Hazard w Polsce - powinniśmy się uczyć od UE

Rządowy projekt nowelizacji ustawy o grach hazardowych, który 29 marca 2011 r. na wspólnym posiedzeniu przyjęli posłowie Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki, przewiduje zakaz organizowania gier hazardowych w internecie i uczestnictwa w nich, z wyjątkiem zakładów wzajemnych - po uzyskaniu odpowiedniego zezwolenia. Nie wiadomo jednak, jak sprawdzą się w praktyce nowe rozwiązania, które zgodnie z informacją z Ministerstwa Finansów najprawdopodobniej wejdą w życie w czerwcu tego roku.
Obecnie na polskim - nieuregulowanym jeszcze - rynku gier internetowych działa kilkanaście firm mających zezwolenia uzyskane w innych państwach członkowskich, np. w Wielkiej Brytanii, Malcie, Włoszech czy Francji. Firmy te oferują polskim graczom zakłady sportowe, gry kasynowe (np. ruletka) oraz gry w karty, opierając się o zezwolenia oraz zasadę swobody świadczenia usług zagwarantowaną unijnymi traktatami.
Po wejściu w życie nowelizacji, operatorzy zagraniczni oferujący swe usługi przez internet będą mogli - na podstawie uzyskanych zezwoleń - oferować na terenie Polski wyłącznie zakłady wzajemne. Będą mogli, o ile w ogóle zdecydują się na wystąpienie o udzielenie takiego zezwolenia.
Poza restrykcyjnymi wymogami formalnymi dotyczącymi obowiązku m.in. prowadzenia działalności wyłącznie w formie spółki akcyjnej lub spółki z ograniczoną odpowiedzialnością mającej siedzibę na terytorium Polski czy technicznymi, dotyczącymi umiejscowienia w Polsce tzw. urządzeń archiwizujących, które będą rejestrować wszystkie przeprowadzane transakcje w czasie rzeczywistym, może ich zniechęcić najwyższy w Europie podatek od zakładów wzajemnych. Podatek ten wynosi co prawda 12 proc., ale jest obliczany od sumy stawek wpłaconych przez graczy.
Podatek od automatów wzrośnie do 2 tys. zł
Dla porównania, w innych państwach członkowskich, które przyjęły taką podstawę opodatkowania, stawki wynoszą odpowiednio: Austria – 2 proc, Włochy – 3,8 proc. (średnio), Francja – 9 proc. (z czego sam podatek to 7,5 proc., a kolejne około 1,5 proc. przekazywane jest francuskim organizacjom sportowym). We Francji jednak podatek w takiej wysokości - mimo, że o ponad 4 punkty procentowe niższy niż w Polce - okazał się zbyt wysoki. Fakt ten przyznał zresztą w swoim wystąpieniu przed senatem szef francuskiego nadzoru rynku gier ARJEL, Jean-Francois Vilotte. Wobec przedstawionych przez pana Vilotte danych, z których wynika, że mimo otwarcia rynku i wprowadzenia blokad, czarny rynek we Francji ciągle szacuje się na 57 proc. całego rynku gier (przy czym zakłady sportowe stanowią 3/4 nielegalnego rynku), podjęto dyskusję nad znaczącym obniżeniem obowiązującego podatku. Co istotne, dyskusję tę rozpoczęto już 9 miesięcy po wejściu w życie francuskiej ustawy regulującej rynek gier internetowych.
Obecny niekonkurencyjny poziom opodatkowania w Polsce, jak i wąski katalog oferowanych gier, nie tylko nie zapewni zrównoważonego dochodu do budżetu państwa, ale także - wbrew intencjom Ministerstwa Finansów - może doprowadzić do rozszerzenia szarej i czarnej strefy, a tym samym wpływać negatywnie na ochronę konsumenta.
Z jednej strony wysoki podatek może nie pozwolić operatorom na oferowanie produktu konkurencyjnego, co jest niezbędne, by przekonać gracza do korzystania z usług legalnych. Z drugiej strony, zachowania graczy - niezależnie od kraju - są podobne. Wyższe podatki oznaczają niższe wygrane, a tym samym zniechęcają graczy do udziału w licencjonowanych grach w sieci. W rezultacie, niekonkurencyjne produkty będą kierować konsumentów na szary i czarny rynek. Jak bowiem pokazały przypadki Francji i USA, gracze bez problemu obchodzą blokady na poziome dostawców Internetu i blokady przepływów pieniężnych.
Z wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Finansów wynika, że resort nie monitoruje szarej i czarnej strefy, nie dysponuje zatem danymi dotyczącymi jej wielkości. Według różnych szacunków w Polsce przez internet gra jednak ponad pół miliona ludzi. Jeżeli obowiązująca stawka podatku od zakładów zostanie utrzymana także po wejściu w życie nowelizacji, może okazać się, że spora część tych osób będzie - mimo wprowadzonych zakazów - korzystać z usług nielegalnych operatorów. Ucierpieć na tym mogą wyłącznie konsumenci, ponieważ czarny rynek nie walczy z oszukańczymi praktykami i nie gwarantuje satysfakcjonującego poziomu ich ochrony.
| Czytaj w Money.pl | |
|
Ekspert: Zakaz hazardu ma chronić ludzi, ale... Zakaz hazardu w internecie sprawił, że Polacy są gorzej chronieni. Nie mogą korzystać z zarejestrowanych i bezpiecznych ofert gier. |
|
Zakaz hazardu w sieci. Jest decyzja Sejmu Ustawa wprowadza m.in. zakaz hazardu w internecie, ale dopuszcza zakłady wzajemne. |
|
Ustawa hazardowa do poprawki. Zobacz w co będzie można grać Nielegalny hazard w sieci przynosi jego organizatorom ponad 4 mld złotych rocznie. Resort finansów chce, by można było zawierać internetowe zakłady bukmacherskie. |
Autor jest radcą prawnym, partnerem w Kancelarii MP&W

