Na skróty

Money.plPrawoAktualnościWiadomości

Nie trzeba płacić mandatu z fotoradaru?

2013-08-07 20:05

Nie trzeba płacić mandatu z fotoradaru?

Nie trzeba płacić mandatu z fotoradaru?
[fot: Witek Sroga/East News]

Straż miejska nie ma prawa do karania mandatami - twierdzi prokuratura. Mamy prawo żądać kary za popełnione wykroczenie - mówią przedstawiciele strażników. Tymczasem jak wynika z raportu NIK, jedynie ok. 47 proc. należności za mandaty i kary administracyjne jest dobrowolnie regulowana. Kolejne 23 proc. zostaje ściągnięte w wyniku postępowań egzekucyjnych. Pozostałych 30 proc. w ogóle nie udaje się wyegzekwować.

Piotr Ichniowski, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Krajowa Rada Komendantów Straży Miejskich i Gminnych RP podkreślał w radiowej Jedynce, że radary notują wykroczenia, a grzywny wręczane kierowcom są skutkiem tych wykroczeń.

- W Polsce jest 285 instalacji stacjonarnych z decyzją lokalizacyjną Generalnego Inspektora Transportu Drogowego. Czy możemy więc mówić o przekroczeniu prawa - pyta Ichniowski.

Jednak prokurator Maciej Kujawski przypominał, że ustawa nie zezwala straży miejskiej karać za mandaty.

- Ustawa o drogach publicznych stanowi o tym, gdzie te fotoradary mogą być stawiane i one z reguły ustawiane są legalnie. Natomiast my mówimy o tym, że nie macie państwo uprawnień do wniesienia wniosków o ukaranie w oparciu o wskazania tych fotoradarów. Czy to oznacza bezkarność dla kierowców? Nie, ale wnioskować o ukaranie powinna policja - tłumaczy Kujawski.

Wojciech Drzewiecki z firma Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar uważa, że ustawodawca powinien jasno określić, jaka służba zajmuje się fotoradarami. - Gdybyśmy mieli prosty zapis, że fotoradary mogą być ustawiane przez policję, straż miejską i ITD, nie było by tej dyskusji - mówi Drzewiecki.

Burzę wywołało niedawne pismo Prokuratury Generalnej, w którym wskazano, że straże miejskie i gminne nie mają prawa posługiwać się stacjonarnymi fotoradarami. Śledczy przekonują, że uprawnienia straży miejskiej w zakresie tzw. kontroli fotoradarowej są ograniczone do możliwości utrwalania wykroczeń naruszających przepisy ruchu drogowego za pomocą urządzeń rejestrujących o charakterze przenośnym lub znajdujących się w niepozostającym w ruchu pojeździe. Dlatego- zdaniem śledczych- strażnicy nie mogą ścigać kierowców za poczynania utrwalone fotoradarem stacjonarnym.

Większość kierowców i tak nie płaci?

Raport Najwyższej Izby Kontroli pokazuje, że wielu kierowcom, którzy za nic mają przepisy, uchodzi to na sucho. W Polsce nie udaje się wyegzekwować aż trzydziestu procent należności za mandaty i kary administracyjne. A chodzi o gigantyczne pieniądze. Tylko w ośmiu skontrolowanych powiatowych komendach policji od 1 stycznia 2011 r. do 30 czerwca 2012 roku policjanci wystawili 131,5 tys. mandatów na łączną kwotę 20,9 mln złotych.

Ile z nich jest płaconych? W skali całego kraju suma niezapłaconych mandatów przekracza sto milionów złotych rocznie. Wyniki kontroli NIK-u wskazują, że po upływie dwóch lat od wystawienia tytułu wykonawczego, skuteczność egzekucji nie przekracza 2 proc. Samo woj. mazowieckie z powodu przedawnienia należności z mandatów karnych kredytowych - w okresie od stycznia 2011 do czerwca 2012 - straciło ponad 28 mln zł. Do budżetu woj. śląskiego nie wpłynęło 18 mln zł, a woj. pomorskiego prawie 14 mln zł.

Jak działa ten mechanizm? Wystawiony przez policjanta mandat kredytowany należy opłacić w ciągu siedmiu dni. Niezależnie od tego, czy został on opłacony, czy nie, w ciągu trzydziestu dni, mundurowi mają obowiązek poinformowania miejscowego wojewody o każdym wystawionym mandacie. To na władzach wojewódzkich ciąży obowiązek sprawdzenia, czy ukarany kierowca zapłacił za swoje wykroczenie. Jeśli tego nie zrobił, sprawa przekazywana jest do miejscowego urzędu skarbowego. Ten egzekwuje należne pieniądze ze zwrotu podatku kierowcy i do kwoty mandatu dolicza opłatę egzekucyjną.

Jedynie ok. 47 proc. należności za mandaty i kary administracyjne jest dobrowolnie regulowana. Kolejne 23 proc. zostaje ściągnięte w wyniku postępowań egzekucyjnych. Pozostałych 30 proc. w ogóle nie udaje się wyegzekwować. To oznacza, że co trzeci ukarany przez policję lub ITD kierowca unika konsekwencji swoich przewinień. Kluczowym problemem jest dotarcie do dochodów i majątku osób zalegających z zapłatą. Brakuje też przepisów, które sprawiłyby, że nieuregulowanie grzywny będzie po prostu nieopłacalne. Opłata egzekucyjna wynosi bowiem tylko ok. 7 proc. wartości mandatu. Nawet w przypadku maksymalnej kary - 500 zł - dodatkowo zapłacić można jedynie 35 złotych. W kontekście 30 proc. szans na to, że nie zapłaci się w ogóle, wielu uznaje, że jest to gra warta świeczki. Co więcej, punkty karne, nałożone przy okazji wystawienia mandatu, po ustawowym czasie znikają z konta kierowcy niezależnie od tego, czy ureguluje on należność, czy też nie.

Czytaj więcej w Money.pl
Oto, po co tak naprawdę są fotoradary?
Solidarna Polska chce ograniczyć ich liczbę w całym kraju do 60. Patryk Jaki z SP mówił w Sejmie, że fotoradary nie poprawiają bezpieczeństwa na drogach.
Siekierą walczą z fotoradarami
Wilhelm Tell, Zorro czy Ognista Dwójka - łączy ich jedno. Wkroczyli na wojenną ścieżkę z fotoradarami.
(AND), (IAR)

tagi

kierowcy, straż miejska, mandaty, fotoradary

Pochwal się na swojej stronie,
że czytasz Money.pl
Czytam Money.pl