Na skróty

Money.plPrawoAktualnościWiadomości

Bazy NATO w Polsce? My nie prosimy, Sojusz się nie spieszy

2014-04-02 22:22

Bazy NATO w Polsce? My nie prosimy, Sojusz się nie spieszy

Bazy NATO w Polsce? My nie prosimy, Sojusz się nie spieszy
[fot: Maj/Reporter]

Decyzje o większej obecności NATO w Polsce, np. przez duże ćwiczenia i rozbudowę infrastruktury, mogą być omawiane na wrześniowym szczycie NATO; na razie nie ma rozmów o stacjonowaniu wojsk w Polsce - powiedział szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Stanisław Koziej.

Dotychczasowe reakcje sojuszu w związku z sytuacją na Ukrainie Koziej ocenił jako adekwatne.

Szef BBN podkreślił, że reakcje sojuszu pólnocnoatlantyckiego na kryzys za wschodnią granicą Polski należy rozpatrywać na dwóch poziomach - operacyjnym i strategicznym. - Na poziomie operacyjnym NATO na postępowanie Rosji reaguje adekwatnie, zwiększając obecność szkoleniową czy wzmacniając misję Baltic Air Policing - powiedział.

- Inną sprawą jest poziom strategiczny. W perspektywie długofalowej, co do której decyzje będą zapadać na wrześniowym szczycie, można rozpatrywać różne przedsięwzięcia, m.in. te, o które Polska od dawna się upomina w ramach wzmocnienia wschodniej flanki NATO - jak ciągła aktualizacja planów ewentualnościowych, ćwiczenia na dużą skalę z udziałem wojsk, rozbudowa infrastruktury obronnej: baz morskich czy też lotniczych - takich jak Łask czy Krzesiny, które pozwalają na szybkie przyjęcie wsparcia, czy też baz do przechowywania sprzętu - powiedział szef BBN.

- Będziemy zabiegać o tego typu plany oraz decyzje i zapewne zostaną one podjęte, bo widać, że kryzys na Ukrainie wyczulił sojuszników, także tych, którzy do tego typu starań podchodzili wstrzemięźliwie - dodał.

Jeszcze inną sprawą jest - jak zauważył szef BBN - stałe stacjonowanie wojsk na terytorium państw na obrzeżach NATO. - Tu musimy wziąć pod uwagę, że taka reakcja byłaby czymś pośrednim między działaniem operacyjnym a strategicznym, gdyby realizował się czarny scenariusz - inwazja Rosji na Ukrainę. W takiej sytuacji w pierwszej kolejności powinny się zjawić siły odpowiedzi NATO - zaznaczył Koziej.

- Trzeba też brać pod uwagę, że decyzje o ulokowaniu znacznych sił na stałe należy rozpatrywać w kontekście porozumienia z 1997 roku - przypomniał. Jednak - zwrócił uwagę szef BBN - zobowiązanie mówiło, że NATO nie widzi potrzeby takich kroków w ówczesnej sytuacji.

- Ale w tej chwili - jak mówił minister obrony - Polska nie wystąpiła o stałe stacjonowanie wojsk - podkreślił szef BBN.

Według Kozieja na wrześniowym szczycie NATO w Newport skala tych ewentualnych decyzji, zwłaszcza dotyczących rozbudowy infrastruktury, może być większa lub mniejsza, zależnie od tego, jak rozwinie się sytuacja - jak zachowa się Rosja, czy będzie eskalowała kryzys, czy zmierzała do deeskalacji.

- Jest jeszcze czas na wypracowanie strategicznych decyzji, ale nie ulega wątpliwości, że wschodnia flanka musi być wzmocniona. Rosja pokazała, że jest w stanie zachować się niebezpiecznie dla swojego otoczenia, a więc także dla państw na wschodniej granicy NATO - zaznaczył Koziej.

Po aneksji Krymu przez Rosję sojusz zawiesił z nią współpracę, wysłał samoloty wczesnego ostrzegania i rozpoznania AWACS nad Polskę i Rumunię; USA wzmocniły swój kontyngent patrolujący rotacyjnie w ramach sojuszniczej misji przestrzeń powietrzną nad krajami bałtyckimi. Amerykańskie myśliwce odbyły też nad Bałtykiem ćwiczenia z samolotami neutralnej Szwecji. Dania, Francja i Wielka Brytania zadeklarowały wzmocnienie polskiego kontyngentu lotniczego, który przejmie czteromiesięczny dyżur nad Litwą, Łotwą i Estonią w maju.

W poniedziałek w Brukseli ministrowie spraw zagranicznych państw NATO potwierdzili przywiązanie zasady wspólnej obrony i polecili władzom wojskowym NATO wypracowanie sposobów na zwiększenie zdolności obrony i odstraszania. Szef MSZ Radek Sikorski powiedział, że analiza dotyczy także możliwości wzmocnienia obecności wojskowej Sojuszu w państwach członkowskich w Europie Środkowej i Wschodniej. Sikorski wyraził życzenie, by w Polsce znalazły się dwie ciężkie brygady państw NATO. Za zwiększeniem obecności wojskowej sojuszu w Polsce opowiedział się też premier Donald Tusk, oceniając, że same traktatowe zobowiązania w obecnym czasie mogą nie wystarczyć dla pełnego poczucia bezpieczeństwa.

W 1997 r., ustanawiając stałą współpracę między NATO a Rosją, sojusz zadeklarował, że na terenie nowych państw członkowskich nie będą na stałe rozmieszczane znaczące siły.

Polscy politycy od lat zabiegają o wzmocnienie sojuszniczej obecności w Polsce. Obecnie obiekty NATO w Polsce to m. in. Centrum Szkolenia Sił Połączonych (JFTC) w Bydgoszczy i dowództwo batalionu łączności. W Szczecinie działa dowództwo duńsko-niemiecko-polskiej brygady. W Polsce działają też stacje radarowe dalekiego zasięgu będące częścią systemu NATO. Inwestycje związane z członkostwem w NATO objęły m.in. rozbudowę infrastruktury koniecznej do przyjęcia sojuszniczej pomocy.

W poniedziałek w Radiu ZET minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak powiedział, że Polska nie wystąpiła do NATO o rozmieszczenie wojsk w Polsce, a wypowiedź Sikorskiego nie była formalną propozycją. - NATO wczoraj zobowiązało swoją strukturę wojskową do przygotowania pewnego projektu, jak NATO powinno być obecne we wschodniej Europie i dopiero za kilka miesięcy będzie można mówić, jakie decyzje zapadną. Na razie o jakichś konkretach nie można nic powiedzieć - podkreślił Siemoniak.

Czytaj więcej w Money.pl
Bazy NATO w Polsce - kosztowne i długotrwałe
Wczoraj NATO zdecydowało o wzmocnieniu swojej obecności w krajach Środkowo - Wschodniej Europy. Nie znamy jednak jeszcze szczegółów tego projektu.
"Rosja chce strefy wpływów z ZSRR"
Anders Fogh Rasmussen uważa, że Rosja dąży do odtworzenia strefy wpływów na obszarze dawnego Związku Radzieckiego.
Janukowycz chce walczyć o Krym. "Aneksja to wielka tragedia"
Były prezydent uważa, że gdyby on pozostał u władzy, nie doszłoby do przejęcia półwyspu.

Pochwal się na swojej stronie,
że czytasz Money.pl
Czytam Money.pl
Najnowsze wiadomości
Podobne artykuły