Autor piosenki "Kocham Cię jak Irlandię" oskarżony

fot: PAP/DPA
Wrocławska prokuratura oskarżyła o korupcję
oraz poświadczenie nieprawdy w dokumentacji medycznej ordynatora Szpitala Psychiatrycznego w Lipinie Andrzeja M., autora
znanej piosenki Kobranocki - Kocham Cię jak Irlandię.
Na ławie oskarżonych zasiądą także m.in.: adwokat, były policjant i
osoby o przestępczej przeszłości. W sumie prokuratura postawiła 9
osobom 21 zarzutów.
Jak informuje Piotr Kaczorek z Centralnego Biura
Antykorupcyjnego, we Wrocławiu w toku prowadzonego w latach 1996-
2007 śledztwa wykryto proceder polegający na wystawianiu przez
lekarzy psychiatrów z województwa kujawsko-pomorskiego, będących
biegłymi sądowymi, fałszywej dokumentacji medycznej odnośnie stanu
zdrowia psychicznego osób, przeciwko którym toczyło się
postępowanie karne.
- Fałszywe opinie psychiatryczne przedstawiane później przed sądem
mogły skutkować uniemożliwieniem pociągnięcia sprawców do
odpowiedzialności karnej - powiedział Kaczorek.
Pragnący zachować anonimowość, prowadzący to śledztwo prokurator
z wrocławskiego oddziału Prokuratury Krajowej powiedział, że
lekarze-psychiatrzy: Andrzej M. i Agnieszka M. B. są oskarżeni o
przyjmowanie korzyści majątkowej oraz poświadczenie nieprawdy w
dokumentacji medycznej.
Lekarz miał przyjąć 10 tys. zł, a kobieta tysiąc złotych. Adwokat Jerzy
T. z kolei miał pośredniczyć we wręczaniu łapówki oraz namawiać
lekarzy, aby wypisali stosowną dokumentację medyczną, dzięki
której jego oskarżeni klienci uniknęliby wyroku. Były policjant
Zbigniew L. - powiedział prokurator - jest oskarżony o udzielanie
informacji o toczących się postępowaniach i przyjęcie co najmniej
2 tys. zł.
Według Kaczorka jednym z głównych wątków śledztwa było wręczenie
ordynatorowi szpitala w Lipnie Andrzejowi M. łapówki przez Artura
K., podejrzewanego o udział w tzw. mafii paliwowej, w zamian za
przyjęcie go na oddział psychiatryczny i sporządzenie odpowiedniej
opinii psychiatrycznej wskazującej na konieczność dalszego
szpitalnego leczenia i tym samym uniknięcie odpowiedzialności.
- Andrzej M. przyznał się do przedstawionych mu 11 zarzutów i
wystąpił z wnioskiem o dobrowolne poddanie karze 1,5 roku
więzienia w zawieszeniu na 5 lat oraz 19 tys. zł grzywny. Lekarz
będzie też musiał zwrócić na rzecz skarbu państwa przyjętą kwotę
łapówek - mówił Kaczorek.
Natomiast Agnieszka M.B. początkowo przyznawała się do zarzutów, ale ostatecznie wszystko odwołała. Kobiecie grozi do 10 lat więzienia. Podobnie policjantowi i adwokatowi, którzy również nie przyznają się do winy.
