Na skróty

Money.plPrawoAktualnościWiadomości

List gończy za zleceniodawcą kradzieży w Auschwitz

2010-02-02 13:19

List gończy za zleceniodawcą kradzieży w Auschwitz



fot: PAP/Leszek Szymański

Krakowski sąd wydał Europejski Nakaz Aresztowania (ENA) Szweda Andersa Hoegstroema, podejrzanego o zlecenie kradzieży napisu z muzeum Auschwitz-Birkenau - poinformował rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Krakowie Rafał Lisak.

Wydanie dokumentu było możliwe po uzupełnieniu przez stronę szwedzką danych dotyczących miejsca urodzenia i imion rodziców podejrzanego oraz podania informacji, że przebywa on na terenie Unii Europejskiej. Z powodu braku tych danych sąd na poprzednim posiedzeniu 25 stycznia wstrzymał wydanie ENA.

- Wniosek został niezwłocznie uzupełniony - powiedział prowadzący śledztwo w tej sprawie prok. Piotr Kosmaty. Jak poinformował, w niedługim czasie prokuratura będzie mogła prowadzić dalsze czynności w stosunku do podejrzanego. Dla dobra śledztwa odmówił podania bliższych informacji w tej sprawie.

Tablica z napisem Arbeit macht frei znad bramy b. niemieckiego obozu została skradziona 18 grudnia ub.r. nad ranem. Napis odnaleziono kilkadziesiąt godzin później we wsi koło Torunia. Przestępcy pocięli go na trzy części. O udział w kradzieży podejrzanych jest pięciu Polaków. Z ustaleń prokuratury wynika, że działali na zlecenie pośrednika ze Szwecji, Andersa Hoegstroema.Mężczyznę zidentyfikowała krakowska prokuratura na podstawie informacji ze Szwecji i po rozpoznaniu go przez dwóch podejrzanych. Na tej podstawie wydała postanowienie o przedstawieniu mu zarzutu podżegania do kradzieży napisu. Po uzyskaniu z sądu decyzji o zastosowaniu 14-dniowego aresztu prokuratura wydała za nim list gończy, który jest podstawą do ENA.

Na początku stycznia pełne brzmienie nazwiska oraz zdjęcie podejrzanego o zlecenie kradzieży 34-letniego mieszkańca Karlskrony opublikowały tabloidy Aftonbladet oraz Expressen, a za nimi inne media. Anders Hoegstroem dobrze znany jest w Szwecji. Jak podają tamtejsze media, w latach 1994 - 1999 kierował główną neonazistowską partią w kraju - Frontem Narodowosocjalistycznym.

Expressen ujawnił, że Hoegstroem anonimowo skontaktował się z redakcją i w zamian za informacje o skradzionym napisie chciał otrzymać pieniądze. Gazeta jednak miała odmówić i skontaktowała Szweda m.in. z polską policją.

W rozmowie z Aftonbladet Anders Hoegstroem starał się umniejszyć swoją rolę w kradzieży napisu. Zapytano mnie, czy chciałbym przetransportować tablicę z jednego miejsca do innego. Mieliśmy osobę, która była gotowa zapłacić kilka milionów koron (kilkaset tysięcy euro) za napis - wyjaśnił.

Twierdzi, że wraz z jeszcze jedną osobą kontaktował się z policją. Rozmawialiśmy zarówno z policją w Polsce, jak i z Interpolem - powiedział. Jestem dumny z tego, że ujawniłem tę sprawę i umożliwiłem powstrzymanie tego wszystkiego - dodał. Chciał sprzedać wywiady, stać się sławny. Anders pomyślał, że będzie to przestępstwo stulecia, a media same będą się do niego zgłaszać - mówił Lars-Goeran Wahlstroem, milioner, przyjaciel oraz kurator Hoegstroema, który w przeszłości również posądzany był o wspieranie neonazistów.

Z ustaleń prokuratury wynika, że Anders Hoegstroem był na terenie obozu w Auschwitz-Birkenau wiosną 2009 roku razem z dwójką podejrzanych na rekonesansie. Potwierdzono również, że po kradzieży kontaktował się z polską policją za pomocą pośrednika.


(PAP)


2010-02-02 17:55:39 wektor  [ Portfel ]  [ Bywalec forum ]
Re: List gończy za zleceniodawcą kradzieży w Auschwitz [0]
Tylko trzeba dobrze przypilnować aby ten zapyziały szwedzina nie targną
się na swoje życie w Polskim areszcie.
Reklama

Etyka mediów

Znany dziennikarz trafi do więzienia?

Zarzut publicznego znieważenia Alvina Gajadhura, rzecznika Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, postawiła warszawska prokuratura Jakubowi W. więcej »

Zapytaj prawnika, dziś pytanie i dziś odpowiedź. Zadaj pytanie
Podobne artykuły
Powiązane tagi
Najnowsze wiadomości