1/2

fot: Money.pl/Tomasz Brankiewicz
SO uwzględnił w całości pozew o ochronę dóbr osobistych prezesa PiS wobec wydawcy tabloidu, orzeczenie jest nieprawomocne. Kaczyński żądał przeprosin za trzy artykuły z czerwca br. We wszystkich mediach głośno było wtedy o decyzji stołecznego sądu o wysłaniu lidera PiS na badania psychiatryczne. Zarządzono je na potrzeby procesu karnego o zniesławienie, który Kaczyńskiemu wytoczył Janusz Kaczmarek za nazwanie go agentem-śpiochem. Potem sąd wycofał się z tej decyzji, którą lider PiS uznał za skandal; krytykowały ją też media.
Według adwokata Kaczyńskiego Krzysztofa Kufla SE naruszył zakaz podawania informacji o zdrowiu danej osoby (także pełniącej funkcje publiczne) bez jej zgody. Dlatego niedopuszczalny był tytuł z pierwszej strony: Czy zamkną Kaczyńskiego w psychiatryku?, jak i ujawnienie pytań sądu do Kaczyńskiego, jakie środki uspokajające brał po katastrofie smoleńskiej. Memu klientowi przypisano chorobę psychiczną - mówił mec. Kufel. Zaprzeczał twierdzeniom SE, by gazeta miała prawo powołać się na informacje o badaniach, bo ujawniło ją RMF FM.
Polityk musi mieć grubszą skóręStrona pozwana, która wnosiła o oddalenie pozwu, argumentowała, że SE miał prawo pisać o sprawie badań byłego premiera, byłego kandydata na prezydenta i szefa największej partii opozycyjnej. Pełnomocnik SE mec. Artur Wdowczyk podkreślał, że z orzecznictwa trybunału w Strasburgu wynika, że politycy muszą mieć grubszą skórę niż zwykły obywatel. Dodał, że przed decyzją sądu o badaniach sam Kaczyński ujawniał publicznie informacje o swym zdrowiu - mówił, że brał środki uspokajające po śmierci brata. Naczelny SE Sławomir Jastrzębowski mówił, że gazeta krytykowała decyzję o badaniach jako represyjną.
Na drugiej stronie dowiesz się, jak sąd uzasadnił wyrok

Brawo Sądowi !
A złośliwemu dziennikarzowi dołożyć w/g zasług.