiera dotyczących emerytur albo negocjacji w Komisji Trójstronnej.
- Do zadań, jakie stoją przed szefem administracji publicznej dokładamy szeroko pojętą cyfryzację - powiedział premier tuż po ujawnieniu składu nowego rządu. Wyjaśnił, że chodzi o radykalne przyspieszenie i zracjonalizowanie wydatków publicznych jeżeli chodzi o inwestycje w administracji publicznej.
Michał Boni ma przede wszystkim przypilnować pieniędzy wydawanych do tej pory przez różne resorty. Ma spełnić rolę nadzorcy, który zracjonalizuje te wydatki i przyspieszyć rewolucję cyfrową. Gra idzie o wielomiliardowe kontrakty. Jedno jest pewne, Boni przestanie pełnić rolę strażaka rzucanego na zagrożone fronty takie jak reforma OFE, szkolnictwa, mediów publicznych lub służby zdrowia.
Zajmie się dziedziną, na punkcie której można powiedzieć, że ma pozytywną szajbę. On od dawna przekonuje, że wzrost gospodarczy opiera się na kapitale ludzkim, mocno wspartym przez nowoczesne technologie. Jego zdaniem ich szybki rozwój pozwoli na wzrost wydajności i zrównoważony rozwój. Na razi nosił te pomysły w swojej teczce, teraz będzie mógł się przyczynić do ich realizacji.

rząd tuska - kazdy na własciwym miejscu - hi hip qrwa hura..
Mucha klamie, nie ma zadnego doktoratu z ekonomii tylko z socjologii, nie
posiada tez wyksztalcenia kierunkowego w tej dziedzinie. Ukonczyla
kierunek zarzadzanie, jak wiadomo sa to studia menadzerskie.
nadaje.
Pewnie okaże się bardziej kompetentna (i również bardziej strawna w
TV) od Tuska a na dobry początek można ją przetestować w ministerstwie
sportu.
W końcu sport to nie jest nic ważnego.
Długów ma znacznie mniej od Rostowskiego tak więc w ministerstwie
finansów też pewnie by sobie poradziła.
Jestem za i życzę jej udanej kariery.
Dajmy jej szansę.
Gratulacje dla autora za "reperowanie stosunku damsko-męskiego".
Głodnemu chleb na myśli
Nowak krzyczał,że chce zostać ministrem sportu.
Donek niedosłyszał i zrobił go ministrem transportu.
Wybor jak w PRL-u.
Moze być mierny byle był wierny.
Brakuje jeszcze w nowym rządzie ministra transwestyty, geja albo lesbijki.
Ale nic straconego w sejmie jest pełno
nawiedzonych,agentów,karateków,bokserów i biskupów w stanie spoczynku ta
że jest w kim przebierać
Panie Franku , a Pan jakim chce być ministrem ?
- A mnie tam wszystko jedno , byle stołek był wysoki i stabilny.
W przeciwieństwie do innych przeczytałam dokładnie cały artykuł ,a nie
tylko tytuł. Nie ma w tym rządzie nikogo wyciągniętego z kapelusza ,
wszyscy maja doświadczenie i pełnili już wysokie funkcje w różnych ekipach
Rządowych , nie koniecznie na stanowiskach ministrów ,ąle równie ważnych i
odpowiedzialnych. Są tu i tacy co od czasu PIS byli w ministerstwie. Więc
nie kłapcie jęzorami bez sensu. Bo Ci ludzie mają więcej rozumu niż Wy.
stołku w innym resorcie, obecnie ma kierować całkiem
innym.Rozumiem,gdy awansuje sie z kierownika na naczelnika w tym
samym resorcie , ale z kapelusza wyciągnięty kandydat staje sie tylko
statystą.On robić będzie za figuranta, bo i czasu do kierowaniem nie
będzie miał, a obowiązki przejmie zastępca ministra. Dlatego
proponuję do pełnego awansowania a nie nominacje partyjne.
wszyscy maja doświadczenie i pełnili już wysokie funkcje w różnych
ekipach
Rządowych ,
W Grecji też było pełno fachowców od siedmiu boleści, podobnie we
Włoszech i Hiszpanii. Tylko że cała ich wiedza warta jest tyle, że nie
starczy psu na budę. Jak nie ma forsy w kasie, to i Salomon z pustego
nie naleje.
mi pojąc, że dalej będziemy finansować Kościół katolicki, a
waloryzację emerytur zastąpimy jałmużną państwową. Przypominam, że
waloryzacja to utrzymanie pewnej wartości początkowej świadczenia.
Tzw. "waloryzacja kwotowa" nie jest waloryzacją i przypomina
mi czasy komunizmu. Takiej "waloryzacji" nie ma nawet
upadająca Grecja. Rozumiem wstrzymanie waloryzacji, ale żeby już po 22
latach kapitalizmu dość do tego, co komunizm miał na samym początku?
Ech! Może w końcu chińscy komuniści nas kupią i wybudują nam kolej,
jak mnichom buddyjskim w Tybecie, albo wyremontują przynajmniej po
peerelowską!
królików z kapelusza.Jak się bardziej sprężysz to może i ty dostaniesz
jakąś synekurę...?Więcej wazeliny , wazeliny...
Dla zainteresowanych:
"...To niewyobrażalne! Brutalnie skatowany przez policjanta uczestnik
Marszu Niepodległości został w trybie przyspieszonym skazany za... pobicie
funkcjonariusza. Dziennikarze "Gazety Polskiej Codziennie" jako
pierwsi dotarli do pobitego
Dotarliśmy do pobitego przez policjanta w cywilu uczestnika Marszu
Niepodległości. Film z Danielem Klocem bitym i kopanym w twarz umieszczony
przez jednego z blogerów w sieci zbulwersował Polaków. Na wideo widać
idących spokojnie kilkoro młodych ludzi. Wśród nich jest Kloc, który wraz
z kolegami przyjechał do Warszawy z Obornik Śląskich, by uczcić Święto
Niepodległości. Gdy grupa wracała już z Placu Konstytucji do autokaru,
pojawili się policjanci w cywilu, którzy rzucili się na nich.
Dziennikarze „Gazety Polskiej Codziennie” dotarli do pobitego.
Mężczyzna przebywa na zwolnieniu lekarskim. Jest z zawodu kierowcą. Jego
szef boi się posadzić go za kółkiem.
─ Przyjechałem na marsz, bo dużo o nim słyszałem. Chciałem zobaczyć
jak wygląda. Zachowywałem się spokojnie. Nikogo nie atakowałem. To
policjanci rzucili się na nas. To co widać na filmie w internecie to
prawda ─ powiedział nam Kloc. ─ Gdy usłyszałem krzyk >>Stać!
Policja!
portalach, by "Oszołomowaty" mógł skomentować tamto
wydarzenie.
A gdzie Henka? Przeciez tyle zrobila, zeby zylo sie lepiej. Czy to nie
szowinizm? Zachcialo mu sie wytrenowanej Muchy.
Rzadek ludzi mocno niedoskonalych, niezlomnie wiernych w stosunku do wodza
z wdziecznosci za otrzymanie "szansy". Kolorowa
"rzundzaca" bedzie radosnie zastawiala Polske.
Ciekawe o ile wzrosnie liczba urzednikow z okazji wyborow. I o ile
wzrosnie zadluzenie. Chociaz pewnie to juz nie ma wiekszego znaczenia.
Chcielibyśmy usłyszeć czego dokonał przez 4 lata gabinet słońca Peru ?
Mniej więcej tami jest sens;-)
Premier - wezyr
Wice premier - cyborg
Minister sprawiedliwości - szajbus
Minister zdrowia - agent
Minister sportu - mucha nie siada
Minister infrastruktury - tak czy owak Nowak
Minister szkolnictwa - nauka poszła w las
itd..
w tym rządzie jedyny minister z jajami to pani Elżbieta Bieńkowska, a z
pani Muchy to taki karateka jak z koziej dupy reisentasche
Rządzenie to w jego przypadku tradycja rodzinna. Jego ojciec, współtwórca
KRUS Andrzej Kosiniak-Kamysz był ministrem zdrowia w rządzie pierwszego
niekomunistycznego premiera Tadeusza Mazowieckiego.
To wydaje się wystarczającą rekomendacją. Szkoda że ministrem spraw
wewnętrznych nie został jakiś krewny Kiszczaka ( też ministra u Siły
Spokoju)
rządami tym, a poprzednim? Że co? Że nie ma Grabarczyka? Za to jest
Nowak! Też zdolny, do wszystkiego.
Kochani Ziomale -- a ja mam Tole, też mi czesto powtarza, że jestem
pozytwny SzaJbóS --
A ja się ciesze.Za rok lub dwa .To musi się skończyć dymisją rządu.
Przecież ani to prawicowy,ani lewicowy ani centrowy rząd.To jest za
przeproszeniem zbieranina twarzy z tzw. bogatego zaplecza PO .Tylko czy
stać nas wszystkich na takie wolty w rządzie.W dobie nadchodzącego kryzysu
w europie zamiast powołać specjalistów powołuje Pan premier ofiary losu
które poza czołobitnością i wypełnianiem poleceń Pana premiera nie są w
stanie nic zrobić samodzielnie.Żebym się mylił.
scierwo pownno zniknąć z polityki za haniebne teksty o leczeniu ludzi
starych tozostała ministrem spotru tylko dlatego ze Tusk ładnie bedzie
wyglądac obok takiej dupy na okładkach i transmisjach z Euro 2012.
Jakiś dzieciak jako minister polityki socjalnej? masakra po prostu
Euro 2012 odechciało.
mecz:
PZPN - Włochy 0 :2
Moldawia. Rowniez POlacy zebrali baty ....
Los, reputacja i miejsce tego rządu w historii określą jego dokonania.
Żaden rząd w niepodległej Polsce nie miał tak komfortowej sytuacji: 4
letnie doświadczenie w rządzeniu, stabilne - choć wątłe - zaplecze
polityczne, zgodność ideowa wszystkich ośrodków władzy, w tym Prezydenta
RP.
Premier Tusk ma historyczną szansę, ale nie mniejszą odpowiedzialność.
Dla mnie papierkiem lakmusowym intencji jest wczorajsza informacja o
sposobie rozwiązania kwestii składki zdrowotnej dla rolników. Jeżeli jest
ona prawdziwa [dla rolników posiadających do 15 ha składkę płaci państwo,
pozostali zapłacą składkę w wysokości 18,26 zł mies; dla porównania
kioskarz i właściciel sklepiku płaca minimum 234,32 zł mies, czyli ponad
12 razy więcej], nie mam więcej pytań.
Kluczowy rok to 2014, wtedy po przekroczeniu progów zadłużenia określonych
w konstytucji trzeba będzie zrównoważyć budżet lub... zmienić
konstytucję.
Polska partiokracja zdaje się nie ma chyba kompetencji i determinizmu aby
podołać skali czekających nas problemów.
Szerzej na ten termat:
frankofil-francja-przede-wszystkim.blogspot.com
jak mało wiedzą .Czy wiesz ile wynosi dochód rolnika 1-5ha. nie wiesz
i dlatego piszesz głupoty.Powinni zmienić rolnik to powyżej min.5 ha.
Kluczowy rok to 2014, wtedy po przekroczeniu progów zadłużenia
określonych
w konstytucji
Data 2014 wydaje mi się zbyt optymistyczna (sugerowano ją bodajrze w
jednym artykule z Rzepy wczoraj). Podejrzewam że prog zadłużenia
przekroczymy wcześniej.
Polecam Ci również wczorajszy artykół z Rzepy znajdujący się gdzieś na
końcu. Mówi o cichej walce wewnątrz partii rządzącej. Bardzo ciekawy i
otwierający oczy.
stare i nowe niedojdy + Gowin do crash testu ...
Nowak , ostatnuim jego zajęciem na tzw rynku było wprasowywanie kalkomanii
w koszulki Tshirt.
Ale pięknie tez mamy w Sejmie.
Przewodniczącym Sejmowej Komisji Edukacji został technik mechanik od
Palikota,
wiceprzewodniczącym Sejmowej Komisji Sprawiedliwości BIEDROŃ od Palikota
wszystko głosami wpsierającymi PO !
może już pora skończyć te drwiny z Rzeczpospolitej platformo !!!
Ale upadliśy NISKO, ale to nie koniec naszego upadku. Patrząc na Gabinet i
Sejmowe KOmisje wpadniemy w te ZIELONE BAGNO już wkrótce !
niektórych kwestiach - jak głos na PO, to głos na Tuskopalikota oraz,
że wszystko w PO odbywa się w oparach absurdu.
Czeka nas los Włochów, gdzie przez kilka kadencji rządził wypacykowany
stary cap - playboy Berlusconi, który utrzymywał się na górze dzięki
PR, obietnicom bez pokrycia i kłamstwom, przez co zadłużył kraj. U nas
dzieje się to samo.
Zadłużamy się coraz bardziej, aparat administracyjny przejada nasze
podatki, a jedyne co nam zostaje to słodki, mdlący bąk z ust Tuska.
Nie chcę powrotu Kaczyńskiego, bo on był niewiele lepszy wchodząc w
koalicję z Lepperem i Giertychem, ale chciałbym powrotu normalnych
ludzi typu Marek Jurek, którzy stworzyliby rząd kompetentnych ludzi,
którym można by było zaufać.
s(zcz)uki,michnika, i zachowskiego dorobilo mu gebe pierwszego
faszysty RP. Koalicja z lepprerem to był faktycznie kardynalny
blad.
babochlopa w sejmie. Owca na mownicy mnie tez juz kompletnie nie
zdziwi, a Kaczynski chyba tez nie chcial wygrac na sile ...