Money.pl Business Network:

Money.pl
AktualnościPorady prawneAkty prawneOrzecznictwoBazy teleadresoweWzory dokumentówEncyklopedia PrawaKredyty mieszkaniowe

Money.plPrawoAktualnościWiadomości

Minister złożył kasację w sprawie śmierci Przemyka

2010-02-02 09:13

Minister złożył kasację w sprawie śmierci Przemyka


fot: kprm.gov.pl

Aktualizacja: 11.10

Istotą kasacji, złożonej do Sądu Najwyższego przez Ministerstwo Sprawiedliwości, jest to, że czyny byłego ZOMO-wca Ireneusza K., który uczestniczył w pobiciu Przemyka, nie przedawniły się.

Szef resortu Krzysztof Kwiatkowski podkreślił, że udział podejrzanego w zabójstwie nie ulega wątpliwości.

POSŁUCHAJ KRZYSZTOFA KWIATKOWSKIEGO:

(Dźwięk: IAR)

Minister dodał, że pobicie, w wyniku którego Przemyk zmarł, było zbrodnią komunistyczną, a więc nie uległo przedawnieniu. Resort sprawiedliwości będzie wyjaśniał, dlaczego prokurator oskarżający Ireneusza K. zgodził się z orzeczeniem sądu, który uznał, iż sprawa się przedawniła i ją umorzył.

- Wierzę, że Sąd Najwyższy w sposób absolutnie bezstronny, najbardziej profesjonalny i najbardziej upoważniony dokona ostatecznego rozstrzygnięcia, czy rzeczywiście decyzje dotyczące jednego z zomowców, który uczestniczył w pobiciu, którego bezpośrednim skutkiem była śmierć Grzegorza Przemyka, przedawniły się, czy nie - powiedział wcześniej Kwiatkowski.

Grzegorz Przemyk był synem poetki i działaczki opozycji antykomunistycznej, Barbary Sadowskiej. 12 maja 1983 roku został zatrzymany przez milicję i pobity w komisariacie przy ulicy Jezuickiej w Warszawie. Po dwóch dniach zmarł.
W połowie grudnia Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że sprawa karalności ws. śmierci Przemyka przedawniła się już 1 stycznia 2005 r.

Dlatego umorzył proces byłego zomowca Ireneusza K. skazanego wcześniej na 8 lat więzienia za udział w tym pobiciu.

Uzasadnienie tego wyroku miało bardzo formalny charakter, bo sąd nie odnosił się w ogóle do czynu zarzuconego Ireneuszowi K.

Wyrok jest prawomocny. Kasację do SN zapowiadali pełnomocnicy ojca Przemyka.

Sprawa trwa już 26 lat:
Sądy - raz w PRL i cztery razy po 1989 r. - uwalniały Ireneusza K. od winy w tej jednej z najgłośniejszych zbrodni aparatu władzy PRL. Wyroki uniewinniające uchylały sądy wyższych instancji. Sąd Okręgowy w Warszawie przed rokiem nie miał wątpliwości, że K. był jednym z trzech milicjantów, którzy w maju 1983 r. bili Przemyka w komisariacie MO na Starym Mieście w Warszawie. W PRL władze usiłowały przerzucić odpowiedzialność na sanitariuszy, którzy wieźli Przemyka z komisariatu do szpitala. Zarazem sąd I instancji uznał, że czyn K. - jako czyn karalny funkcjonariusza publicznego z PRL - nie przedawnił się.

12 maja 1983 r. 19-letni maturzysta Grzegorz Przemyk z kolegą świętował zdane egzaminy na Pl. Zamkowym w Warszawie. Zatrzymali go milicjanci. Zabrali Przemyka, który nie miał dokumentów, na komisariat, gdzie go skatowali. Dostał ponad 40 ciosów pałkami po barkach i plecach oraz kilkanaście ciosów łokciem lub pięścią w brzuch. Przewieziony do szpitala, zmarł po dwóch dniach. Pogrzeb Przemyka stał się wielką manifestacją przeciw władzom.

Ireneusz K., 20-letni wówczas zomowiec, po 1989 r. pracował jeszcze w policji w Biłgoraju. Obecnie jest na mundurowej emeryturze.

W 1997 r. Sąd Wojewódzki w Warszawie uniewinnił K., a dyżurnego z komisariatu Arkadiusza Denkiewicza skazał na dwa lata więzienia (nie odsiedział ani dnia, bo według psychiatrów na skutek wyroku doznał w psychice zmian uniemożliwiających odbywanie kary). Oficera KG MO Kazimierza Otłowskiego skazano na półtora roku w zawieszeniu za próbę zniszczenia akt sprawy Przemyka w 1989 r. (po apelacji został on uniewinniony).

Dwa lata temu pion śledczy IPN postawił pierwszym dwóm osobom zarzuty za utrudnianie śledztwa w sprawie Przemyka oraz zastraszanie Cezarego F. i jego rodziny. Grozi im do trzech lat więzienia.
(IAR), (PAP), (EI)



Podobne artykuły
Powiązane tagi
Najnowsze wiadomości
Więcej