Ćwiąkalski: wyleciałem jak saper na minie

fot: PAP/Bartłomiej Zborowski
Zbigniew Ćwiąkalski mówi w rozmowie z Dziennikiem, iż jego następca musi się liczyć z tym, że jeżeli nie spełni oczekiwań politycznych skończy jak on. Gazeta publikuje wywiad z byłym ministrem sprawiedliwości.
-Śledzę politykę od lat i wiem, że można w niej wylecieć jak saper na minie - mówi Zbigniew Ćwiąkalski. Pytany, czy spodziewał się, że premier przyjmie jego dymisję, mówi, że liczył się z tym kiedy dostał telefon od asystentki Sławomira Nowaka, żeby rano stawił się u premiera.
Ćwiąkalski zaznacza, że nie może - nie mając dowodów - straszyć ludzi, mówiąc im, że splot dziwnych zbiegów okoliczności w sprawie Olewnika to nie był przypadek. Albo się chce mieć profesjonalistę albo chce się mieć showmena, który ogłosi wszystko, na co jest zapotrzebowanie polityczne - dodaje Zbigniew Ćwiąkalski.
Wiadomości z kraju i ze świata na Twojej stronie internetowej

"Albo się chce mieć profesjonalistę albo chce się mieć showmena, który
ogłosi wszystko, na co jest zapotrzebowanie polityczne - dodaje Zbigniew
Ćwiąkalski."
ALE PODUMOWAŁ TUSKA !!!!!!!!!!!!!!!!! A wcześniej tańczył jak mu Tusk
zagrał. Czekamy na następne dymisje, a nie na wysyłanie do Europarlamentu,
aby posłowie odpoczęli. Bezrobocie rośnie a rząd nic nie robi. Kiedy
następny urlop i dokąd będzie następna wycieczka premiera?
Poczytaj sobie moje wpisy w listopadzie 2007.
Mówiłem, że przyszedłeś na rok. To była reżyseria
ale swoje zrobiłeś taki był cel mocodawców.
Do Pana Ćwiąkalskiego (może z nudów na bezrobociu tu zagląda :-))
- Co za megalomania! Pan wyleciał nie jak saper, lecz jak stary kapeć
(żeby nie powiedzieć jak zużyty konDonek). Od początku powołanie pana było
zawinionym szkodnictwem Tuska-Złotoustego
Nie jak saper na minie ale jak idiota na g...
Zamiast poczekać na sms z wytycznymi zaczął się mądrzyć, za nim koledzy
posłowie - i zagrozili słupkom. A tu niema przebacz.
Tusk czekał na wyniki sondażowni i dopiero wtedy się wypowiedział.
Albo się chce mieć profesjonalistę albo chce się mieć showmena, który
ogłosi wszystko, na co jest zapotrzebowanie polityczne - dodaje Zbigniew
Ćwiąkalski.
Jest głupi, jeżeli wcześniej o tym nie wiedział
Ooooo, a taki był ładny - skrzywdzona panienka!
Wydawało się panu Ćwiąkalskiemu, że czystki w prokuraturze i nękanie Pana
Ziobry to gwarancja nietykalności za strony PełO?
Ależ Pan Ćwiąkalski stosował się do zapotrzebowania politycznego jak mało
kto, - tylko, że nieudolnie. Przyjął zlecenie na Ziobrę ale słabo się
wywiązał (oceniany nadal wysoko). Śledztwem w sprawie laptopa zbłaźnił
się tylko.
Mało tego, nawet tradycyjnie lojalni sędziowie i prokuratorzy zaczęli się
byntować ! -- na co liczył pan Ćwiąkalski - na Tuska i politykę miłości
:-))
troszeczkę skomplikowane .
Izabela Kacprzak 22-01-2009,
"Po 19 lutego prokurator chcący zatrzymać groźnego przestępcę
będzie musiał do niego wysłać wezwanie pocztą. Powód? Posłowie
zaspali z uchwaleniem przepisówautor To brzmi jak ponury żart. 19
lutego kończy życie art. 247 § 1 kodeksu postępowania karnego, na
mocy którego prokuratury, głównie wydziały śledcze i do walki z
przestępczością zorganizowaną, zatrzymywały najgroźniejszych
przestępców. Rok temu zakwestionował go Trybunał Konstytucyjny.
Nowego przepisu nie ma, bo posłowie nie zdążyli go uchwalić.O
zagrożeniu posłowie z komisji nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacji
dowiedzieli się od „Rz”
– Przyznaję szczerze, nie wiedzieliśmy o tym terminie.
Żyliśmy w błogiej nieświadomości – mówi zaskoczony poseł
Jerzy Kozdroń (PO), szef komisji nadzwyczajnej do spraw zmian w
kodyfikacji."
nastąpiła konieczna zmiana ustawowa.
To tak jak ze strażakiem w firmie - Palikot wyskoczył z
likwidacją "absurdalnego" przepisu zapominając, że dwa miesiące
wcześniej bez zastrzeżeń głosował "za"