2010-03-22 11:53
KE żąda zmian w polskim systemie emerytalnym

fot: Creatista/Dreamstime
KE w skardze do Trybunału podkreśla, że ubezpieczony powinien wiedzieć, ile procent jego ostatniego wynagrodzenia będzie stanowiło świadczenie emerytalne.
Pracownicze programy to dodatkowe ubezpieczenia na emeryturę, które dobrowolnie może wprowadzić pracodawca. Część składki pokrywa wówczas zakład pracy, a część pracownik - według zasad określonych w programie.
Wiceminister pracy Marek Bucior wyjaśnił, że każde państwo decyduje o tym, jaki ma system emerytalny. U nas jest to system tzw. zdefiniowanej składki, czyli taki, w którym ubezpieczony wie, ile procent swojej pensji oddaje na przyszłą emeryturę. Dotyczy to również pracowniczych programów emerytalnych. Natomiast KE stwierdziła, że nasze pracownicze programy emerytalne powinny opierać się na systemie tzw. zdefiniowanego świadczenia, co oznacza, że ubezpieczony wiedziałby, ile procent jego ostatniego wynagrodzenia będzie stanowiło świadczenie emerytalne - powiedział.
Zaznaczył jednak, że Polska na razie nie musi obawiać się negatywnych konsekwencji ze strony Komisji. Procedury unijne są długotrwałe, a Polska stale pracuje nad usprawnieniem systemu emerytalnego i na bieżąco informuje Komisję o przygotowywanych zmianach, jeżeli ich wdrożenie jest niezbędne z punktu widzenia regulacji wspólnotowych - dodał Bucior.
KE poinformowała o skierowaniu przeciwko Polsce skargi do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z powodu niewdrożenia przepisów dotyczących funduszy emerytalnych, zawartych w unijnej dyrektywie. Biorąc pod uwagę, iż dyrektywa (2003/41/WE) nie zawiera żadnych przepisów dopuszczających odstępstwo lub odpowiednich okresów przejściowych w zakresie transpozycji do prawa krajowego, wszystkie państwa członkowskie muszą dokonać jej pełnej transpozycji. Termin transpozycji upłynął dnia 23 września 2005 roku - wyjaśniła KE.
Jak wyjaśnił Bucior, KE w połowie 2009 r. poinformowała Polskę, że niecałkowicie wdrożyła dyrektywę nr 41 w zakresie dotyczącym pracowniczych programów emerytalnych, prowadzonych przez zakłady pracy.
Wiceminister Bucior wyjaśnił, że zakres, którego powinno dotyczyć dostosowanie polskich przepisów do unijnej dyrektywy, jest całkowicie odrębny od tego, co w ogóle kiedykolwiek rozważaliśmy. W jego opinii zmiana zdefiniowanej składki na zdefiniowane świadczenie byłoby całkowitą przebudową systemu. U nas nie wiadomo, ile będziemy mieć emerytury; zależy to od sumy zgromadzonych składek, momentu przejścia na emeryturę, liczby przepracowanych lat - dodał.
- Wprowadzenie nowego rozwiązania, które zaleca KE, jest trudne i czasochłonne. Od momentu wskazania problemu przez Komisję prowadzimy jednak nad nim prace. Ministerstwo pracy przygotowało już założenia do zmiany ustawy o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych. Są one w końcowym etapie konsultacji, tuż przed przedstawieniem ich na Komitecie Stałym Rady Ministrów. Gdy Rządowe Centrum Legislacji napisze odpowiedni projekt ustawy, zostanie on przyjęty przez rząd i uchwalony przez Sejm, będziemy go wdrażać - poinformował Bucior.
(PAP)
ZOBACZ TEŻ:
Niższe składki do OFE już od maja
Trafi do nich nie 7,3 proc., ale 2,3 proc. tego co płacimy na emerytury....

System ubezpieczeń społecznych swoją konstrukcją przypomina piramidę
finansową, którą internetowa encyklopedia „Wikipedia”
definiuje w następujący sposób: ”Piramida finansowa lub Schemat
Ponziego (nazwana tak od Charlesa Ponziego); określana także jako sprzedaż
lawinowa. Struktura finansowa, wzorowana na marketingu wielopoziomowym i
często z nim mylona. Piramida finansowa ma pozornie identyczną strukturę
co piramida sprzedaży. Zyski węzła nie pochodzą jednak ze sprzedaży
towarów lub usług, a praktycznie w całości z wpłat wpisowego wnoszonego
przez nowych członków struktury, pozyskanych przez węzeł i węzły potomne.
Na piramidzie finansowej zyskują tylko osoby, które znajdują się u jej
szczytu i wystarczająco wcześnie do niej dołączyły. Olbrzymia większość
uczestników piramidy na niej traci”. Czy ta definicja nie oddaje
wiernie głównych cech naszych ubezpieczeń społecznych?
Nie chcieliśmy dzieci - nie oczekujmy wysokich emerytur.
wprowadzone ograniczenie ilości dzieci, model 2+2. Od nadwyżki
drakońskie podatki, a nie becikowe. Wyjątek tylko w przypadku mnogiej
ciąży.
mieć 900 zł miesięczne to chyba by starczyło na dodatkowe dziecko?
skoro nawet Obama wprowadził ZUS amerykanom to Polska nie może być zbyt
konkurencyjna ?
zdrowotne,ktore nie ma nic wspolnego z emeryturami.
eutanazja po 70-ce i problem z głowy, holendrzy świecą przykładem całej UE
zobaczycie jak będą emeryci z Holandii wiać do innych krajów np.
Kostaryki, Kuby (o zgrozo TAK !!!) - jest tak przyjęte że ostatni gasi
światło
Byłem w Holandii wielokrotnie (ostatnio w lutym 2010) i widziałem
wielu emerytów jeżdżących sobie na wózkach elektrycznych - z pewnością
też duża ich część byłą po 70-tce.
Ciekawe rzeczy opowiadasz. Czy przypadkiem coś Ci się nie pomyliło?
Byłeś może kiedyś w Holandii?
Pozdrawiam
"zabiegach" raczej trudno by było zobaczyć na wózkach...
U nas też nie wszyscy po 40 latach pracy muszą "dożywiać się" na
śmietniku..., dopiero pisali, że byłym agentom, PO "odebrało"
emerytury z 8 tys. na 7 tys..., ale to są ci najniżej uposażeni...
wnuki tyrają, tyrają, tyrają a i tak w takim socjalizmie jak w
Holandii nie stać ich na dzieci. Kraj wygląda bogato i nic dziwnego
im więcej masz lat i mniej dzieci tym więcej kasy. To właśnie
promuje system na modłę zusowską - bogatych starców i zapaść
demograficzną z powodu biedniejących rodziców. Biali za 20 lat będą
tam jak jak białe niedźwiedzie, no chyba że otworzą rynek pracy dla
Rumunów, Białorusinów i Ukraińców.
Przeczytaj. Ciekawie pisza.